Artykuł dr Moniki Czachorowskiej o epidemiach choroby Heinego Mediny…

 

 

 

rys2.jpg

Dziewczynka z porażonymi kończynami dolnymi po przebyciu poliomyelitis. Zdjęcie z internetu.

 

PRZEGLĄD EPIDEMIOLOGICZNY . 2002;56:541-46

  

                   Monika Czachorowska

 

  LECZENIE I ZWALCZANIE ZACHOROWAŃ NA POLIOMYELITIS W OKRESIE EPIDEMII W LATACH 50. I PÓŹNIEJ W XX WIEKU NA TERENIE WARSZAWY

 

( referat wygłoszony podczas konferencji naukowej w Państwowym Zakładzie Higieny w dniu 8 października 2002 r. na temat eradykacji polio w Regionie Europejskim WHO.)

 

    Oddział Neurologii i Neuroinfekcji Wojewódzkiego Szpitala im. Dzieci Warszawy

 

 

Oto ostatni odcinek tej publikacji:

 

„…. Trwała akcja szczepień i już w roku następnym pięciokrotnie obniżyła się liczba zachorowań. Od roku 1960, jak to przedstawiał w swym referacie Pan prof. W. Magdzik, rozpoczęła się prawdziwa agonia tej strasznej choroby. Od roku 1969 notowano pojedyncze przypadki zachorowań. Ostatni w Polsce pacjent od którego izolowano dzikiego wirusa polio typu I, był hospitalizowany w szpitalu na Siennej w 1984 roku. Ten 14 letni chłopiec z łagodną, oponową postacią polio, pochodził z małej wioski w województwie warszawskim.

      Od końca lat 70 we wszystkich oddziałach neuroinfekcji w kraju notowano pojedyncze przypadki porażenne towarzyszące szczepieniom polio- OPV- tzw. VAPP ( Vaccine Associated Paralytic Polio). U dzieci tych stwierdza się znaczne obniżenie poziomu immunoglobuliny Iga. Według ogólnej opinii  zachorowania wywołane przez atenuowany szczepionkowy wirus polio są łagodniejsze. Nasze obserwacje potwierdzają tę opinię- poza jednym przypadkiem w roku 1972. Było to zachorowanie 14- miesięcznej dziewczynki dotychczas nie szczepionej z powodu nawracających infekcji dróg oddechowych. Przy kolejnym zachorowaniu, ponad miesiąc była leczona w jednym ze szpitali warszawskich. Dziecko leżało na dużej ogólnej sali wśród innych niemowląt. Ustalono, że dzieci te otrzymały wcześniej szczepionkę OPV.

      W 5 tygodniu leczenia pojawiły się u dziewczynki zaburzenia oddechowe i zaszła konieczność przeniesienia do oddziału reanimacji. Tam w ciągu 4 dni ustaliły się porażenia wiotkie kończyn górnych i dolnych i z rozpoznaniem polio chora została przyjęta na Sienną. Dziecko było całkowicie zależne od oddechu kontrolowanego, stwierdzaliśmy porażenie rąk i nóg z oceną na zero, z zachowanym  niewielkim ruchem palców dłoni. W czasie 3- tygodniowego pobytu intensywnie leczono rozległe zapalenie płuc, konieczne było kilkakrotne wykonanie bronchoskopii. Stosowano również klasyczną fizykoterapię. Nie udało się uzyskać poprawy stanu somatycznego ani neurologicznego , dziecko zmarło. Badania neuropatologiczne, które przeprowadził profesor dr Jerzy Dymecki wykazały całkowite zniszczenie komórek przednich rogów rdzenia, z zachowaniem minimalnego obszaru odpowiadającego ruchom paluszków.

    W okresie tym nie było możliwości badania immunoglobulin, ale nawracające miesiącami infekcje dróg oddechowych świadczą o możliwości obniżenia u tego dziecka poziomu Iga.

     W bieżącym roku  leczono dwa przypadki VAPP. Były to kilkunastomiesięczne dzieci, u których obserwowano lekki przebieg choroby z całkowitym ustąpieniem niedowładów po kilkutygodniowej rehabilitacji. Jedno z dzieci szczepione było 2x IPV i 2x OPV i zachorowało po drugiej dawce OPV. Poziom immunoglobulin Iga w tym przypadku wyniósł 50% dolnej granicy normy. Od dziecka i od członków rodziny izolowano wirus szczepionkowy. Drugie dziecko nie było szczepione, ale kontaktowało się ze szczepionymi dziećmi z sąsiedztwa. Izolowano od niego wirus szczepionkowy.

     Można mieć nadzieję, że w następnych latach XXI wieku nie będzie tych, wprawdzie nielicznych , ale i tak niepotrzebnych VAPP. Wywołują one ogromne przeżycia tak u dziecka jak i u jego rodziców.

      Wycofanie ze szczepień przeciw polio szczepionki doustnej ( OPV) i zastąpienie jej szczepionką inaktywowaną ( IPV) , pozwoli uniknąć tych zachorowań, ponieważ od 1.0.2003 r. w pierwszych trzech szczepieniach przeciw polio u niemowląt będzie stosowana IPV.”.

 

I tak kończy się publikacja na temat epidemii choroby Heinego Medina w Polsce przed półwieczem.

Jeszcze raz powtórzę to, co napisałam na początku :

W 2001 roku WHO uznała, że  Europa jest wolna od tej choroby, ale na początku 2014 roku polio występuje  endemicznie w Nigerii, Afganistanie i Pakistanie a także obserwuje się pojedyncze  przypadki w Etiopii, Kamerunie, Kenii , Somalii i Syrii.

W dzisiejszych czasach, gdy istnieje łatwość podróżowania i ludzie z tego korzystają przywleczenie choroby Heinego- Medina do Polski jest zawsze możliwe.

     Decyzje nie szczepienia dzieci mogą skutkować powrotem wielu ciężkich chorób, co do których ci rodzice nie mają wyobrażenia. Nie zapomnę dzieci, które widziałam w latach 70 – 80 XX wieku w Szpitalu Dzieci Warszawy. Piękne, dorodne miały  niedowłady mięśni,  bezsilne nóżki czy nieruchome ramiona i były bez szans na wyzdrowienie….

Tak więc treść tego artykułu może być głosem ostrzegawczym…

 

Artykuł dr Moniki Czachorowskiej nt epidemii poliomyelitis w Polsce..

 

PRZEGLĄD EPIDEMIOLOGICZNY , 2002;56:541-46

                 Monika Czachorowska

 LECZENIE I ZWALCZANIE ZACHOROWAŃ NA POLIOMYELITIS W OKRESIE EPIDEMII W LATACH 50. I PÓŹNIEJ W XX WIEKU NA TERENIE WARSZAWY

 ( referat wygłoszony podczas konferencji naukowej w Państwowym Zakładzie Higieny w dniu 8 października 2002 r. na temat eradykacji polio w Regionie Europejskim WHO.)

       Oddział Neurologii i Neuroinfekcji Wojewódzkiego Szpitala im. Dzieci Warszawy

 

Oto kolejny odcinek tej publikacji:

 

     „….  W roku 1956 pojawiła się wielka nadzieja, na spełnienie której czekaliśmy od lat, szczepionka przeciw polio. Była to inaktywowana szczepionka Salka. Początkowo prowadzone na niewielką skalę szczepienia nie mogły przynieść obniżenia liczby zachorowań. Liczba przypadków nadal utrzymywała się na podobnym poziomie.

