Artykuł dr Chmielewskiej Jakubowicz. ” Drugi szpital dziecięcy w Warszawie”. ( 11 )

Artykuł dr Marii Barbary Chmielewskiej Jakubowicz zatytułowany „ Drugi szpital dziecięcy w Warszawie „ został opublikowany w tomie CXXXIV nr 2/ 1998 „Pamiętnika Towarzystwa Lekarskiego Warszawskiego” ( rocznik zarządu Towarzystwa Lekarskiego Warszawskiego który ukazuje się od 1837 roku)

Ponieważ to czasopismo  jest dostępne w necie jedynie odpłatnie, zamieszczam  w tym blogu cały tekst artykułu, dzieląc go na jakby zamknięte tematycznie odcinki. Na zakończenie, jeśli mi się uda, podam całość w jednym wpisie…

 Oto ciąg dalszy historii dawnego Szpitala im. Dzieci Warszawy Sienna / Śliska…

Poprzednie odcinki można znaleźć w tym blogu w zakładce „ Artykuł dr Chmielewskiej Jakubowicz”

 

Cz.11

 

 <<… W końcu sierpnia 1939 r,. w obliczu groźby napaści Niemiec hitlerowskich na Polskę, w szpitalu zaczęto gromadzić zapasy żywności, leków, środków opatrunkowych, węgla, ale wobec nieszczęścia , jakie wkrótce nastąpiło i ogarnęło szpital, była to „ kropla w morzu”. Wiadomo, że z chwilą wybuchu wojny każdy szpital musi się w ciągu kilku godzin czy kilku dni „ przekwalifikować”, aby sprostać nowym zadaniom- ratowaniu rannych.

    Od pierwszych bombardowań kraju i stolicy szpital gwałtownie zaczął zmieniać swe oblicze. Przede wszystkim lekarze mężczyźni ( 6) zostali powołani do wojska. Inni pracownicy zostali wyznaczeni do kopania rowów, jeszcze inni opuścili Warszawę na rozkaz płk. Umiastowskiego ( 7 września). Niektórzy po prostu wrócili do swych domów i rodzin i nie stawiali się do pracy. Ci, którzy pozostali w szpitalu , musieli pracować za siebie i za nieobecnych, trwać na posterunku całe dnie i noce. Były tu przecież chore dzieci.

    W pierwszych dniach wojny do szpitala zgłaszali się dorośli, ranni w czasie licznych bombardowań. Zgłaszały się chore dzieci, dorośli szukający pomocy lekarskiej i kobiety do porodów, które przyjmowała mieszkająca na miejscu dr Rachela Kroszczorowa. Sprawa administrowania i finansowania szpitala stawała się coraz bardziej skomplikowana, gdyż zapasy żywności, zgromadzone na trzy miesiące z przeznaczeniem dla chorych dzieci, wobec dużego napływu chorych i rannych szybko topniały. Podobnie było ze środkami opatrunkowymi….>>