Z pamiętnika Marii J. Nowakowskiej ( 15 ). Obrazek z anatomii patologicznej.

zdjęcie własne

Moi Drodzy ! Jak zauważyliście, kartki z Pamiętników naszych Kolegów ze studiów na AM w Poznaniu  ( 1965- 1971)  tu się  nieustannie przeplatają. Ale tak ma być. One tak chcą, te nasze WSPOMNIENIA  chcą się spotykać, rozpoznawać, czasem identyfikować i czule dotykać , po czym  fruną w dal – podążając za NAMI –  bo tak naprawdę mieszkają w NAS – tu są tylko jako te przelotne ptaki, które usiłuję złapać w blogowe sieci 🙂

Maria J. Nowakowska, czyli nasza Mariolka, w czasie Sesji Rady Gminy, Kępno, 1991 rok. Wielce skupiona, a może się czai z jakimś pomysłem jak uzdrowić swoje miasto ? Zdjęcie z internetu.

Ale teraz już wracajmy do Pamiętnika Mariolki, ponieważ Jej świetny tekst  się  bardzo niecierpliwi, czekał dość długo, więc widzę, jak przestępuje z nogi na nogę 🙂 tzn. ja mam poczucie winy, że jeszcze go nie wrzuciłam … –

A było tak, ponieważ z niecierpliwością wypatrywałam  zdjęć od Autorki Pamiętnika  – w którymś momencie zasugerowałam, żeby  zrobiła zdjęcia ze zdjęć , nie czekając na czas wolny Syna – bo jak wiadomo młodzi czasu nie mają w ogóle. Za dobrze pamiętamy  nasz czas intensywnej pracy zawodowej czy „tylko hodowania ” dzieci …

Mariola nieomal od razu tak odpisała – a co najważniejsze, rozwinęła opowieść, która nagle przyszła Jej do głowy  – czym mnie , zresztą nie po raz pierwszy mile zaskoczyła  :

witaj

dzięki za pomysł że mogą być całe strony – zaraz idę do fotografa by mi zrobił …

… ponieważ dzięki Tobie myślę o  naszych wspólnych chwilach  wpadło mi do głowy wspomnienie :

 pierwsze zajęcia z anatomii patologicznej na Przybyszewskiego – prowadził doc. Łukaszewski ( pamiętam nazwisko bo przyjaciel Ojca i potem wiele mi pomógł w chorobie męża – sprowadził endoprotezę ze Szwecji bo u nas jeszcze ich nie było – oczywiście my musieliśmy zapłacić 1000 dolarów) …

…. no więc sala, stół a na nim zwłoki oczywiście nagie

zawołany jeden z kolegów ( oczywiście nazwiska nie podam )   zaczyna zestresowany referować ale zapomniał powiedzieć płci

docent go pyta : a płeć?

        mężczyzna

        nie – kobieta

        nie  – mężczyzna

 cisza  wielka –  w końcu kolega podchodzi od strony stóp chwyta i siłą rozchyla nogi nieboszczyka i podaje płeć

 rozbroił wszystkich – śmiech był gromki

 takie głupotki zostają gdzieś w zakamarkach mózgu i nagle wychodzą …

Mariolko

Wyobraziłam sobie Was, co jest łatwe, bo sama przeżywałam podobne sytuacje – ciężka jak przysłowiowy ” topór „atmosfera powagi ale też przerażenia – może już nie takiego jak w czasie zajęć na pierwszym roku z Anatomii Prawidłowej – ale choćby z powodu stałego nas odpytywania, zaliczania – i poczucia, że czegoś nie doczytaliśmy ( bo np. fajf wieczorny zaburzył pochłanianie wiedzy ) –  a w końcu i tak niemożliwe jest wiedzieć wszystko  …

A tu nagle kolega uparciuch  – w akcie odwagi a może tylko desperacji zdobył się na opisany przez Ciebie czyn – by udowodnić swoją rację – zaimponował mi – ciekawe czy potem został profesorem 🙂  ?

                      I jakby przy okazji dotknęłaś jeszcze jednego problemu – wieloletniej choroby Męża …. Ale pewnie to dla Ciebie bolesne wspomnienie, więc nie pytam …..

zdjęcie własne

 Mariolko , prosimy o jeszcze – „ odwiedzaj „ swoje zakamarki mózgu jak najczęściej  – czekamy na Twoje opowieści, każda z niespodziewanym , często humorystycznym „ zakrętasem „, jak nazywam Twoje nagle wrzucone do tekstu stwierdzenia,  krótkie komentarze ,  „ odbicia” od tematu, które są jak najpyszniejsza przyprawa ….

zdjęcie własne