    W roku 1958 zaskoczyła wszystkich wielka epidemia polio , z najwyższą wówczas zapadalnością w Europie. Przez nasz mały szpital na Siennej przeszło ponad 600 chorych, co stanowiło 10% ogólnej liczby zachorowań w Polsce. Liczba napływających chorych w województwie warszawskim była tak wysoka, że zaszła konieczność otworzenia dodatkowych oddziałów. W Sanatorium Przeciwgruźliczym w Otwocku oddano na potrzeby polio osobny pawilon. Przyjmowano tam dzieci bez zaburzeń oddychania. Konsultowałam tych pacjentów 2 razy w tygodniu, przeprowadzałam testy i uczyłam lekarzy testowania. Kolega nasz Ryszard Dębski był oddelegowany  do szpitala w Wysokiem Mazowieckim celem zorganizowania i wstępnego prowadzenia 50- łóżkowego oddziału polio dla dzieci i chorych dorosłych.

    Od przełomu czerwca i lipca 1958 r. zgłaszało się codziennie na Sienną od 20 do 25 dzieci, z czego co najmniej do 10 do 15 było przypadkami polio. Lawinowo narastająca liczba zachorowań wzbudzała niepokój, a nawet panikę tak wśród rodziców jak i wśród lekarzy. Jako podejrzenie zachorowania na polio kierowano każde dziecko, które miało chociaż ślad zaburzeń ruchowych, bóle mięśniowe, infekcje z bólami głowy. Ministerstwo Zdrowia wprowadziło oficjalne zakazy i nakazy mające ograniczyć szerzenie się epidemii. Zamknięto baseny i kąpieliska, zawieszono festyny i publiczne zabawy. Dzieci chodzące do żłobków i przedszkoli musiały być codziennie badane przez lekarza.

     W szpitalu przy Siennej pacjenci szybko zapełnili główny oddział i pojawiła się konieczność wstrzymania przyjęć chorych do pozostałych oddziałów o innych profilach. Od parteru do 3 piętra leżały dzieci z polio. Była ustalona procedura kwalifikacyjna według ciężkości objawów chorobowych. Na parterze zainstalowano 6 aparatów żelaznych płuc. Właśnie na parterze i pierwszym piętrze leczono najciężej chore dzieci, z rozległymi porażeniami. Piętro 2 i 3 było zarezerwowane dla dzieci z mniej nasilonymi objawami porażennymi, z porażeniem nerwu twarzowego oraz z postaciami poronnymi i oponowymi.

       Wszyscy lekarze szpitala , tak ordynatorzy jak i asystenci, zajmowali się chorymi na polio. Zwiększono liczbę pracowników fizykoterapii, przeszkolono własne pielęgniarki do prowadzenia ćwiczeń ruchowych, a salowe do kocowania. Przyjęto również magistrów rehabilitantów….”

        

 

Artykuł dr Moniki Czachorowskiej nt epidemii poliomyelitis w Polsce…

Oto cd artykułu z czasopisma medycznego:

PRZEGLĄD EPIDEMIOLOGICZNY,2002;56:541-46

       Monika Czachorowska

 LECZENIE I ZWALCZANIE ZACHOROWAŃ NA POLIOMYELITIS W OKRESIE EPIDEMII W LATACH 50. I PÓŹNIEJ W XX WIEKU NA TERENIE WARSZAWY

 ( referat wygłoszony podczas konferencji naukowej w Państwowym Zakładzie Higieny w dniu 8 października 2002 r. na temat eradykacji polio w Regionie Europejskim WHO.)

      Oddział Neurologii i Neuroinfekcji Wojewódzkiego Szpitala im. Dzieci Warszawy

 

      Na podstawie własnych wspomnień przedstawiono działania profilaktyczno-lecznicze w okresie epidemii polio z lat 50.XX wieku.

