Powrót do Kazimierza nad Wisłą

 

ap foto 366.jpg

 

ap foto 368.jpg

Nasz świeżo upieczony kierowca, najstarsza wnuczka, Weronika. Za oknem samochodu polski pejzaż…..

 

 

 

Dzisiaj , siedząc sobie nad Bugiem „pożeglowałam „ na południowy wschód od Warszawy.  Punktem wyzwalającym tę podróż była informacja, że od 1 sierpnia rozpocznie się festiwal filmowy „ Dwa brzegi”. Oczywiście w Kazimierzu nad Wisłą, zwanym też Kazimierzem Dolnym. Zapachniało tamtym czasem, kiedy to z nowo upieczonym kierowcą, najstarszą wnuczką Wedzią i jej siostrą wybraliśmy się do tego przeuroczego miasteczka i chłonęliśmy klimaty kazimierskich pejzaży zaburzonych , co jest tam zwykłością różnobarwnym tłumem  ludzkim i oglądaliśmy filmy , oglądaliśmy bez miary…..

     Uwielbiam trasę wzdłuż lewego  brzegu Wisły, wiodącą przez Kozienice, miasto położone wśród wielkich sosen, które poznałam przed laty gdy zaproszono mnie z wykładami do miejscowego szpitala. Wszyscy byli niezwykle gościnni , przyjaźni. Lekarze pediatrzy z którymi w czasie pracy w CZD miałam stały kontakt byli mądrzy, dużo wiedzieli, prawidłowo myśleli . Wiedziałam , że gdy dzwonią z prośbą o poradę zawsze mają istotne argumenty do rozmowy. Przy bliższym poznaniu ich urok osobisty był mi miły. Ponadto  uroda tego miejsca spowodowała także, że Kozienice zagościły na stałe w mojej pamięci i sercu….

Tak więc przemierzając mazowieckie nadwiślańskie równiny, przechodzące w łagodną Wyżynę Rawską pod Grójcem, obok młodych sadów jabłoniowych, zatrzymując się w lesie pod  Kozienicami, dotarliśmy do Puław. Jakoś nigdy nie było okazji, by odwiedzić panią Izabellę  Czartoryską z jej pałacem, ogrodami, altanami, oranżeriami, bo jakoś nas gnało dalej.

Wiadomo- Kazimierz, zwłaszcza już raz odwiedzony ma moc magnetyczną. Aleją  drzew o potężnych obwodach pni opuściliśmy Puławy.

I dalej dalej, gdzie zielone wzgórza nad Wisłą się wypiętrzają. Zanurzenie w zieleni, otulenie ścianami lesistymi, zapach wilgoci , świeży  powiew od rzeki.

I dalej dalej, mkniemy ku Kazimierzowi.

I oto już widać tę prawdziwą polską  Perłę.

Po lewej wznosi się starożytna wieża wpisana w zbocze, potem  nieco poniżej ruiny pałacu i wreszcie wielka fara. Wszystko śnieżnobiałe, jakby rzeźbione specjalnie dla naszych oczu.

A po prawej szeroka, lśniąca, migotliwa rzeka. Jakby za szeroka do wymiarów miasteczka, ale tym bardziej urokliwa. Schowana za wałami przeciwpowodziowymi wygląda ciekawie na przybyszów. A może nas nie wygląda, tylko swoim życiem żyje, swoje wspomnienia pielęgnuje…

 

P8030824.JPG.Jedziemy wzdłuż Wisły….po lewej wzgórza…Kazimierz Dolny czeka….

 

kaz.JPG

 I po lewej stronie taki widok – wieża, zamek i fara zatopione w zieleni…..

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *