Po raz kolejny to zdjęcie z Wikipedii. Wilejka lat 30 ubiegłego wieku. Po lewej stronie duży budynek- prawdopodobnie więzienie w którym przebywał Jan i wielu wielu Polaków ….
Pamiętnik Jana Konopielko ur.12 lutego 1906 r w Kołpiei, zmarłego 22 grudnia1985 w Olsztynie .
Spoczywa na Cmentarzu w Lidzbarku Warmińskim obok swojej żony-
Heleny z d. Wojciul
Drugie śledztwo i sąd
Po 12 miesiącach pobytu w więzieniu wezwano mnie na śledztwo. Powiadomiono mnie, że sprawę moją będą rozpatrywać po raz drugi.
Mnie nie powiedziano, że była ona rozpatrywana przez Osobowe Sowieszczanije w Moskwie i zwrócono do rozpatrzenia na podstawie miejscowych świadków.
Śledczy zażądał ode mnie uzupełnienia danych , mówiących o mojej niewinności. Dowodów, że nie brałem udział w aresztowaniu predsiedatiela sielsowieta.
Podałem, że w tym dniu, w którym aresztowano predsiedatiela byłem u ciotki – Leoszkowej Wiery w Smorgoniach.
Powiedziałem również, że ludzi namawiałem, by nie płacili podatków Niemcom, ponieważ oni już odstępują.
Poprosiłem, żeby postawili mnie na konfrontację z milicjantem, który brał udział w tym aresztowaniu predsiedatiela. Te badania trwały prawie półtora tygodnia. Była konfrontacja z policjantem który brał udział w aresztowaniu. Stwierdził on, że ja nie byłem przy aresztowaniu.
Sprawę, że ja byłem u Leoszkowej w czasie aresztowania odrzucono, ponieważ była ona moją krewną.
Wiadomość o ponownym moim śledztwie dotarła do Smorgoń, do władz rejonowych.
Tu rozchodziły się pogłoski, że chyba mnie wypuszczą, bo nie ma świadków przeciwko mnie, oprócz świadka w osobie siostry aresztowanego – Anny Szczęsnej.
Władze rejonowe szukały świadków , którzy stwierdzili by moją obecność w czasie aresztowania.
Ale nie znaleźli nikogo, oprócz niej – którą nauczyli mówić- powiedzieć- że był.
Zakończenie śledztwa.
Sędzia śledczy- Soroki- ogłasza mi, że śledztwo zakończono.
Czyta mi protokół i każe podpisać się pod nim.
Ja proszę sędziego, by zezwolił mi samemu przejrzeć akta. Zgadza się. Więc przekładam- czytam akt po akcie. Zatrzymuję się na protokóle podpisanym przez Barana, który był obecny przy aresztowaniu predsiedatiela Szczęsnego. Oto jego słowa- które wypowiadał na ocznej stawce- konfrontacji w pierwszym śledztwie. „ Jewo- znaczy mnie- nie było podczas aresztowania. A poczemu wy podpisali?- pyta go śledczy. Potomu, szto zastawił mnie śledowatiel- mówiąc- podpisywajtie, uże wy jewo bolsze nie uwidzicie”.
Sąd odbył się za tydzień. Przyjechała i małżonka.
Byłem pewny, że mnie uniewinnią. Ale gdzież tam.
W ich interesie było skazać mnie, chociaż śledczy zdawali sobie sprawę, że jestem niewinny.
Sędzia śledczy postarał się o drugiego świadka tak samo fałszywego jak pierwszy. Namówili, a może namówił sam sędzia śledczy, żeby matka skazanego powiedziała na rozprawie, że byłem przy aresztowaniu jej syna, w przeciwnym razie grozi jej córce- Szczęsnej Annie, kara dwóch lat więzienia.
Oto jestem na sądzie.
Sąd odczytuje oskarżenie, że brałem udział w aresztowaniu Szczęsnego Iwana, którego następnie Niemcy rozstrzelali.
Następnie wywołują:
A. Szczęsna – matkę syna zamordowanego. Pytają ją, czy ona mnie zna? Potakuje-„ da„ – tak. „ A znaju ja jejo?- odpowiadam, że nie znam.
Pokazuję też te słowa napisane w protokóle i mówię, że oto są słowa, które mówią, że mnie tam nie było i że w niczym nie jestem winny.
A sędzia na to: „ Wsiorawno, budziem sudzić, wy niebłogonadzieżnoje lico w naszem stroju, wy wlijacielny cziełowiek- możecie nam wredzić”. ( wszystko jedno, będziemy sądzić, bo wy jesteście wrogiem ustroju i będziecie nam przeszkadzać )
Przejrzałem jeszcze kilka protokółów – aktów i znalazłem protokół, który napisał milicjant aresztujący predsietatiela..
Pokazałem sędziemu śledczemu , że on także stwierdza, że mnie nie było podczas aresztowania. Sędzia „ Eto sud reszyt” ( to sąd zdecyduje).
A na moje pytanie , dlaczego nie ma w aktach protokółu grażdanki Leoszko Wiery, którą ja prosiłem was, grażdanin zbadać ( przesłuchać). Odpowiedź: „ ona wasza siostrzenica i ja nie mogę przyjąć jej zeznań”.
Zrezygnowany byłem w końcu i wreszcie protokół podpisałem, licząc na sprawiedliwy wyrok sądu.
