Na medycznej ścieżce. Błękitne wakacje.

 

I tak oto dzięki cudownym właściwościom octu sabadylowego , udało się opanować wszawicę. Podziwiałam wygląd już zdrowych migdałków i pięknych paznokci, z wyleczoną grzybicą . Oceniałam te wielkie sukcesy medycyny…

Teraz miałam czas na własne rozrywki.

Odwiedzałam tajemne miejsce, gdzie stał dawny dworek wypędzonych z  naszego kraju Braci Polskich . Odczytywałam  napis nad wejściem. 

Kiedyś ujrzałam na terenie wielkiego  jednolicie uprawianego pola ciemną grudkę. Poszłam w tym kierunku. Stopniowo otwierał się widok na  kamienny mur z dużymi drzewami, które chciały się wydostać z tej kamiennej niewoli.  Mur był wysoki, ale cały zamknięty w nim teren, maleńki. Taka maleńka kamienna wyspa wśród pól. Gdy się odpowiednio zbliżyłam, znalazłam miejsce, gdzie można się było wspiąć i wejść do środka tajemnicy. Tak też zrobiłam i nagle znalazłam się w innym świecie. Dookoła były stare nagrobki i polskie napisy, polskie nazwiska. To był cmentarzyk Braci Polskich …..

 

Nieopodal  budynku kolonijnego wielkim błękitem zakwitało rozległe jezioro. Gdy małą  złotą plażę opuszczali koloniści udając się na obiad i drzemkę poobiednią, to cudne miejsce było tylko moje. Delektowałam się ciszą, karmiłam oczy lśniącą taflą wody. Pływałam do upadłego pieszczona ciepłą przyjazną wodą .

Potem wsiadałam do drewnianego  kajaka i  wyruszałam na samotną wyprawę . Płynęłam wzdłuż brzegu, pod pochylonymi koronami drzew. Te drzewa już umierały i zmierzały do zjednoczenia z jeziorem. Niezwykłe była  ich miłość.

Czasami wypływałam na jeziorne łąki, które nagle zakwitały drobnymi białymi kwiatkami. Wracałam po kilku godzinach unosząc w oczach dziewiczo czystą urodę tego miejsca , które nadal we mnie żyje.

I wtedy też zrodziło się marzenie , by wrócić do tego magicznego zakątka Polski . Marzenie to   tkliwie pielęgnowałam przez  45 lat, które minęły od tego czasu . Ale do tej pory nie zdążyłam go zrealizować , chyba raczej już nie zdążę….

Piękne, błękitne wakacje , niepowtarzalne, jedyne takie w moim życiu powoli dobiegały końca….