Mama trzy lata przed ślubem…niestety zdjęcie jest uszkodzone, ale starannie wklejone do rodzinnego albumu i opisane ręką Taty..
Ale nie tylko praca pochłaniała czas i uwagę młodych nauczycielek.
Sąsiadujący z Rakowem pułk żołnierzy przygranicza organizował dla swoich podoficerów i oficerów potańcówki w kasynie. Ponieważ większość z nich była kawalerami, zapraszano młode dziewczyny z miasteczka, najchętniej nauczycielki. Wszak stanowiły one miejscową elitę i były pożądane w towarzystwie. Oczywiście potańcówki były otwarte i mogli przychodzić także miejscowi kawalerowie. Mama nie przepadała za takimi imprezami. Może była nieśmiała, może nie bardzo miała się w co ubrać, gdyż znaczną część wypłaty wysyłała rodzicom i spłacała zaciągnięty dług w funduszu Seminarium Nauczycielskiego, przeznaczany na wyjścia do teatru i na wycieczki. Oszczędzała bardzo, żywiąc się skromnie , najchętniej ziemniakami i kwaśnym mlekiem.
Tego dnia jednak uległa namowie koleżanki, która pożyczyła jej swoją bluzkę i pomaszerowały na tę potańcówkę.
I tam właśnie podszedł do niej królewicz z bajki. Młodzieniec delikatnej szlachetnej urody i nienagannych manier. Ten rakowski młodzieniec nie był Mamie znany, bo odbierał nauki w Wilnie i do domu przyjeżdżał sporadycznie.
I tak to się zaczęło od ich nagłego olśnienia , zakochania od pierwszego wejrzenia…..



