Z Marią Rodziewiczówną w tle…

Moja Mama zdjęcie z ok 1923 roku

W 1772 roku Polska przestała istnieć. Ziemie, gdzie urodziła się  w 1907 roku Stefania Łukaszewicz z domu Jakubiec ( nasza Mama, Babcia, Prababcia ) już od 135 lat  znajdowały się  pod Zaborem  austriackim( do 1918 roku ) . Pomimo , że ten zaborca należał do stosunkowo najbardziej liberalnych jeśli chodzi o wynaradawianie, i były polskie szkoły. Jednak brakowało ludzi, którzy mogli oficjalnie dzielić się zwłaszcza z wieśniakami swoją wiedzą o Polsce.

A oto odnaleziona niedawno opowieść mojej Mamy ( nie żyje od 2000 roku) , którą zapisała na zeszytowych kartkach nasza Madzia …. Przepisałam, bo to tak, jakby spotkanie z Mamą. I widzę Jej rozjarzone wielkim błękitem oczy i piękne dłonie, które zapamiętałam niestety chłodne już … teraz wszystko ożyło…bo Mama opowiada……

  • Urodziłam się w podgórskiej wiosce w 1907 roku ( Godziszka w Kotlinie Żywieckiej- przyp. Z.K.) . Mając 10 lat odwiedziłam w sąsiedniej wiosce dalekiego krewnego Ojca, który zaprosił nas na Jasełka. Poznałam jego 20 letnią córkę , która prowadziła gospodarstwo z rodzicami. Raz w tygodniu wyjeżdżała do Białej ( wtedy było to odrębne miasto , teraz Bielsko Biała – przyp. Z.K.) sprzedać jajka,  masło, sery. Z części pieniędzy kupowała książki Rodziewiczówny. Miała ich sporo. Jedna z nich była „ Na wyżynach”   i pożyczyła mi ją . ( wydana w 1896 roku- przyp. Z.K.).   Pierwsza książka w moim życiu,  którą jednym tchem przeczytałam. Poszłam po następną.  Dostałam wszystkie. Jej książki czytała młodzież tej wsi. Zapisywała  w zeszycie nazwisko czytającego, tytuł , datę pożyczenia i wyznaczony termin zwrotu. Przeczytałam wiele. Za rok byłam w Podstawowej szkole Wydziałowej im. Królowej Jadwigi w Białej. Tam była polska biblioteka. Zobaczyłam portret Rodziewiczówny i jej życiorys . Urodziła się w Rosji w bogatej rodzinie . Ubierała się po męsku. Nosiła spodnie, krawat wiązany, jeździła konno. Paliła cygaro. Była ładna. Miała wielu starających się . Wszystkim odmawiała. Z biegiem lat nastał w Rosji komunizm. Uciekała. Osiedliła się blisko granicy polskiej.

  • Przed kilku laty w radio usłyszałam męski głos. Rodziewiczówna uciekała przed bolszewikami do Polski, dojechała do Warszawy, do swojej rodziny. Niektórzy z sąsiadów nie wiedzieli kim jest ta starsza pani mieszkająca obok . Niemcy poszukiwali ją za książkę „ Między ustami a brzegiem pucharu”  i nie znaleźli. Zmarła w Warszawie u swego przyjaciela i pochowana na starym wielkim cmentarzu Powązki. Powązki to stary wielki cmentarz na którym leżą żołnierze z I Wojny Światowej , Bohaterowie z Powstania Warszawskiego. W innej części artyści, aktorzy jak np. śpiewak  Kiepura Jan, przywieziony z Ameryki , aktorka Smosarska i wielu wielu innych. W pewnej części inni znani Polacy jak np. rzeźbiarz Dunikowski, polscy generałowie z tablicami „ pomyłkowo zginął”. Znajduje się pomnik „ Oficerom zamordowanym w Katyniu ” ….
  • Po wojnie uczyłam w szkole w Gorzowie Wielkopolskim, Przyjechał do nas Rodziewicz z matką  z Wilna. Jego ojca zamordowali bolszewicy . Podobno był krewnym rodziny matki Rodziewiczówny, Później uczył się w Poznaniu i z ekipą prof. Michałowskiego wyjechał do Egiptu jako fotograf wykopalisk.
  • Przed paru laty usłyszałam w radio po Polsku „ Polacy starali się o pozwolenie wkroczenia na teren ZSRR i szukania miejsc, gdzie ginęli Polacy. Nikt nie chciał dać pozwolenia. I usłyszałam głos – pracownika bolszewików. „ Jestem Polakiem. Nazywam się Rodziewicz-  w prostej linii krewny polskiej pisarki Marii Rodziewiczówny. Cieszę się, że pozwoliłem pojechać Polakom na teren bolszewicki „ . Po jego wystąpieniu , po kilku tygodniach usłyszałam w radio, że ten Rodziewicz  po swoim wystąpieniu został zastrzelony na ulicach Moskwy.
  • Już jako nauczycielka przeczytałam  ze młodzi Polscy pisarze ogłosili, że powieści Rodziewiczówny są słabe i nic nowego nie przynoszą. Nasz sławny pisarz Stefan Żeromski odpowiedział im na to w prasie. Że bardzo się mylą, bo gdyby nie książki Marii Rodziewiczówny , które trafiały pod strzechy chłopskie to nasza młodzież nie umiałaby czytać. I jej to zawdzięczamy i dziękujemy !!!!

Ta opowieść uruchomiła moje myślenie, by uzupełniać, wyjaśniać. Ale po co ? wszystko jest w necie. Choć jedno warto dopowiedzieć. W 1923 roku Mama wyjechała jako młoda nauczycielka na Kresy. W Rakowie , nieomal przylegającym do ówczesnej granicy z Rosją ( teraz teren Białorusi)  poznała młodego chłopaka, który został moim Tatą J a opowieść o pokrewieństwie Jego Mamy a mojej Babci Stanisławy z Marią Rodziewiczówną pozostała w rodzinie.  

I tak koło się zamknęło tej opowieści…….

4 Replies to “Z Marią Rodziewiczówną w tle…”

  1. Moja babcie Eugenia – Rosjanka urodzona w Sankt Petersburgu – uciekała jako „Biała” przed „Czerwonymi” wraz z Moją Mamą Marią Aleksandrą urodzoną także w Sankt Petersburgu 24.02.1918 r. do Polski i babcia całowała polską ziemię z radości, że udało im się uciec przed niechybną zgubą jaką zgotowaliby im bolszewicy. I tenże moment w opowieści najbardziej mnie zainteresował!

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *