Zenon ma dwa lata. Zdjęcie z albumu rodzinnego ze śladem pisma Taty.
Po poprzednim wpisie pełnym dygresji pora wrócić do czasów rakowskich.
Mama była szczęśliwa, gdy otrzymała pojednawczy list od Ojca.
Zbliżały się wakacje, więc dla nauczycieli pora wielu wolnych dni .
Dlatego planu podróży nie układała długo.
Tato jak zwykle był zajęty swoją pracą zawodową, nie mógł otrzymać urlopu w tym terminie, a może nie chciał tam jechać, pomny swojego poprzedniego pobytu w górach.
Tak więc któregoś dnia Mama z trzylatkiem, bagażami, nocnikiem i różnymi bambetlami została dowieziona bryczką do Olechnowicz, skąd odjeżdżał pociąg do Wilna.
W Wilnie już oczekiwał Wacław , który tego dnia urwał się wcześniej z pracy .
Mój Ojciec dzielnie wydobył żonę, syna i cały ten majdan z przedziału po czym zapakował do pociągu jadącego do Warszawy.
To była dopiero połowa drogi.

