
Najmłodszy wnuczek, Patryk ( 20 mies) na mniszkowym klombiku w ogródku dziadków…..
Mleczami je nazywamy, te kwiatki żółcią sypiące na świeżą trawkę majową, ulubione nasze, rodzinne kwiatki.
A tak naprawdę oficjalnie jest to jest mniszek pospolity lub lekarski( Taraxacum officinale) . Mlecz to inna roślina chociaż też z mlekiem wyciekającym z łodygi , brudzącym dłonie , co odkryłam jeszcze w dzieciństwie.
Mniszek należy do rodziny astrowatych ( Asteraceae) i jest ponoć wieloletni. Trudno zrozumieć dlaczego tak obficie sypie nasionami , może to silna obrona gatunku a może tylko hojność tak częsta w przyrodzie.
W Polsce jest pospolitą rośliną w całej Europie i Azji. Woli tereny nizinne, chociaż widujemy go również w okolicach podgórskich.
Poza urodą kwiatów i dmuchawców ciekawa jest jego wielokierunkowa rola zdrowotna.
Coś tam wiedziałam na ten temat, ale teraz przeczytałam w mądrościach z netu i jest to uporządkowane.
Otóż odwar z korzeni lub nalewka pomaga w schorzeniach dróg żółciowych i kamicy żółciowej, w dolegliwościach wątrobowych. Zawiera też interferon, co pomaga zwalczać obniżenie odporności , obniża poziom cholesterolu , leczy cukrzycę w początkowym stanie, pomaga zwalczać otyłość, przydatny w leczeniu reumatyzmu, leczy choroby skóry. Wg niektórych badaczy poprawia sprawność seksualną kobiet i mężczyzn.
Wg ekspertów kulinarnych roślinę można spożywać w pysznych daniach.
I tak popularna jest zwłaszcza w krajach romańskich sałatka wiosenna z młodych surowych liści.
Natomiast po przyrządzeniu wywaru z gotowanych kwiatów i po dodaniu dużej ilości cukru uzyskujemy syrop o barwie i konsystencji i smaku zbliżonym do miodu , który nazywany jest miodkiem majowym.
Z płatków kwiatowych mniszka po dodaniu cytryny i cukru i chyba dalszych typowych procedurach otrzymujemy wino kwiatowe o charakterystycznym bukiecie miodowo- ziołowym.
Tradycyjnym i popularnym orzeźwiającym napojem w Wielkiej Brytanii jest „ dandelion and burdock” ( tłum. mniszek i łopian). Uzyskiwany jest z korzenia mniszka , czasem z dodatkiem jego liści w połączeniu z korzeniem łopianu, cukrem, lub słodzikiem i innymi dodatkami.
Młode koszyczki kwiatowe mniszka były kiedyś używane jako namiastka kaparów.
A zwierzęta hodowlane wiedząc co dobre i zdrowe zajadają się świeżą rośliną mniszka…mniam, mniam…
Tak więc pozostaje przełamać nasze tradycyjne postrzeganie tej roślinki co jest etapem najtrudniejszym i wkroczyć z mniszkiem do kuchni.
Ale czy warto?Bo wtedy pochyleni nad surówkami, wywarami, naparami i innymi procesami przetwórczymi możemy zapomnieć o zachwycie nad wiośnianą urodą tej rośliny, radości budzącego się krajobrazu i piosence, która stale jest blisko: ” …Latawce, dmuchawce, wiatr…daleko z betonu świat…”

Gorzowski kasztanek na naszym mniszkowym klombie …