 

 

 

 

„… Po zakończeniu okresu ostrego, do dalszej rehabilitacji przesyłaliśmy naszych pacjentów do specjalistycznych sanatoriów. Początkowo, dzieci jeździły do Goczałkowic i do Buska, a później do Zagórza pod Warszawą. Lekarzem naczelnym w Zagórzu  był doktor medycyny Seyfried ( obecnie profesor), który zebrał znakomity zespół lekarzy. Do sanatorium w Zagórzu przez kilka lat jeździłam co tydzień, konsultowałam tam naszych pacjentów. Z tego okresu mam wspomnienia dobre i smutne. Dobre to te, kiedy intensywnie leczone dzieci zaczynały siadać i chodzić, smutne to rozmowy z całkowicie na zero porażonymi nastolatkami. Byli to w większości chłopcy, po długim pobycie w żelaznych płucach, z nadal słabymi mięśniami międzyżebrowymi i nie w pełni wydolnym oddechem. Ale intelekt tych chłopców był doskonały. Słowa odpowiedzi więzły mi w gardle kiedy  słyszałam: ” po co nas pani ratowała, takie życie to powolna agonia”. W jakimś stopniu mieli oni rację. Prawie każde poważniejsze zapalenie płuc, przy niewydolnych mięśniach oddechowych kończyło się zgonem. Nie było wówczas oddziałów intensywnej terapii.

     W latach 1952- 1957 leczyliśmy średnio rocznie od 150-250 przypadków polio. Od początku pracy oddziału przy ul. Siennej, od jesieni do wczesnej wiosny, kiedy obniżała się liczba zachorowań na polio, przyjmowano również dzieci z innymi schorzeniami infekcyjnymi układu nerwowego. Z biegiem czasu Oddział uzyskał nazwę Oddziału Neuroinfekcji….” cdn.

Artykuł dr Moniki Czachorowskiej nt epidemii choroby Heinego Medina w Polsce.

Iron_lung_CDC.jpg

Żelazne płuca. Zdj. z netu Art

 

 

 

A oto ciąg dalszy publikacji dr Moniki Czachorowskiej  nt historii wielkiej epidemii poliomyelitis , czyli choroby Heinego- Mediana w Polsce  sprzed półwiecza…może być to ostrzeżenie dla rodziców, którzy ulegając obecnej modzie nie szczepią swoich dzieci…

 

 

„… Dla chorych z zaburzeniami oddychania mieliśmy do dyspozycji aparaty działające na zasadzie ciśnienia ujemnego. Były to: żelazne płuca i aparat pancerzowy. Aparaty te miały szereg wad i nie każde dziecko mogło z nich korzystać. Ponadto pamiętaliśmy, że pacjenci leczenie w żelaznych płucach tworzą nierzadko grupę tzw. „ kalek płucnych”, tzn. całkowicie uzależnionych od aparatów oddechowych. Aby uniknąć uzależnienia, robiono coraz dłuższe przerwy w pracy aparatu, dążąc do całkowitego odstawienia wspomagania oddechu. Nie zawsze niestety było to możliwe. Takim smutnym przykładem był przypadek chorego czternastolatka , przywiezionego do szpitala w lipcu 1953 roku, prosto z plaży. Prawie samodzielnie wszedł do izby przyjęć, ale w oddziale musiał być szybko umieszczony w żelaznych płucach. Porażenia dotyczyły kończyn górnych i dolnych oraz mięśni międzyżebrowych. Nie było poprawy mimo intensywnego leczenia, chłopiec zmarł po 5 miesiącach.

      Inny dramatyczny przypadek to zachorowanie sześcioletniej dziewczynki przyjętej z pozornie banalnym porażeniem jednej rączki. Dzieci z porażeniami kończyn górnych od momentu przyjęcia były pod szczególnym nadzorem, ponieważ doświadczenie podpowiadało, że następnym etapem choroby bywa  porażenie mięśni oddechowych i porażenie opuszkowe. Tak też się stało i tym razem- po 12 godzinach od przyjęcia dziecko zmarło.

     Bywały okresy, że wszystkie aparaty żelaznych płuc były zajęte przez chorych i lekarz dyżurny stawał przed trudnym dylematem, kiedy zgłaszało się dziecko z zaburzeniami oddechowymi.

