Parę słów o czarnych łabędziach – ptakach, balecie, filmie i ludzkiej naturze.

 

 

 

 

 

 

 

Może zaraz zatańczą….

 

 

 

Niedawno gonia  pokazała w portalu MM- Gorzów zdjęcia cudnych śnieżnobiałych łabędzi. Wówczas przypomniałam sobie o swoim tekście, który zamieściłam w tym samym portalu w marcu 2011 roku pod nickiem Klarka.

Wydaje mi się, że od czasu, gdy wrzucałam tam swoje teksty minęły lata świetlne.

Oto ten tekst i zdjęcia przeze mnie wykonane w czasie pobytu w Ciechocinku.

Na stawie , w Ciechocinku mieszkają czarne łabędzie. Może noszą jakąś mroczną tajemnicę. Jak w „Jeziorze łabędzim” czy w najnowszym filmie „Czarny łabędź”.

Gdy zobaczyłam rzadko u nas spotykane czarne łabędzie, zebrałam trochę informacji.
Ojczyzną łabędzia czarnego (Cygnus atratus) jest Australia. Do Europy zostały przywiezione jako ptaki ozdobne.
Ale często uciekają z niewoli i bardzo rzadko rozmnażają się na wolności. Jest ich w świecie mało, bo ok. 60 tys.
Należą do rodziny kaczkowatych.( Anatidea) .
Mieszkają na wodzie, unikają miejsc, gdzie woda płynie szybko albo tworzy fale.
Mają czarne pióra, z białym obrzeżem lotek i czerwony dziób.
Młode ptaki są ciemnobrązowe, tak jak u innych blaszkodziobych .
Długość ciała sięga 110-140 cm, ale prawie połowa długości to głowa i szyja. Ważą ok. 6 kg.
Porozumiewają się głosem przypominającym dźwięk trąby .
Żywią się głównie pędami i liśćmi roślin wodnych, trawą i ziołami. Dzięki długiej szyi mogą sięgać dna na głęb 1 m.

Nie zawsze są monogamiczne, czasami żyją w zgrupowaniach.
Składają 4-5 zielonkawych jaj. Wysiadywanie trwa 30-40 dni . W przeciwieństwie do innych blaszkodziobych , jaja wysiaduje samica ale też samiec. Młode po 150-170 dniach potrafią latać. Dojrzałość płciową uzyskują w wieku 3 lat.
W Polsce są spotykane od lat 90 XX wieku w woj. dolnośląskim, małopolskim, wielkopolskim , warmińsko- mazurskim i zachodniopomorskim.

Patrzę na wielkie ptaki pływające z królewską gracją na stawie w Ciechocinku.
Są czarne z krwistymi dziobami. Budzą niepokój mrocznym wyglądem.
I przypominam sobie balet „Jezioro Łabędzie „ ze wspaniałą muzyką Piotra Czajkowskiego . Właśnie tańczą śnieżno białe łabędzie. Wśród nich , zamieniona w łabędzia panna o imieniu Odetta. Może ją odczarować zakochany w niej człowiek. Tak się staje, zostaje ukochaną księcia. Ale jest bal . Pojawia się dziewczyna, przebrana za czarnego łabędzia . Jest piękna , uwodzicielska i zła. Książę ulega jej urokowi a nawet wydaje mu się, że to jego ukochana  Prosi ją o rękę. Wtedy Czarny Łabędź ukazuje swoją ludzką twarz. Czar pryska . Biała dziewczyna ponownie staje się łabędziem i wraca nad jezioro. Książę widzi swoją pomyłkę , ale jest za późno, szuka ukochanej i tonie w wodach jeziora.

Jest tak jak w życiu . Miraże, pomyłki, złe wybory i drogi bez powrotu.

Ostatnio Warren Aronofsky zrealizował film pt  „Czarny łabędź „ Uzyskał wiele nominacji do Oskara, ale statuetkę dostała tylko Natalie Portman. To filmowa Nina , najlepsza z zespołu tancerek . Trwają przygotowywania do wystawienia baletu „ Jezioro łabędzie” . Nina jest doskonała w roli białego łabędzia , ale ma trudności we wcieleniu się w rolę tego złego, czarnego. Pojawia się rywalka, Lilly.
( Mila Kunis). Jest bardziej zmysłowa i uwodzicielska. Nina próbuje desperacko odnaleźć swoją mroczną stronę. W tym czasie pada ofiarą brutalnego gwałtu, zaczyna miewać omamy. Odkrywa w sobie ciemniejsze strony charakteru i dzięki temu może zagra obie role – białego i czarnego Łabędzia.

Filmu nie widziałam i nie wiem czy zechcę obejrzeć.

Pozostawiam rozważania nad splątanym życiem ludzi .
Wracam do Ciechocinka, nad spokojną wodę, gdzie senne czarne łabędzie z krwistymi dziobami.

Dlaczego nie odwiedzają ich białe królewskie ptaki.
I dlaczego one nie pojawiają się wśród białych?
Nie przeszkadzają sobie wzajemnie.
Białe i czarne mają swój świat.
Czysty świat ptaków.

 Ostatnia aktualizacja w portalu MM- Gorzów: 31-03-2011, godz. 08.41. Wiadomości z internetu.

 

 

 

Na medycznej ścieżce. Balet…

Do Teatru- Opery z reguły chodziłam sama. To właśnie w tych czasach poznańskich, od 1965 roku pokochałam balet.

Właściwie chyba u podstawy tego zachwytu było to, to od wczesnego dzieciństwa sama byłam ruchliwa. Dzięki dużej powierzchni naszego mieszkania, mogłam wykonywać mostki, świece, fikołki i stanie na rękach. A także tańczyć, a raczej pląsać. Dopiero w okolicy klasy maturalnej, rodzice zorientowali się, że nie umiem naprawdę tańczyć. I wtedy mój Tato, który był znakomitym tancerzem prosił mnie do tańca i uczył tanecznych kroków.

Może więc moje umiłowanie baletu wzięło się stamtąd, z tych dziecięcych czasów. Uszanowanie dla ciała, podziw dla jego piękna, zachwyt nad panowaniem nad nim- te elementy do tej pory powodują, że ze wszystkich przedstawień operowych najchętniej wybieram balet i smakuję, rozkoszując się nieustannie….

W okresie  poznańskim na deskach opery rodził się Polski Teatr Tańca. Tworzył go Conrad Drzewiecki. Był on wspaniałym , pełnym ekspresji tancerzem znakomitym pedagogiem i organizatorem. Wśród zespołu wyróżniała się jego asystentka, dość masywnie zbudowana dziewczyna- Teresa Kujawa. Gdy przeczytałam niedawno, że poznański Teatr Tańca umiera, zrobiło mi się smutno. Żal, gdy odchodzą wielcy ludzie, idee i nasze piękne czasy…..po prostu żal….