Na medycznej ścieżce. Niby banalne zaparcia…

Nie zapomnę też młodej kobiety. Ładna była , śniada, o pięknych oczach, zębach i włosach. Dorodna była i powiedziała, że ma dwóch kilkuletnich synków.

Przybyła tylko po receptę na jakiś środek przeczyszczający, gdyż uskarżała się na przewlekłe zaparcia.

Gdy spojrzałam na wpisy poprzedniej lekarki, pacjentka ta zgłaszała zaparcia  już od 2- 3 miesięcy i zostało to potraktowane zwyczajowo receptą na Bisacodyl.

Zamiast przepisać któryś ze znanych i popularnych leków, zainteresowałam się tym objawem.

Byłam przejęta swoją rolą młodej lekarki, więc zgodnie z posiadaną wiedzą rozpoczęłam wypytywanie, jak wyglądają owe zaparcia i o wszystkie objawy towarzyszące.

Odpowiedziała, że nie ma żadnych innych objawów, dopisuje jej apetyt i żywi się tak jak trzeba.

Jednak  rozpoczęłam drążenie tematu.  

Pytałam m.in. o kształt stolców.  Odpowiedziała, że są właściwie normalne.

Jednak zadałam jeszcze badanie dodatkowe , pytając czy nie są wąskie.

Ku mojemu zdumieniu, odpowiedziała twierdząco.

Dodatkowo spytałam, czy wyglądają jak ołówek. Potwierdziła….

A mnie pociemniało w oczach.

Ukryłam przerażenie, bo taki ołówkowe stolce należały do klasycznych  objawów guza  zlokalizowanego w dolnym odcinku jelita grubego.

Napisałam skierowanie na badanie rtg z kontrastem tzw wlew doodbytniczy.

W tamtych czasach nie było rozpowszechnione badanie przy pomocy wzierników, które teraz jest badaniem podstawowym.

Równocześnie wypisałam skierowanie do punktu konsultacyjnego Szpitala Bielańskiego, do mojego ukochanego doktora Korkuczańskiego.

Następnego dnia a może po dwóch dniach pacjentka przybyła do mnie ponownie ze zdjęciami rtg i karteczką od dr Korkuczańskiego, że jeszcze w tym tygodniu będzie hospitalizowana.

Była spokojna, chociaż już wiedziała.

Nie zapomnę tego zdjęcia ……

Być może, że guz już był tak duży, że objawy ołówkowych stolców wystąpiły dopiero teraz. A może nie, może były już wcześniej, tylko nikt o to nie pytał.

Może wówczas miała jakąś szansę wygrania z czasem.

Teraz była bez szans.

Myślę o niej czasami, o osieroconych dzieciach i o tym jaką jeszcze przebyła gehennę zanim przeniosła się do Niebieskiej Krainy Wiecznej Radości ….