         Po roku 1958 żelazne płuca zastąpiono bardziej nowoczesnymi aparatami oddechowymi opartymi na zasadzie działania ciśnienia dodatniego. Oddział otrzymał kolejne nowe aparaty- poliomaty i spiromaty. Ze specyfiką działania nowej aparatury wiązała się konieczność szybkiego wykonania tracheotomii. W tym celu, nasz konsultant laryngolog pani docent Maria Góralówna, zawsze w trybie pilnym, przyjeżdżała do szpitala.

     Dla nas, lekarzy, oprócz normalnej opieki pediatrycznej, należała systematyczna ocena ustępowanie niedowładów i porażeń. W czasie sześciotygodniowego pobytu chorego co 10 dni wykonywaliśmy test mięśniowy według skali od 0 do 5…” cdn.

Artykuł dr Moniki Czachorowskiej o epidemii choroby Heinego Medina w Polsce…

 

rys3.jpg

Zdjęcie z netu

 

 

 

Jak poprzednio wspomniałam  w rozdziale” artykuł dr Moniki Czachorowskiej” za zgodą autorki,  będę zamieszczała odcinkami  tekst Jej publikacji nt historii wielkiej epidemii poliomyelitis , czyli choroby Heinego- Mediana w Polsce  sprzed półwiecza zamieszczony w Przeglądzie Epidemiologicznym w 2002 roku…może być to ostrzeżenie dla rodziców, którzy ulegając obecnej modzie nie szczepią swoich dzieci…

 

„…  Na przełomie roku 1952/53 na kilka miesięcy przenieśliśmy się z Bielan do gościnnego Szpitala Zakaźnego na Woli, a od II kwartału 1953 roku nareszcie uruchomiono szpital przy ul. Siennej. Ordynatorem Oddziału Polio była tu nadal dr Łukaszewicz- Dańcowa, jej zastępcą dr Anna Gecow, a nad pionem pielęgniarek i salowych nadal czuwała oddziałowa Kazimiera Kozłowska. Dyrektorem Szpitala Zakaźnego została dr Eugenia Pomerska, osoba o niespożytej energii i wielkich zdolnościach organizacyjnych. Ustalono, że oprócz oddziału polio w szpitalu muszą być oddziały krztuścowy, błoniczy, zakażeń jelitowych i obserwacyjny. W zależności od sytuacji epidemiologicznej zmieniano profile tak, że przez pewien okres uruchamiano oddział gruźliczy.

    Kadrę lekarską stanowili asystenci z Bielan, zespół absolwentów Oddziału pediatrycznego i młodzi pediatrzy- głównie uczniowie prof. Lejmbachówny i prof. Szenajcha, Przez pierwszy rok pracy wszyscy asystenci musieli się zapoznać z zagadnieniami leczenia polio. Mimo przeprowadzonego remontu szpitala, warunki były ciężkie zarówno dla pacjentów jak i dla personelu. Dokuczało duże zagęszczenie sal i brak wody bieżącej, ale prawie nie było zakażeń wewnątrzszpitalnych. Pomógł nam w tym bardzo surowy reżim sanitarny.

     Pacjentami oddziału polio były dzieci od niemowląt do nastolatków. Rozległość porażeń nie zależała od wieku. Porażenia czterokończynowe , tzw. quadriplegie  zdarzały się i u najmłodszych i u starszych. Dzieci te wymagały stałej obserwacji, ponieważ u nich najczęściej występowały zaburzenia oddechowe i konieczność zastosowania oddechu wspomaganego. U większości naszych pacjentów obserwowano mniej rozległe porażenia, czasami tylko niedowłady. Jednak dużą grupę stanowili chorzy z postacią oponową polio i z porażeniem nerwu twarzowego.

