Nieodłącznym Przyjacielem Pana profesora Witolda Ramotowskiego był Andrzej Skrzypiec- sąsiad z warszawskiego Mokotowa i z działki nad Bugiem….spędzali ze sobą dużo czasu, razem wyjeżdżali. Z tego okresu, sprzed wielu, wielu lat przetrwała opowieść Pana Profesora. Kiedyś przebywali razem w Odessie, na wczasach. Zainteresowana kelnerka, usiłowała się wdzięczyć do obu Panów- bo przystojni, jeszcze młodzi, urodziwi i pewnie bogaci, bo z Polski. Jednym słowem- Panowie w jej pojęciu „do wzięcia”. Przy kolejnej, już dość natarczywej próbie zadziałania swoimi wdziękami, minkami etc, w końcu zagadała- a panowie sami, może potrzebują towarzystwa. Wtedy Andrzej odpowiedział unosząc znad talerza niewinne oczęta- my sobie sami wystarczamy 🙂 . Panienka odskoczyła jak oparzona, popatrzyła dziwnym wzrokiem …..i od tej pory chłopaki miały spokój…..w jeszcze dawniejszych czasach, razem z Rodzinami ( obydwaj mieli po 2 córki) , wyjeżdżali Syrenami do Chorwacji, czy Jugosławii. To silne więzy, wspólne wspominki z młodości – nie to co nasza znajomość- stosunkowo świeża i pozbawiona młodzieńczego wdzięku. Ale za to trwała, emocjonalna, pełna uwielbienia dla wielu talentów Pana Profesora i Jego Głęboko Ludzkiego Serca dla wszystkich….nie zapomnimy czasów, gdy Andrzej, zapraszany na kawę do altanki Pana Profesora, wypatrywany, w końcu docierał , siadał naprzeciwko nas i na moje pytanie- czy kawę wypije- prosił o wodę….opowiadał ciekawie o swoich zawodowych przeżyciach- wielu wspólnych z Mirkiem, bo kiedyś razem pracowali. Opowieściom nie było końca…..miłe chwile w Azylu, już nie wrócą- były minęły….i dziękujemy Panu profesorowi i Andrzejowi za ten darowanym nam piękny czas pod nadbużańskim niebem , wśród ptasząt i woni świeżych nadrzecznych łąk…..
Zastanawiałam się, czy coś napisać tytułem wstępu, bo nadal nie mogę poskładać myśli, więc będzie nieporadnie. Potem opiszę historię naszej znajomości i wreszcie Przyjaźni…potem…. Andrzeja Skrzypca znało bardzo wiele osób , ale odszedł tak niespodziewanie, że niektórzy mogą o tym nie wiedzieć……Andrzej jest nadal wśród nas, tak jak zawsze i wiosną znowu spotkamy się nad Bugiem, na działce której był Autorem…poniżej zamieszczam Tekst Pożegnania zredagowany przez Rodzinę i odczytany przez księdza. Tekst ten miał i ma nadal wielką siłę , jest dla nas przejmujący, przynosi w krótkich prostych słowach taki ładunek emocji i Całą Wiedzę o Andrzeju , że poprosiłam Jego Żonę i Dzieci o udostępnienie i możliwość zamieszczenia w tym blogu. Dzięki Kasiu, za nieomal natychmiastowe spełnienie mojej prośby….

” Dzisiaj nadszedł bolesny czas pożegnania.
Odchodzisz od nas jako kochający mąż , opiekuńczy tata , cudowny dziadek i wspaniały teść.
Bez Ciebie czujemy się zagubieni i bezradni bo Twoja obecność dawała nam poczucie bezpieczeństwa a rada i wsparcie były dla nas bezcenne .
Zawsze pogodny , wyrozumiały , odpowiedzialny i szczery. Taki nasz przewodnik po życiu.
Ukochany – odszedłeś ale niedaleko bo przecież jesteś w sercu każdego z nas.
Będziesz nadal naszym stróżem bo Twoje mądrości nam przekazane pozostaną w pamięci na zawsze.
Byłeś z nas dumny i nadal będziesz – nie zawiedziemy Twoich oczekiwań i marzeń.
Nauczyłeś nas dbałości , rozsądku ,miłości i wiary w siebie .
Rodzina była dla Ciebie najważniejsza i dla nas też jest i pozostanie .
Nie martw się , będziemy trzymać się razem i dbać o siebie wzajemnie tak jak Ty dbałeś o nas.
Kochająca Cię Rodzina .
Dziękujemy wszystkim za słowa otuchy i wsparcia oraz wspólne ostatnie pożegnanie .”
