Mariolko kochana !!!
Po pierwsze, mam nadzieję, że mi wybaczysz ” uśmiechnięte buźki” , które czasem wstawiam na końcu Twojej dowcipnej wypowiedzi. To jedyna ingerencja w Twoje teksty. Ale chcę wypunktować to, co dla mnie jest ” Rozbłyskiem ” Twojego pisania – wartym zauważenia – bo wiem z doświadczenia, że ludzie czasem czytają pobieżnie i coś tak fantastycznego może im umknąć …
A teraz kolejny list od Marii J. czyli Mariolki :
napisałaś że mam pisać o rodzinie to napiszę trochę ja a potem czekam na Twoje opowieści rodzinne
i wkrótce przypływają zdjęcia z albumu Rodzinnego Marioli, które bez objaśnień wstawiam pomiędzy poszczególne tematy Jej opowieści
mama – była w domu z nami i dorabiała malując abażury
wzory były różne – były też Chinki, smoki i takie tam
abażury wystawiała na targach poznańskich
któregoś dnia podeszli Chińczycy – oglądali i zaczęli się bardzo śmiać
mama dochodziła w czym rzecz – okazało się że między namalowanymi Chinkami umieściła jakiś znak chiński – bo się jej bardzo podobał – a to było jakieś okropnie świńskie słowo 🙂
tata był z zawodu księgowym ( głównym w budowlanej dwójce która budowała m.in nasz akademik na Przybyszewskiego, Rataje) a jego pasją była koszykówka.
w Gnieźnie był trenerem – m.in. Łopatki Mieczysława który w końcu grał w FBA w Stanach
wówczas był to naprawdę sport amatorski – koszulki i spodenki tato przynosił do domu, my odpruwaliśmy numerki , mama prała i potem przyszywała
żeby ułatwić mamie pracę, tato kupił na targach poznańskich pralkę – kwadratową, wirnik w dole bębna
radość wszystkich ogromna bo nikt czegoś takiego nie miał no i praca będzie lżejsza
trwało to do pierwszego prania – wirnik wyrywał w każdej koszulce i spodenkach kwadraciki 🙂
w ślady taty poszedł brat – został nie trenerem lecz sędzią – sędziuje do teraz mimo wieku a w najlepszym okresie nawet finał międzynarodowych zawodów w USA…
to była jego pasja a z zawodu był rehabilitantem
siostra już jako dziecko bawiła się w nauczycielkę – pisała z błędami a potem sama je poprawiała 🙂
była tak przejęta rolą że którejś nocy musiało jej się to śnić bo stanęła nad babcią i : zawołała – jak nie umiesz to do kąta i …zerwała kołdrę z przestraszonej babci …
Pasja została – do dziś uczy ( jest żoną dyr. Szkoły Kenara w Zakopanem
Dlaczego tam ? wyszła za mąż za górala a jej teść był lutnikiem jednym z pierwszych w Polsce, założył klasę lutniczą w tej szkole. Na jego skrzypcach grało wielu skrzypków m.in. Wiłkomirska…
jest pochowany na Pęksowym Brzysku *
mąż też lutnik
jedna cecha nas łączy oprócz genów – żadne z naszych dzieci nie poszło w ślady rodziców – jedynie szwagier kontynuuje pracę swojego ojca
pomyślisz pewnie że w takiej rodzince to ja też sportowiec
i tu się mylisz – po znajomości ( wszyscy wf -iści ojca znali ) miałam tróję z wf a oceny poprawiające z 2 dostawałam np. za to że pierwsza rozebrałam się na lekcje..
denerwowało mnie to więc w 2 klasie liceum zdałam egzamin na sędziego Lekkiej Atletyki
co sobotę i niedzielę sędziowałam więc jak takiej uczennicy nie dać 3 na koniec roku, prawda?
sędziowałam Szewińskiej- Kirszenstein, Sidle itd.
problem rozwiązałam sama przed rokiem
po udarze koleżanka dała mi skierowanie na rezonans i mówi : poprzednio badałam ciebie na leżąco więc albo wtedy nie zauważyłam albo teraz miałaś udar móżdżku
idę do domu, myślę (czasem mi się to zdarza ) i nagle olśnienie :
przecież to wynik urazu okołoporodowego – stąd te kłopoty z równowagą od dzieciństwa ( nie jeżdżę na rowerze, łyżwach, nie zrobiłam stania na rękach, nie przeskoczyłam kozła i skrzyni)
I całe życie przynosiłam wstyd tacie że ma córę łamagę – jego koledzy to wszyscy którzy uczyli wf lub trenerzy
dziury w świeżej pamięci jednak mam
zrobiło mi się bardzo gorąco nie wiadomo dlaczego
powędrowałam do kuchni po wodę
tam jeszcze cieplej bo …. wygotowała się woda i przypaliła cała zawartość wstawiona na zupę 🙂
album rano zaniosłam do fotografa – mam odebrać o 16 już wszystko to wieczorem prześlę zdjęcia
* Gdy przeczytałam w ww. liście , że teść Siostry Autorki Pamiętnika , znakomity lutnik jest pochowany w Zakopanem na Pęksowym Brzysku. od razu pojawił mi się w oczach ten maleńki, ale wielkiego skromnego piękna cmentarzyk zwany w Wikipedii Cmentarzem Zasłużonych. Będąc w Zakopanem, zawsze muszę tam zajrzeć – by w coraz rzadziej spotykanej ciszy posłuchać jak bije serce Zakopanego ….
A teraz do Ciebie mail , Mariolko – czytając Twoje listy, stale jestem pod wrażeniem – piszesz krótko i lekko o tylu ważnych wydarzeniach i problemach swojego życia. Czytam po raz kolejny Twój tekst – zawsze mnie rozbrajasz i rozweselasz nagłym jak wiosenna burza , niespodziewanym komentarzem pełnym humoru i dystansu do siebie. Mariolko , jesteś fenomenalna – Twój minimalizm ma kształt doskonały. Pisz dalej, dla nas, dla potomnych, szczególnie dla swojego szefa – jak nazywasz Kubę, 4 letniego Wnuczka