      Nie było leczenia przyczynowego i wiadomo było , że tylko specjalna fizykoterapia może pomóc w ustępowaniu niedowładów i porażeń. Były próby z różnymi lekami wspomagającymi, np. nivaliną, Vit B12 itd.- jednak efekty były żadne lub znikome. Specjalną fizykoterapię stanowiły : tzw. kocowanie, a następnie stymulacja i reedukacja mięsni oraz wyciąganie przykurczów. Kocowanie obejmowało cykle rozgrzewania porażonych i niedowładnych mięśni kończyn i tułowia, za pomocą rozgrzanej, wilgotnej, wełnianej dzianiny. Po każdym cyklu kocowania, kiedy mięśnie były rozgrzane, rozluźnione bez bolesności, terapeutki – czyli nasze przeszkolone pielęgniarki wykonywały stymulację, reedukację i wyciąganie przykurczy. Na porażone mięśnie międzyżebrowe stosowało się kocowanie koncentrowane. W przypadkach porażeń nerwu twarzowego, przykurczy powięzi i ścięgna Achillesa wykonywano parafinowanie….” cdn.

   

 

 

Artykuł dr Moniki Czachorowskiej o epidemii choroby Heinego Medina w Polsce.

Jak poprzednio wspomniałam  w rozdziale” artykuł dr Moniki Czachorowskiej” za zgodą autorki,  będę zamieszczała odcinkami  tekst Jej publikacji nt historii wielkiej epidemii poliomyelitis , czyli choroby Heinego- Mediana w Polsce  sprzed półwiecza…może być to ostrzeżenie dla rodziców, którzy ulegając obecnej modzie nie szczepią swoich dzieci…

Za układ tekstów w blogu – tj. odwróconą kolejność przepraszam Autorkę i Czytelników…chociaż to nie ode mnie zależy

 

” PRZEGLĄD .EPIDEMIOLOGICZNY , 2002;56:541-46

  

                   Monika Czachorowska

 

  LECZENIE I ZWALCZANIE ZACHOROWAŃ NA POLIOMYELITIS W OKRESIE EPIDEMII W LATACH 50. I PÓŹNIEJ W XX WIEKU NA TERENIE WARSZAWY

 

( referat wygłoszony podczas konferencji naukowej w Państwowym Zakładzie Higieny w dniu 8 października 2002 r. na temat eradykacji polio w Regionie Europejskim WHO.)

 

    Oddział Neurologii i Neuroinfekcji Wojewódzkiego Szpitala im. Dzieci Warszawy

 

      Na podstawie własnych wspomnień przedstawiono działania profilaktyczno-lecznicze w okresie epidemii polio z lat 50.XX wieku.

 

      Pierwsza znacząca fala epidemii polio wystąpiła w 1951 roku. Liczba chorych wzrosła o 100% w stosunku do roku ubiegłego. Ze względów epidemiologicznych zaszła konieczność zorganizowania wydzielonego szpitala. Nieliczne uprzednio zachorowania dzieci leczono w Warszawie w Klinice Chorób Zakaźnych Wieku Dziecięcego przy ul. Działdowskiej, którą kierował  prof. Jan Bogdanowicz. Dorosłych chorych leczono w wydzielonym pawilonie szpitala przy ul. Kasprzaka 17.

     Szybko przystosowano do potrzeb leczenia pacjentów dawny Dom Dziecka na Bielanach. Szpital H14- bo taka były jego zaszyfrowana nazwa- zaczął przyjmować chorych, zarówno dzieci jak i dorosłych, już od IV kwartału 1951 roku. Dyrektorem i ordynatorem tego szpitala była dr Danuta Łukaszewicz- Dańcowa; asystentami byli lekarze: Aleksandra Kulesza, Eugenia Godzińska, a od 1.10.1952 r.- Monika Czachorowska ( autorka artykułu- przyp.red) ; przełożoną pielęgniarką była Kazimiera Krupska- Kozłowska.

