Łzy Syren z Morza Jońskiego

 

SAM_8062.JPG

Łzy Syren z Morza Jońskiego. Moje zbiory….

 

 

I to co miało być przygodą i spotkaniem z Pompejami i Wezuwiuszem skończyło się na lotnisku Okęcie, dwa dni temu. Gdy wydobyliśmy się z wielgaśnych tłumów stojących w przeróżnych kolejkach, zaskoczyła nas cisza domku w Michałowicach. Jednak przez ostatnie lata tak bardzo wzrosła liczba lotów, że Okęcie bardziej przypomina halę targową czy dworzec kolejowy w porze szczytu komunikacyjnego. Odstaliśmy swoje w kolejkach zawijających się co najmniej pięciokrotnie przez całą wielką przestrzeń poczekalni ale byliśmy dzielni , więc wytrwaliśmy i oto jestem.

Przygoda w Kalabrii nie była pełna, gdyż z powodu małej liczby chętnych, wycieczki się nie odbyły. Nie tylko my, ale wielu przybyłych miało za to pretensje do Itaki. Może jest dobrym sprawdzonym biurem, ale organizatorem wycieczek fakultatywnych na poziomie zerowym. Na pytanie, czy nie można by wynająć mniejszego busa by dotrzeć do Pompei, rezydentka odparła że nie można. Tak więc pomimo trudów podróży Pompeje będą nadal mnie zachęcały do kolejnej wyprawy, jeśli Wezuwiusz nie wybuchnie, bo się szykuje i jeśli …wiecie co mam na myśli, więc nie rozwijam…..

Ale całym tym zgiełku odbytych i nie odbytych wypraw jedno okazało się cudowne. Otóż spędziłam ten czas w towarzystwie samego Odyseusza. Ale o tym później. Na razie zaczęło się od Syren i sąsiadki leżakowej plażowej. Dziewczyna okazała się niezwykła , nie tylko ważna lekarka, ale pełna pomysłów na życie i w dodatku z piętnem choroby, o której wspomniała, gdy się okazało, że jesteśmy tej samej profesji. To ona pokazała mi pierwsza Łzę Syren. Nigdy nie zwracałam uwagi na szkiełka na plaży a tu się okazało, że jest to cud nad cudy. W dodatku w necie pełno o nich informacji- jest moda na zbieranie i tworzenie z nich biżuterii. Szkiełka na plaży w Kalabrii być może pochodzą nie ze zwykłych rozbitych butelek, ale np. z Wenecji, która słynęła z pięknych szkieł. Tak, to jest pewne, że szkiełka na tej plaży pochodzą stamtąd, a morze przez tysiąclecia pięknie je oszlifowało. Ponoć żaden szlifierz nie potrafi tak pięknie ich wymodelować. Tylko morze- słona wielka fala. Od tej pory sama rozpoczęłam zbieranie Łez Syren, zaraziwszy kolejnych przybyłych wczasowiczów. Bo cóż znaczyły kamienie marmurowe ( słynne kalabryjskie marmury!) w porównaniu ze szkiełkami. Tak więc szybko do kolekcji marmurowych kamieni a także porfirowych, bazaltowych oraz innych granitowych ze lśniącą cudnie miką przybyły syrenie łzy. Ach Syreny……kolejny wątek będzie później…..

 

SAM_8063.JPG

 

SAM_8060.JPG

Dziewicza Kalabria czeka…

 

 

KalabriaMapaWłoch.png

Zdj z Wikipedii. Na czerwono oczywiście Kalabria!!!

 

Kochani !

Ogłaszam chwilową przerwę w opowieściach o naszych czasach pięknych i ulotnych spędzonych z Panem Profesorem Witoldem Ramotowskim, gdyż dzisiaj lecimy do Włoch. Powrót 13września, czyli 15 dni przed końcem mojego 69 letniego bardzo długiego ciekawego choć wielokrotnie mozolnego , ale pięknego i pełnego smaków i zapachów życia  .

A było tak. Mirkowi bardzo się chciało jeszcze raz sprawdzić jak wyglądają teraz lotniska i samoloty, chociaż ostatnio po przemaglowaniu w halach odlotów i przylotów, wśród spoconych tłumów, postanawialiśmy zwiedzać tylko Polskę. Ale biorąc pod uwagę nasz wiek, trzeba łapać chwilę  i każdą ochotę która przychodzi brać w ramiona,  wybrałam ofertę Itaki. Tak więc lecimy do Kalabrii. Region ten kusił mnie od dawna, bo obejrzeć pobliskie Pompeje było moim marzeniem. O wrażeniach opowiem po powrocie, choć zabieram  mój laptop.  Bo jakież jest blade życie  bez tego okna na świat….

A teraz słów parę o Kalabrii, znalezionych w necie . Jak piszą w portalu Turystyka. wp- jest to najpiękniejszy region Włoch i zapraszają na wakacje we Włoszech do dziewiczej Kalabrii. Natomiast w portalu Podróże  kolejna zachęta po poprzednim super dla mnie  określeniu – dziewicza – „ W Kalabrii istnieją miasteczka zamieszkane jedynie przez wiatr, chwasty i zagubione kozy…”

Czyż nie cudnie, smakowicie to brzmi?

Kalabria leży sobie romantycznie na samym czubku, a właściwie spodzie stopy buta Półwyspu Apenińskiego i poprzez Cieśninę Mesyńską sąsiaduje z Sycylią.

Kiedyś stanowiła część tzw. Wielkiej Grecji antycznej. Tu urodził się poeta Enniusz. Warto o nim poczytać w Wikipedii- niesamowity Człowiek…

Będziemy gdzieś w tzw. pipidowie, hotelu pomiędzy górami a morzem , ale nabrałam ochoty by wpaść do Tropei. Jest ponoć najpiękniejszym miastem Kalabrii i perłą Morza Tyreńskiego. Usadowiła się na 40 metrowej wysokości klifie. Tu marzę, by obejrzeć z morza- tak jak ludzie pierwotni oglądali dalekie lądy. Domki bajkowe, przytulone do siebie a pomiędzy nimi wąskie uliczki. Już czuję ten upał, i zanurzenie w chłodzie tego miasteczka….i już mam w oczach te widoki i słony od morza smak na ustach ….

O reszcie opowiem, gdy zobaczę i może przynajmniej na chwilę  zapomnę o całym zgiełku świata….

 

KościólWyspaTropea.jpg

 Kościół na wyspie , obok Tropea wyłania się z Morza Tyreńskiego, zdj. poniżej- Tropea…( zdj. z Wikipedii). 

 

KlifTropea.jpg