List od Jacka Łukaszewicza… Tatuaże

Jakoś zaprzestałam wrzucania tu listów od Jacka. Chciałam wziąć oddech. Może jednak nie miałam racji, bo pewnie już wszyscy zapomnieli kim dla mnie jest Jacek. Otóż jest synem  mojego nieżyjącego brata, Zenona. Mieszka w Australii gdzie ukończył studia operatorskie i reżyserskie. Kiedyś udało nam się nawiązać kontakt ( o czym pisałam) i otrzymałam od Niego listy z tekścikami, które dla mnie są jak perełki…..oto jeden z ostatnich

 

ChopperGangsterTatuaże.jpg

zdjęcie z netu. To znany w Australii ale i na świecie gangster, o którym mowa w tekście poniżej….

 

 

 

“ Tatuaż 

 Nie rozumiem potrzeby posiadania tatuaża.

Tatuaże kojarzą mi się z jakimś brudnym zapachem, a ciało kobiece powinno pachnieć czystością jakąś tam.  

Mój wujek Antek miał kilka tatuaży na przedramieniu, wyblakły niebieski tusz i cienie twarzy we mgle. Jakoś mi się podobało, ale wujek Antek był  Janosik z miniaturką, a teraz są miniaturki pod przykrywką Janosika. Jest w tym jakaś sztuka, ale nie rozumiałem przesłania.

      Obudził mnie telefon – Lisa – producentka. Jej rodzina posiada jeden z najstarszych teatrów w Sydney. Wystawiają różne rzeczy, nawet te, które nie mają nic wspólnego ze sztuką, ale zawsze robią kasę.

Właśnie zorganizowali turnee pt. Wild Colonial Cycos. Dwóch gości na scenie. Jeden, to były rugbista, Jacko,  który miał szansę na zrobienie kariery w Hollywood, ale był kretynem i drugi to Chopper, czyli Mark Brandon Read – największy postrach świata przestępczego w Melbourne w latach siedemdziesiątych, osiemdziesiątych i dziewięćdziesiątych. Większość czasu spędził w więzieniach, cały wytatuowany, obciął sobie uszy, morderca, stręczyciel, w miarę inteligentny z prymitywnym poczuciem humoru. Uwielbiany przez wszystkich, urósł do rangi charyzmatycznego szowmana, który ku uciesze widowni, przez godzinę opowiada epizody ze swojej przeszłości.

Ziewnąłem telefonem.

– cześć Lisa….

– Jacek, cześć, co teraz robisz, masz chwile, przyjadę po ciebie, będę za pięć minut…

Zanim zdążyłem coś powiedzieć, usłyszałem samochód Lisy na zewnątrz. Taki świetny garbus z lat 60tych. Weszła Lisa.

– nie gotowy?….

– co się stało?….

– chodź, zapraszam na śniadanie….

Śniadanie Lisa zamówiła.

– masz coś przeciwko kryminalistom?…

– to zależy co masz na myśli….

– no w ogóle, czy masz jakieś opory moralne aby na przykład pracować z nimi…..

– ….chcesz zrobić dokument o Chopperze……

– skąd wiesz?….

– bo dziś macie premierę i wyrwałaś mnie z wyra….

– ….no widzisz….zdjęcia cztery tygodnie od dzisiaj wieczór….

–  za dwa tygodnie mam kilka reklam…..

– zapłacę ile zechcesz….

Perspektywa zrobienia filmu o Chopperze zapachniało Martinem Scorsese. Zadzwoniłem do reklam.

– …..niestety, ważne sprawy rodzinne…..tak, oczywiście….przyślę swojego operatora….no to pa…

Spojrzałem na Lisę i już wiedziałem, że to jej ojciec – ojciec chrzestny rodziny – finansuje ten kryminał. Dla Billa pracowałem, kiedy Lisa bawiła się w piaskownicy. 

– ….dobra zrobię to, tylko widzisz, ale ja niewiele o nim wiem….tylko to co wszyscy….

Lisa była świetnie wyszkolona przez ojca. Wyjęła kasetę i jakieś rękopisy.

– tu jest materiał wyjściowy dla ciebie….rozmowa z Chopperem wczoraj w naszej knajpie i jakieś listy prywatne….

– wiem, cała kafeja to jeden wielki ukryty mikrofon….

– no właśnie….musisz to przesłuchać i przeczytać do wieczora….co potrzebujesz?….

– asystenta, dźwiękowca, asystentkę i security….

– to juz masz….co potrzebujesz?….

– ….słuchaj musisz mi załatwić wszystkie wejścia wszędzie….muszę mieć dostęp do Choppera 24/7…..muszę po prostu przez miesiąc z nim mieszkać…..potrzebuję jakieś dwa koła gotówki w małych banknotach i po pięć biletów na każdy show podczas turnee…..

– on się nie zgodzi….poza tym nie lubi ludzi z akcentem….znam twój styl….on ci przypierdoli, a na to Bill nie pozwoli….

– masz długopis?….

– mam….

– no to pisz….

I podałem Lisie kilka nazwisk operatorów. 

– każdy z nich zrobi jak będziesz chciała….

Spojrzała na mnie bezradnie.

– muszę zadzwonić do Billa….

– on już podjął decyzje…nie budź go…

– …dobra…masz wszystko, co chcesz…załatwię z Chopperem, ale jak mu się nie spodobasz, to wypadasz….

– ….on się we mnie zakocha….

 

No i wieczorem zaczęliśmy produkcję. Teatr pęka w szwach. Na zewnątrz potężny billboard. Na pierwszym tle Chopper nagi od pasa w górę ze splecionymi rękami i za nim w tle kretyn Jacko. Węszę jak pies z kamera na rozgrzewkę. Podczas przerwy autografy i spotkania z bohaterami w ich garderobach. Wejść mogli ci uprzywilejowani, którzy wydali przynajmniej 200 bucksów na jakieś gówna i stoją w kolejce. Oczywiście miałem wejście wszędzie. Podchodzi do mnie jakaś panienka różnych obyczajów z plastyczną chirurgią włącznie. 

– słuchaj….ty, weź mnie na zaplecze do Choppa i Jacko….nie mam kasy na plakaty itd, a Choppa kocham….

– mogę cię zaprosić do nich, ale mam urwanie głowy….widzisz…musze kręcić…..

– …zrobię co będziesz chciał…..

Spojrzałem na jej sutki truskawkowe pod koszulką.

– no to chodź….

Poszła za mną jak baranek. Wyszliśmy na zewnątrz. Tłumy, dym z papierosów, piwo. 

– słuchaj potrzebuję krótki wywiad…coś powiedz od siebie, dlaczego tu jesteś itd….

– dobra….gdzie mam stanąc?….

– pod tym Choppem….stań w takiej pozie jak on za tobą….skrzyżuj ręce…tak będziesz stała podczas wywiadu, a teraz zdejmij koszulkę….

– tu, teraz?….

I ku radości zgromadzonych gapiów, panienka zdjęła koszulkę, przyjęła odpowiednią pozę i zaprowadziłem ją na zaplecze. Rzuciła się na Choppa i poprosiła o autografy. Zdjęła koszulkę. Chopp na jej lewej piersi, Jacko na prawej grubym flamastrem się podpisali. Panienka wychodzi. Biegnę za nią.

– gdzie idziesz?….

– do tatuażowni….chcę mieć Choppa i Jacko na zawsze….”