Z pamiętnika Marii J. Nowakowskiej ( 16 ). Kości, babcia, chirurgia ….

To zdjęcie małej Mariolki, czyli oficjalnie Marii J. Nowakowskiej już było, ale fajna z Niej była Dziewczynka i…..taka sama została …..radosna z czarującym , choć troszkę przekornym uśmiechem i wdrapująca się na kamienie –  dla mnie to symbol – pokonywanie przeszkód, wspinanie się  ….. 🙂 czy przyznasz mi rację , Mariolko ?

czy dalej lubisz śpiewać i robisz to z takim samym przejęciem i pasją ? zademonstrujesz na Zjeździe Koleżeńskim ?

Po pamiętnikowych opowieściach o omdleniach –  Jurka , Leszka i trochę moich, zapytałam Mariolkę jak to z nią było ?

Po krótkim czasie dostałam od Niej maila z następującą opowiastką . Jak zwykle historyjka się fajna „ wkręciła” …. Masz polot Dziewczyno !!!:

witaj kochana

pytasz o ważne rzeczy – zajęcia w Anatomicum, pierwsze operacje

na zajęciach byliśmy spięci, przerażeni i próbowaliśmy to oswoić żartami

moim sąsiadem był laborant  który wydawał kości – przynosił mi do domu to co było akurat potrzebne i mieliśmy pomoc do nauki – Bochenek i kości razem pomagały w zakuwaniu tej niezliczonej ilości nazw

ale i żarty z tym się wiązały

przyjechała babcia, siadamy do obiadu bez rodziców a ja przypominam jej o DOKŁADNYM  umyciu rąk

babcia wychodzi – przy jej nakryciu układam dłoń  od sąsiada 🙂

po powrocie babcia  przestraszona krzyczy a my oczywiście w śmiech  …

  …..  praktykę miałam w ortopedii u Degi

uprosiłam wejście na salę w czasie zabiegu

dzielna byłam do momentu gdy w ruch poszła piła  – dźwięk okropny, dziwnie słodki zapach – nie trwało długo i kolana stały się miękkie

opuściłam salę i już wiedziałam że zabiegowcem na pewno nie będę ….

  przyszli goście – przerywam pisanie , zameldowała Mariolka i zniknęła 🙂 …

….. w trakcie wędrówki z zakupami po moich Michałowicach, siadam na ławeczce w miniparczku , czytam to, co napisała i drążę temat – piszę do Autorki pamiętnika –  oczywiście na naszym Messengerze 🙂

Fajny tekst z rączką kościotrupa i babcią

Jak zareagowała Babcia ?

Napisz w mailu ok ?

Mariola odpowiada natychmiast :

babcia przestraszyła się początkowo ale że miała duże poczucie humoru to po kilku dniach odwzajemniła nam się – podała na talerzach surowy groch zalany wodą – prawdziwy obiad był schowany

Bomba napisałam – wyobrażając sobie pierwsze kęsy czegoś takiego w buziach , być może nawet połamane zęby, plucia na odległość i te miny  przy wytwornym stole  eleganckiego poznańskiego mieszkania Marioli 🙂

Teraz wiem po kim masz naturę żartownisi

Mariola na to :

coś w genach się przenosi – sama o tym najlepiej wiesz, prawda 🙂

ooo Mariolka „ „pije” do moich wspólnych korzonków z Marią Rodziewiczówną , pomyślałam i poszłam do domu ….. 🙂