Na marginesie „ Lotu nad własnym ziemskim losem”. Wspomnienia o bracie.
Ale już pora, by opowiedzieć od czasach, które znam z opowieści Mamy i Brata a także kiedy dorosłam na tyle, by pamiętać….
Był Gorzów, wrzesień 1947 roku, Zenon miał wtedy 13 lat.
Jak mówiła Mama, ponoć ten dojrzewający już chłopiec bardzo się cieszył z siostrzyczki. Nie wstydził się zabierać mnie na spacery, pchając poniemiecki drewniany wózek z czasami wrzeszczącym niemowlęciem. A może nie wrzeszczałam, a tylko błogo się uśmiechałam. Bo bardzo lubiłam kochałam i podziwiałam mojego brata.
Potem, gdy już potrafiłam chodzić, zawsze uczestniczyłam w domowych spotkaniach z jego kolegami. Pakowałam się na kolana młodzieńców i słuchałam jak dyskutują. Podobno nawet z tego wrażenia jednemu z nich obsiusiałam kolana- przypominam, że w tamtych czasach nikt jeszcze nie wymyślił tego genialnego rozwiązania, jakim są pampersy. Fakt obsiusiania przyjęto ze śmiechem , a poszkodowany nawet się nie obraził.
Jakże dobrze pamiętam bardzo przystojnego Orlińskiego, którego oficerki budziły mój wielki respekt i podziw. A także krzywonosego Wojtycha. Widuję go czasami w TV, jest uznanym aktorem, ma fizjonomię bardzo podobną do Kobieli. Ostatnio zauważyłam z żalem , że chyba zoperował sobie swój cudny, wielki, fantazyjnie zakrzywiony w bok nos.
W czasie gdy Zenon zdawał maturę, ja zachorowałam na świnkę. Odseparowano mnie w jednym pokoju, a Zenon zaglądał do mnie przez okienko umieszczone w górnej części drzwi. Zawsze na to czekałam i pojawienie się umiłowanej twarzy witałam z radością i entuzjazmem. Pomimo tej mojej pewnie spóźnionej izolacji , zdążyłam przekazać Bratu w odpowiednim czasie swojego wirusa, gdyż egzaminy maturalne zdawał ze świnkowym obrzękiem ślinianek. Nie wiem doprawdy jak potrafił się zmobilizować, pójść na te egzaminy i uzyskać nawet dobry wynik.
Gdy miałam pięć lat, Zenon opuścił nasz dom, wyjechał na studia.
Potem dowiedziałam się od Mamy, że dostał się na Wydział Polonistyki Uniwersytetu Poznańskiego, co było zadaniem niełatwym, gdyż kandydatów było wielu, wysyp wojennych roczników młodzieży zagęszczał listy chętnych do podjęcia studiów.
