Losy moich Rodziców. Opowieść Taty ( 13 )

Cały spocony, jak przez mgłę , słyszałem śmiech mojej wybranej.

Była góralką od urodzenia i znała góry, pokonując ich zbocza od wczesnego dzieciństwa. Przecież kiedyś opowiadała jak ze starszą o dwa lata przyrodnią siostrą- Kaśką chodziły na jagody na Skrzyczne a nawet kiedyś Mama spadła w dół i staczając się gwałtownie , obijając o skały.

Wtedy ocalił jej życie stary pień jodłowy. który znalazł się na jej drodze.

Nie wyobrażałem sobie wtedy tego nawet w ułamku procenta.

Poznałem to teraz i nie było mi do śmiechu.

Spocony i brudny wreszcie wylądowałem u podnóża góry.

W strumieniu, który płynął na dole umyliśmy się, trochę odpoczęliśmy i powędrowaliśmy do domu Stefy.

Żwirowa droga przez wieś była długa żmudna i rozpalona słońcem.

Ale to nie był koniec moich cierpień.

Śladami mojego Taty. Powstanie Styczniowe.

 

 

Branka Polaków do armii rosyjskiej, 1863. Z zasobów Wikipedii

 

Mój przyszły pradziadek, Bolek zamieszkał na plebanii kościoła w Rakowie. Ojciec zginął walcząc w Powstaniu Styczniowym a matka w tym czasie zmarła. Mieli niewiele ponad 30 lat.

11 letni Bolek został sierotą . Dojrzewał w żałobie i samotności. Jedynym oparciem był dobry i mądry ksiądz Eustachy Karpowicz i muzyka, którą pozostawiła mu matka.

 

Najtrudniejsze były wieczory. Wtedy , gdy  ksiądz Eustachy Karpowicz wyjeżdżał do swoich parafian, cisza zalegała dom i wypełzała z każdego kąta.

Nikły płomień lampy naftowej nagle rozbłyskał i znikał na ścianach.

Za oknami czerniała noc, dochodząc do barw żałoby.

Żałoba była wszędzie.

 Bo niedawno upadło Powstanie Styczniowe , wielka nadzieja ożywiająca serca Polaków. Bolek nie mógł grać swoich ukochanych utworów Chopina , gdyż  za oknami chodziły czujne rosyjskie straże. I pilnie śledziły każdy krok syna powstańca.

Więc pozostały książki , z kartkami zużytymi od częstego czytania, wypożyczane ukradkiem od sąsiadów, Polaków. Ksiądz Eustachy czasami przywoził  jakieś konspiracyjne gazetki, ale rzadko wydawane , bo ludzie po tej porażce powstańczej zamknęli się w swoich domach i zajęli pracą organiczną, tj hodowali zwierzęta, uprawiali pole i wykonywali prace związane z konkretnym zawodem.

Wydawało się , że wszystko umarło, nawet nadzieja.

Któregoś dnia ksiądz  wydobył spod  przepastnej zniszczonej sutanny zrolowany druk. Gdy po upewnieniu się , że okna są dokładnie zasłonięte grubą tkaniną,  rozwinął ów rulon. I wtedy  ich oczom ukazał się wiernie odtworzony obraz zatytułowany „ Bitwa” z cyklu „ Polonia”. Razem odczytywali ten napis oraz nazwisko malarza-  Grottger  ,  namalowano w 1863.

I nagle  wszystko ożyło. I zmrożone żałobą serca zaczęły bić miarowo, a potem coraz szybciej i szybciej. Bo otworzył się czas wspomnień., do tej pory zamykany starannie, by nie wydostawał się ból.

I popłynęły opowieści o domu Bolka, o jego rodzicach , podjęto kiedyś nagle przerwane dawne  patriotyczne rozmowy , przypominano pieśni i muzykę.  

Okazało się , że jeszcze niewielki w czasie Powstania Styczniowego , bo 11 letni chłopiec, Bolek,  tak wiele zapamiętał i  wyczuwał nastroje w swoim domu. Informacje uzupełniał ksiądz Eustachy.

Już przed tym Styczniem 1863 roku , czuło się , że coś dziwnego zbiera się  w powietrzu. Narastał bierny opór Polaków, który nasilał represje ze strony Rosjan. Zwiększono częstość nocnych wizyt w Polskich domach , skąd  czasami nawet siłą, wywlekano młodych chłopców i wcielano do rosyjskiego wojska. Nazywano to nocną branką. Można sobie wyobrazić, jakim przeżyciem była dla młodych  polskich chłopaków , wychowanych  w duchu miłości do ojczyzny, służba wojskowa w znienawidzonym rosyjskim mundurze.

Potem zostawała tylko rozpacz rodziców , którym synów zabrano do wojska . I ich zbielałe z nienawiści do Rosjan usta .

W okolicznych dworkach w narastającej ciszy nagle ktoś zagrał   Chopina, ale muzyka milkła  , gdy nadchodził sygnał, że zbliżają się Rosjanie.

Więc cicho rozmawiano przez długie noce  i szeptano o tęsknocie za krajem, który zniewolony leżał pod jarzmem rosyjskim.

A teraz Bolek przypominał ten mroźny styczniowy dzień, gdy blady jak ściana ojciec oznajmił  swojej żonie , że podjął decyzję . Musi  iść do powstania. Ona już od dawna wiedziała , że będzie taka decyzja . Bo na to czekali tyle lat, czekali z nadzieją , bo  Polska żyła  w ich sercach.  Wierzyli , że przyjdzie  pora zwycięstwa i wolności, którą tylko sami mogą wywalczyć.

Bolek  obserwował rodziców. Matka stała oparta fortepian  i nieruchomo słuchała.

Potem tłumiąc szloch , powiedziała spokojnie , idź miły , zaraz spakuję trochę jedzenia, jakąś odzież.  

I poszedł a ona długo płakała tuląc syna.

 


„Bitwa” z cyklu Polonia, Grottger, 1864