      Problemy związane z diagnostyką były bardzo duże, a ogólna wiedza o chorobie, przebiegu, powikłaniach, leczeniu i, co najważniejsze, zapobieganiu- jeszcze skąpa, a doświadczenie niewielkie. Organizowano liczne kursy, szkolenia uzupełniające wiadomości teoretyczne i praktyczne. Jedną z pionierek szerzącą wiedzę o polio była dr Łukaszewicz- Dańcowa, która pisała artykuły do pism fachowych i popularnych, była autorką broszur, rozdziałów do książek, a w 1957 r. wydała monografię pt. „ Poliomyelitis”.

   Oddziały polio w Polsce ściśle ze sobą współpracowały, wymieniano się doświadczeniami, prowadzono wspólne szkolenia.

    Postaciami pomnikowymi tego okresu byli dr Eugeniusz Juzwa z Krakowa, a w Poznaniu dr Kazimiera Milanowska i prof. Wiktor Dega. Tym dwojgu zawdzięczamy bardzo wiele w dziedzinie usprawniania po przebyciu ostrego okresu choroby. Pierwszy ogólnokrajowy zjazd Towarzystwa do Walki z Polio odbył się właśnie w Poznaniu, drugi w Krakowie, a następne w Warszawie.

Wiedzieliśmy, że Ministerstwo Zdrowia planuje przeniesienie leczenia dzieci do Szpitala Zakaźnego przy ul. Siennej, a dorosłych- do Szpitala Zakaźnego  przy

ul. Wolskiej 37….” cdn.

     

 

 

Na medycznej ścieżce. O dr Marii Barbarze Chmielewskiej- Jakubowicz.

 

Na przestrzeni minionych lat spotykałam się kilkakrotnie z Panią dr Czachorowską, byłym ordynatorem Oddziału Neuroinfekcji nieistniejącego już szpitala im Dzieci Warszawy przy ul. Siennej 60 /Śliskiej . Było to w czasie  zebrań pediatrycznych, gdzie miała wykłady. Wspaniale się trzymała, wyglądała prześlicznie i jak zwykle pięknie mówiła. Zawsze witałyśmy się ciepło. Ostatnio już się nie widywałyśmy, ale zawsze o Niej myślałam z rozrzewnieniem. I oto teraz, szukając śladów mojej Siennej, ponownie nawiązałam z Nią kontakt. Rozmawiałyśmy przez telefon. Jeszcze pracuje jako neurolog. To Ona opowiedziała mi o koleżance dr Baśce, jak ją nazywałyśmy w tym szpitalu. Czyli o Marii Barbarze Chmielewskiej- Jakubowicz o której już wspominałam w tym blogu. Dowiedziałam się, że była nie tylko wspaniałym pediatrą i ciekawym esperantystą, jaką znałam w czasie wspólnej pracy, ale również sanitariuszką  w Powstaniu Warszawskim a przede wszystkim znakomitym kronikarzem.

 

Dr Baśka pracowała przez całe swoje życie zawodowe na Siennej i od początku prowadziła  kronikę tego szpitala . Swoje opracowania na ten temat umieszczała w końcu lat 70 ubiegłego wieku w „ Pediatrii Polskiej” ( 1978, nr 6 s. 689), w  czasopiśmie „ Szpitalnictwo Polskie” ( 1978, nr 22), w „ Służbie Zdrowia „( 1978, nr 37,19), w „ magazynie Historycznym Farmacji i Medycyny”( 1995, nr 2, s.30 i 1995, nr 3,s. 56),  by ostatecznie wydać całość w roku 1998 w nr 2  „ Pamiętnika Towarzystwa Lekarskiego Warszawskiego”.

 

Szukałam w necie tego numeru Pamiętnika, ale jest w Bibliotece Szczecińskiej, do której możliwy jest dostęp tylko dla naukowców z Wielkopolski i to za uiszczeniem opłaty. Pokonanie tej bariery było więc niełatwe.

 

 I okazało się , że Pani dr Monika ma xero tego artykułu . Przekazała mi , za co Jej serdecznie dziękuję.