Sokolnicy w Busku Zdroju.

sokolnik1.JPG

Zdjęcie z Buska. Sokolnik  pozostał w mojej pamięci jako czarny i złowrogi…ale tutaj wydaje się mniej złowrogi i niezupełnie czarny…

 

 

 

    Łażąc niedawno po Parku Zdrojowym w Busku Zdroju miałam zawsze hałaśliwe towarzystwo  urzędujące w koronach starych drzew, na puszystym  zawilcowofiołkowym  o tej kwietniowej porze roku dywanie wyścielającym ziemię   a także  nad alejkami i klombami . Były to ogromne stada skądinąd sympatycznych wron . Jednak te gromady  znaczyły tor swojego przelotu białymi , trudnymi do zlikwidowania plamami pochodzenia wiadomego zalegającymi na ławkach , głowach i ciuchach ludzi, czego sama doświadczyłam….

Nie dziwiłam się tej mnogości wron , wszak  starodrzew tego parku to był dla nich istny  rajem.

   Któregoś dnia gdy świt już przeobrażał się w pełnię dnia, wybrałam się jak zwykle do parku i nagle dostrzegłam czarny terenowy samochód , który niepokojąco przemierzał alejki parkowe. Po pewnym czasie pojazd się zatrzymał a ja obserwowałam z daleka. Wysiadł kierowca w zielonym ubraniu leśniczego z chyba najprawdziwszą strzelbą. Widok był na tyle przerażający że szybko stamtąd uciekłam. Zanurzona w czeluściach mojego prastarego sanatorium Mikołaj nie usłyszałam czy w parku odbyła się strzelanina. Domyślałam się, że pan ten być może zamierzał strzelać do ptaków. Ale zajrzałam tam po południu- liczba ptaków raczej nie zmalała, a nawet widać było , że się zmobilizowały w urzędowaniu na tym terenie.

    Minęło kilka dni, gdy po południu, na niewielkiej uliczce przylegającej do parku napotkałam wysokiego szczupłego mężczyznę w czarnej odzieży. Na tle dość barwnie ubranych i raczej dość wiekowych kuracjuszy ten młodzieniec wyróżniał się swą złowrogą sylwetką.

Tym bardziej dziwną, bo na jego przedramieniu zakończonym czarną rękawicą siedział duży ptak. Ptaszysko było  nieruchome, tak bardzo, że aż się wpatrywałam, czy w ogóle jest prawdziwe, żywe. Zauważyłam wtedy, że na głowie ma niewielką , krągłą nieco lśniącą  chyba plastikową czapeczkę w kształcie pilotki spadającej na oczy. Zapytałam czy to sokół, ale pan może nie usłyszał, bo pytałam cienkim cichym głosem, albo zbył mnie wyniosłym milczeniem. Po czym wolnym, lecz stanowczym krokiem oddalił się w kierunku parku, unosząc swoje ptaszysko …

    Po kilku godzinach , po zabiegach wybyłam do drugiego  parku, sąsiadującego z pierwszym, starym. Drzewa jeszcze są tam niewielkie, teren jest zadbany, trawniki, klomby alejki i ogromne niebo wiszące nad tym chyba niedawno założonym parkiem . To miejsce było dla mnie równie malownicze, chociaż zupełnie inne, niż sąsiednie – wiekowe.

    I wówczas nagle ujrzałam stojącego w tym plenerze czarnego młodzieńca, który wymachiwał swoją czarną rękawicą wykonując koliste ruchy wyprostowanej w łokciu ręki. . Wpatrywałam się w niebo, ale nie ujrzałam ptaka. Jednak okazało się, że wpatrywałam się niezbyt dokładnie bo nagle ujrzałam na trawie tę parę – sokolnika z ptakiem . Sprawiali wrażenie zaprzyjaźnionych . Pan często zmieniał pozycję ale ptaszysko z wielkim apetytem rozrywało dziobem i pazurami coś  co wyglądało jak mysz. Wielkie rozłożone skrzydła wyglądały imponująco, opiekun trzymał długą linę łączącą go z ptakiem,  a ptak spokojnie choć pracowicie konsumował.

Zdążyłam zrobić zdjęcia, które zamieszczam poniżej. Oczywiście wykorzystałam w tym celu zoom, bo nie chciałam się zbliżać, by nie przeszkodzić w uczcie i nie spłoszyć.

    Potem się dowiedziałam, że od dwóch miesięcy w Busku urzędują dwaj sokolnicy z jastrzębiami . Jeden pracuje w parku starym a drugi w nowym….

Obraz sokolnika a przede wszystkim ptaka przywiozłam ze sobą do domu. Nie ukrywam, że miałam i chyba mam nadal uczucia mieszane- zainteresowania ale i smuty z powodu zniewolenia tego pięknego dzikiego ptaka.

Podejmując próbę zrozumienia ale także z  nadzieją   wyrugowania tego drugiego uczucia otworzyłam komputer, swoją skarbnicę wiedzy ….cdn

 

 

sokół1.JPG

 

 

Sokół0.JPG

 

 

sokół0000.JPG

One Reply to “Sokolnicy w Busku Zdroju.”

  1. Znam tą miejscowość ale z całkiem innej perspektywy, bowiem sokolników tam nie widziałem. Odbywa się tam natomiast corocznie Festiwal Nauki w Busku-Zdroju. Organizuje go niezmordowany dr Piotr Iwański. e-mail: Piotr.Iwanski@interia.pl; tel. 600-186-032. Właśnie w połowie października 2018 r. ma się odbyć kolejny Festiwal, więc warto się nim zainteresować.

Pozostaw odpowiedź JTM Anuluj pisanie odpowiedzi

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *