Z pamiętnika Hieronima ( Hirka ) Głowackiego ( 5 ). Rodzinne tragedie.

Muszę powtórzyć niedzielny wpis Hirka, już zawarty we wstępie do wczorajszej opowieści. Bo mnie po prostu wzrusza ten Chłopak swoją  wielką wrażliwością . No cóż, „ pojechałam” mamuśką, babcią, prababcią i w dodatku pediatrą – wybaczcie 🙂 …. Chłopak napisałam, a Hirek to Pięknie Dojrzały Mężczyzna, Kolega z lat studenckich…..

Ale te moje słowa padły po to, by trochę rozładować nastrój wielkich dramatów i powagi , który tu zapanował po trzech ostatnich tekstach  Hirka ….

 

 A teraz zapraszam do poczytania przejmującej historii Rodzinnej Hirka – chyba  ostatniej z cyklu Jego opowieści wojennych , spisana w ostatnią niedzielę :

Dzisiejsza niedziela –  ostatnia przed Adwentem, jest nazwana „Totensontag“ – „Niedziela Wieczności“.

Ten dzień, zawsze niedziela, jest poświęcona pamięci o zmarłych.

Chociaż  ta niedziela byłaby podobna do 01.11. – „Wszystkich świętych“ u nas w Polsce, nie jest jednak tak uroczyście obchodzona jak u nas. Raczej w rodzinnym gronie, w zadumie i po cichu.

 Od paru dni zastanawiałem się  jakby też ten dzień uczcić.

Poniżej moje refleksje:

„ Rodzinne tragedie”
Żona mojego brata, Ewa, pochodzi z Kaszub. To ona opowiedziała mi historię jej ojca i jego brata – jej wujka.
W 1942/43 roku zaczęło Niemcom brakować żołnierzy .

A więc krótko – zrobili z Kaszub niemieckie terytorium i automatycznie ludność dostała niemieckie obywatelstwo.

I czy się młodym mężczyznom podobało czy nie, zostali  wcieleni  pod przymusem  do Wehrmachtu.
W duszy byli Polakami i widzieli przed sobą jedno wyjście –  trzeba się przedostać na drugą stronę – do polskiej armii.
Ojcu Ewy  się udało . Przebrnął przez front i znalazł się po stronie rosyjskiej.  Oczywiście Rosjanie natychmiast wsadzili go do więzienia, podejrzewając , że jest szpiegiem. Po wielu tygodniach udało mu się udowodnić, że jest polskiego pochodzenie i został wcielony do polskiej armii.
Że  jego bratu nie udała się ucieczka z Wehrmachtu  – o tym wiedział….
W 1944 roku znalazł  się nad Wisłą pod Warszawą.

Mając cały czas w głowie, że jego brat jest po drugiej stronie, po stronie niemieckiej, miał wyrzuty sumienia i strach, że jego kula trafi jego brata.

Właśnie te myśli były bardzo intensywne pod Warszawą.

Dla siebie postanowił: nie  oddawać żadnych strzałów w walce z Niemcami pod Warszawą. ….

Po wojnie dowiedział się, że jego brat zginął po stronie niemieckiej w walce pod Warszawą……

Hirku, opowiedziałeś w krótkich , nieomal żołnierskich słowach te trzy  przeszywające  serce  historie .

To kolejny przykład najszlachetniejszego Minimalizmu, który jest bliski pisania naszej Mariolki ….

Twoje  proste zdania stanowią wielki kontrast do podawanych  treści, nasycenia emocjami, tak bardzo uruchamiają wyobraźnię . I widzimy tych Młodych, którym wojna odebrała Radość smakowania swej wiosny życia, czujemy dramat  gdy dowiadywali się , że są wcielani do wrażego wojska  i muszą stawać po dwóch stronach barykady, by zabijać przyjaciela czy brata lub kogoś z rodziny….

… jesteśmy  blisko ich serc w których wielki patriotyzm i bezmierna miłość do braci, lęk przed najgorszym, które jednak się stało  ….

…. okrucieństwo  tamtego czasu……

 Wprowadziłeś nas w świat, który minął, oby…….

 

One Reply to “Z pamiętnika Hieronima ( Hirka ) Głowackiego ( 5 ). Rodzinne tragedie.”

  1. Zosiu piszesz że Hirek i ja piszemy krótko. Tak jest ale Twoje „dopiski” sprawiają że opowieści te ożywają, nabierają głębi przemyśleń i kolorów. Dziękuję

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *