Teksty brata- Zenona Łukaszewicza. Z ” Mojego alfabetu…”o Irenie Dowgielewicz.

” Mój alfabet czyli pstryczki i potyczki” Zenona Łukaszewicza, został wydany w 1993 roku nakładem Związku Twórczego Pisarzy Polskich. Tomik ten znajduje się w Polskiej Bibliografii Literackiej Instytutu Badań Literackich PAN w Warszawie. A oto tekst o Irenie Dowgielewicz , gorzowskiej pisarce i poetce :

 

 

Irena Dowgielewicz

 

      Była pierwszą damą tzw. lubuskiej literatury, ale jej sukces był znany w kraju i gdzieniegdzie za granicą,  gdzie tłumaczono jej utwory. Przez całe swoje dojrzałe i twórcze życie mieszkała w Gorzowie , uprawiając zarówno prozę, jak i poezję. W 1962 roku w poznańskiej oficynie ukazał się tom jej opowiadań pt . „Lepszy obiad”. Był to debiut książkowy. Zafrapował Zbigniewa Bieńkowskiego , Zofię Starowieyską- Morstinową, wielu innych krytyków. W „ Twórczości „ na początku 1964 roku opublikowałem przychylne omówienie tej prozy. Od nieznanej mi osobiście wówczas autorki otrzymałem list z podziękowaniem, zawierający zarazem uwagi polemiczne wobec niektórych moich sądów oraz wyrazy aprobaty dla innych. Nie ukrywam, że ucieszyła mnie taka reakcja pisarki, nie traktująca wyniośle krytyków, co to wiedzą jak pisać, ale sami nie potrafią…

      Później były następne tomy jej prozy: „Przyjadę do ciebie na pięknym koniu” ( Poznań, 1965)- najlepszy zbiór jej opowiadań , „ Krajobraz z topolą” ( Poznań, 1966)- powieść osnuta na kanwie jej witnickich doświadczeń, wreszcie  „ Most”( Warszawa, 1968). I tomiki wierszy :  „ Sianie pietruszki”, „ Stadion dla biedronki”, „ Tutaj mieszkam”. I mnóstwo rozproszonych w antologiach i czasopismach tekstów.

     Dowgielewicz, jak myślę, potrafiła umiejętnie łączyć to co regionalne , z tym co uniwersalne . Z codziennej tkanki życia wydobywać światło i wartości przedtem przez nikogo nie dostrzegane . Miała liryczny typ wyobraźni, stąd jej proza jest inkrustowana poetyckimi metaforami, przenośniami, alegoriami.

     Jako kobieta, zahartowana na Syberii i późniejszymi przeżyciami osobistymi , potrafiła dzielnie walczyć o swoje sprawy. Gdy Wydawnictwo Poznańskie zwlekało z wydaniem jej opowiadań, ostro interweniowała w KW PZPR. Aż nie chciało mi się w to uwierzyć. A jednak ta interwencja poskutkowała. Była to chyba jedna z nielicznych , które przyniosły pożytek polskiej literaturze. Od 1962 roku należała do Związku Literatów Polskich, bo wówczas nie było Związku Pisarzy Polskich….

      Dzisiaj myślę: co się ostanie z jej twórczości w trwałym dorobku narodowej kultury. I nie potrafię na razie udzielić sobie samemu odpowiedzi.

 

 

Korespondencja

 

    Drogi  Panie Zenku, serdeczne dzięki za omówienie „ Obiadu” w 

„ Twórczości”. Recenzja jest kumoterska, ale w wielu punktach chętnie się z nią godzę, wydaje mi się słuszna krytyka „ Skwerku”, a także prawdą jest uwaga o zaangażowaniu autora- przecież to są w gruncie rzeczy moralitety, a w każdym razie kazania miarkowane nieco jaką taką ogładą literacką. Byłam dosyć zdziwiona , że tak wytrawny krytyk jak Starowieyska- Morstinowa zgoła tego nie dostrzegła, określając książkę jako „ upiorną”, ale chyba bardzo dobrą. „ Skwerek” chwali. Prawdą jest także to, czego inni krytycy nie dostrzegli albo nie w tym stopniu dostrzegli : miłość i radość życia. Stąd strony najbardziej gorzkie i ponure są właśnie protestem najgłośniejszym. Cieszę się, że w tym przynajmniej znaczeniu jestem „ prorokiem” we własnej wsi, co się na ogół zdarza nieczęsto…”

                                         ( List z 17 lutego 1964)