Natychmiast powiadomiłem żonę, że prędko odbędzie się sąd.
W czasie rozprawy sąd pyta świadka.
Był li Konopielko Jan, kogda aresztowywali waszego syna?. Kobieta milczy. Powtarzają pytanie. „ Był ili niet?”. Wtedy ona odpowiada: „ BYŁ”. Pytanie drugie: „ A szto on diełał?” Ona milczy.
Więc pytają dalej.” Automat u niego był ili puszka ? ” ( czy miał karabin maszynowy lub armatę ? ) . Odpowiada: BYLI ( miał ) .
„ Szto on dziełał s automatom ili puszkom ?”. Ona milczy.
Sędzia pyta: „ Strzelał?”- ona odpowiada” STRIELAŁ „
Wszyscy obecni na Sali sądowej wybuchają śmiechem. Ja także uśmiecham się i myślę , że oskarżycielka jest niepoczytalna.
Sąd zwraca się do niej. „ Twoja , babuszka pieśń spietaja, możecie wychodzić”. Ona wychodzi.
Sąd zwraca się do mnie: „ Wam obiniajemyj sud predstawlajet poslednije słowa”. ( Sąd wam pozwala na ostatnie słowo )
Mówię : „Uważajemyj sud/ Razreszycie gawarić po polski?”
Odpowiadają: Można- gaworicie
Proszę mnie uniewinnić.
Po pierwsze dlatego, że ja nie brałem udziału w aresztowaniu Szczęsnego Iwana „predsiedatiela sielskowo sowieta”. Potwierdzili to na naocznej stawce – na konfrontacji-
Baran i milicjant Borowski J.
Po drugie: Anna Szczęsna – siostra aresztowanego – w czasie konfrontacji za pierwszym razem powiedziała , że mnie nie było, a kiedy wyprowadził ją sędzia śledczy za drzwi i straszył, że ona będzie ukarana za „ łożnoje pokazanje „ ( fałszywe zeznanie ) w protokóle , który podpisała. Po powrocie z korytarza, ona powiedziała- że ja byłem.
Za nieprawidłowe śledztwo ja zaskarżyłem sędziego śledczego przed prokuratorem. A gdy ten nie uznał mojej skargi, odpowiedziałem, że nie podpiszę zakończenia śledztwa w tym sądzie, dopóki nie będzie napisane w protokóle tak, jak odbyła się konfrontacja.
Na drugi dzień przyszli: prokurator i naczelnik śledczego oddziału. Naczelnik mnie też zmuszał do podpisania zakończenia śledztwa, jednak ja powtórzyłem, żeby fałszywie sporządzony protokół był poprawiony, a wówczas ja podpiszę zakończenie śledztwa. Sprawa śledztwa pierwszego zakończyła się tym , że odesłano ją na „ osoboje sowieszczanije w Moskwu”.
Oświadczam też, że zeznanie
matki aresztowanego o mojej obecności w czasie aresztowania jest niewiarygodne,
bo nie mogłem strzelać z automatu , ani też z arudzii ( strzelby) ani tym
bardziej z puszki ( z działa) . Śmiech obecnych na sali świadczył też, że to
zeznanie było fałszywe.
Matka aresztowanego tak zeznawała, bo chciała obronić córkę od kary za fałszywe
podpisanie protokołu.
Jeszcze raz proszę o uniewinnienie mnie.
Po paru minutach ogłaszają, że sąd uznaje winnym oskarżonego i skazuje go na 10 lat więzienia „ isprawitielnych trudowych łagierej”.
A więc spełniły się słowa sędziego śledczego :” Budziem sudzić nie smotria na wasze dokazitilestwa, szto wy niewinowat” ( wydamy wyrok niezależnie od waszych dowodów niewinności)
Taka była sprawiedliwość stalinowskiej polityki .
Wracając z sądu do celi zobaczyłem czekającą małżonkę. Bez pozwolenia konwoju krzyknąłem, że zostałem osądzony na 10 lat poprawczej pracy i żeby prędko przywiozła wojłoki, kożuszek i watowane spodnie, bo prędko wywiozą.
Całych 17 miesięcy przesiedziałem w więzieniu. Był to koszmar naszego życia- żony i mojego.
c.d.n.
A w tym czasie Żona Jana – opowiadała mi moja Mama, która już wówczas przyjaźniła się z Konopielkami – a także jak było opowiadała moja Teściowa.
Helena była wtedy niespełna 30 letnią kobietą – matką dwojga małych dzieci – piękną i delikatną, przyzwyczajoną do dobrobytu. Zdobywała jedzenie, by sporządzać mężowi paczki – jak nazywa je Jan – podajanki a potem z bagażami – zakutana w chusty bo zima była mroźna – pieszo pokonywała kilometry by dostać się do pociągu. Pociągi jeździły nieregularnie – wszak trwała wojna , a gdy przyjeżdżał – nie zawsze udawało jej się wcisnąć , bo ludzie tłumnie podróżowali – w różnym celu – też handlowym . Potem szła dalej i długimi godzinami stała pod murem więzienia, by strażnik otworzył okienko i przyjął paczkę. Kiedyś tak czekała wśród innych zapłakanych kobiet przez 3 dni … dwie narracje …..
Jan w pojęciu sowietów był wrogiem ludu – nie dość , że wykształcony to jeszcze bogaty majątkiem żony. Takich należało usuwać z życia ……
