Śladami mojego Taty. Dwa ogródkowe urocze ” błędy” mojego Taty.

Pierwszy piękny” błąd” mojego Taty:-)

 

 

 

Także tam, w Gulczewie , popełnił  jeden a właściwie nawet dwa błędy, bo tak oceniła Jego dzieło sąsiadka. Była bardzo zdziwiona i oburzona tym, że tak może postępować i i to dorosły świadomy człowiek.

Otóż Tato odwiedzając piękny park, który został po Sadach Żoliborskich, specjalnie zebrał dla nas  nasiona dmuchawca. Przywiózł je do Gulczewa i dostojnie, uroczyście wysiał je na świeżo założonym trawniku. Gdy wiosną zakwitło pole mleczy, cieszył się jak dziecko, że jest tak pięknie. Indagowany przez sąsiadkę, dlaczego nie tępi tych chwastów, oznajmiał, że nie może ich usunąć, bo celowo je wysiał.

Podobnie było z malwami o tzw. pustych kwiatach. Były cudne, były ogromne, oczywiście puste, o jedwabistych nieomal przezroczystych pastelowych delikatnie  żyłkowanych płatkach . W tym samym czasie sąsiadka wysiała malwy , które zakwitły jaskrawo wielkimi pomponami . W jej pojęciu była to odmiana szlachetna , tzw malwa pełna.

Wkrótce nasza sąsiadka, skądinąd miła , ze zdumieniem i niesmakiem na twarzy stwierdziła, że jej malwy się degenerują bo stają się puste. Po dłuższym namyśle , doszła do wniosku, że winę ponoszą nasze, puste malwy, które zapylają po sąsiedzku jej jedynie najwspanialsze . Radziła, byśmy usunęli te obrzydlistwa z naszego terenu i wysiali takie jakie ona posiada, a właściwie posiadała przed tym zdrożnym aktem degeneracji.

Tato już tego nie skomentował, ale dalej chuchał na swoje puste, najpiękniejsze.

Zresztą o dziwo , nadal mamy malwy w naszym ukochanym Gulczewie , właśnie takie, jakie posiał mój Tato. Odradzają się już od ponad 30 lat.

Gdy na nie patrzę, wspominam mojego Tatę, jego łagodność i radość z piękna wszelakiego i najprostszego….

 

 

 

Drugi ” błąd” mojego Taty(*-*)

 

 

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *