Zajęcia kliniczne na 3 roku studiów były zdominowane przez wrażenia z propedeutyki interny, odbywanej w Klinice Profesora Roguskiego.
Ale w tym samym czasie wprowadzona była też propedeutyka pediatrii. Niestety były to tylko wykłady. Widocznie tak przewidywał plan. Dlatego też nie było mocnych wrażeń, które by się wryły w naszą świeżą i chłonną pamięć.
Zapamiętałam jedynie ówczesną panią Docent Marię Goncerzewicz. Wykładała ten przedmiot. Zwykle spacerowała za katedrą, czasami coś pokazując na tablicy.
Była bardzo przystojna, wysoka i dostojna. Pięknie nosiła dumną głowę, z włosami ciasno zaczesanymi i upiętymi w kok szczelnie zamknięty na kształt muszli z bocznym wejściem .
W czasie wykładu wpatrywałyśmy się z zachwytem w tę wysoką energetyczną piękną kobietę . Gdy tworzono Centrum Zdrowia Dziecka w Warszawie , została dyrektorem naczelnym z misją zorganizowania zespołu kierowników klinik . Poradziła sobie z tym trudnym zadaniem, ściągając najlepszych fachowców z różnych ośrodków w kraju….
Pewnie jeszcze kiedyś o Niej opowiem…
