
Nie znalazłam zdjęcia kina o którym jest króciutka opowieść, która poniżej, więc Rynek i Ratusz.
W Zielonej Górze urodził się Jacek, lubi tu wracać. ..to urocze miasto…
I kolejny list od bratanka, Jacka Łukaszewicza….filmowca urodzonego w Zielonej Górze a od lat młodzieńczych mieszkańca Sydney
„Moje kino…
Cztery lata temu mój były wykładowca, a teraz kolega Jurek Domaradzki zrobił film pt. : “Piąta pora roku”.
Dwa lata później byłem w Zielonej .
Lubię snuć się po deptaku. Mijalem Kino Nysa – moje Kino w którym się wychowałem. Wcześniej o tym nie myślałem.
Moją uwagę zwróciła ręcznie napisana kartka: “ dziś o 16 odbędzie się projekcja filmu pt: ”Piąta pora roku” w reżyserii Jerzego Domaradzkiego. Wszedłem do kasy. W okienku siedziały dwie starsze Panie pochłonięte rozmową o historii – jakoś wydały mi się znajome…
Kupiłem bilet, ale projekcja nie gwarantowana, bo musi być minimum pięciu widzów. Wróciłem przed czwartą i projekcja odwołana. Dokupiłem więc cztery bilety i znalazłem się w świecie mojego dzieciństwa. Z tym, że teraz sala była pusta.
Więc bawiłem się zmianą miejsc od pierwszego rzędu do balkonu. Na balkonie oglądałem fragmenty filmu oprawionego w moje kino.
W pewnym momencie usłyszałem magiczny dźwięk terkotania rolki filmowej na projektorze.
Poszedłem na górę i pan kinooperator – pan Tadeusz – wyprosił mnie, bo dla nieupoważnionych wstęp wzbroniony. Wróciłem po pięciu minutach z poczęstunkiem i przegadaliśmy cały film w projektorni.
Moje Kino było moim kinem na dwie godziny.
Przyszedł mi pewien pomysł do głowy.
Po piętnastu biletach udało mi się przekonać pana Tadeusza na udział w moim filmie ‘Kino”.
W sumie pięć dni zdjęć – tutaj ( w Sydney- przyp. Z.K.) do tej pory bym czekał na pozwolenie różnych instytucji.
Prześlę Cioci link za kilka tygodni.”
