Śladami mojego Taty . Staśka walczy o czystość rakowskich dzieciaków…

Dzieci rakowskie codziennie rano pojawiały się pod domem Michaliny i Bolka.

To było już takie niepisane prawo, umowa, że mają w tym domu zajęcia, a ich rodzice mogą zajmować się swoimi sprawami.

Po zajęciach teatralnych, malarstwa i lepienia z gliny wracały do swoich domów z ociąganiem, dopiero wtedy, gdy ich rodzice zabierali je do siebie….

Staśka z uporem i cierpliwością  stawała rano w drzwiach wernady i obserwowała przychodzące dzieci. Gdy miały katary, co nie było rzadkością, zmuszała dzieciaki , by wysmarkiwały nosy, i likwidowały wiszące  spod nosa „ sople” , które  dotychczas wycierały rękawem albo po prostu zlizywały.

Staśka usiłowała im to obrzydzić i zmienić zwyczaje.

Któregoś dnia znalazła stare prześcieradło, pocięła je starannie na niewielkie kwadraty , które ułożyła w koszyczku, na stoliku przed wejściem na schody. Każde z dzieci, po pokazaniu z dumą czystych nóg, musiało wziąć tą szmatkę i starannie wysmarkać nos. Potem wyrzucały ją do przygotowanego wiaderka. Staśka codziennie prała te zabrudzone chustki . Nie brzydziła się nawet, co było zadziwiające. Pokazywała dzieciakom, że chusteczki są codziennie  świeże i czyste. Może zapamiętały tę lekcję. Może nie.

Staśka znakomicie uzupełniały się ze swoją matką- Michaliną .

Michalina dbała o rozwój wyobraźni dzieci i ich edukację, a Staśka o naukę codziennych zabiegów higienicznych.

Już wiem, po kim mój Tato miał duszę artysty co nie bardzo korespondowało z jego wielkim zamiłowaniem do porządku i czystości !

 

Na medycznej ścieżce . Jeszcze na temat symetrii i asymetrii ciała ludzkiego

 

Z dzieła Leonardo da Vinci. Zdjęcie zamieszczone w Wikipedii.

 

W czasie zajęć z propedeutyki interny uporządkowaliśmy sobie wiedzę wyniesioną z anatomii  na temat budowy ciała człowieka.

W okresie życia łonowego człowieka jedna połowa ciała jest zwykle lustrzanym odbiciem drugiej.  Zwykle w czasie pokwitania nasilają się cechy pewnej asymetrii w budowie.

I w efekcie dopuszcza się niewielkie odchylenia , uważając , że mieszczą się w granicy normy.  

Zazwyczaj można stwierdzić skośne położenie mostka, pochylenie miednicy w jedną stronę, niewielkie boczne skrzywienie kręgosłupa, odchylenie nosa w jedną stronę.

Jeśli wykonamy zdjęcie twarzy , a następnie dokładnie podzielimy twarz na dwie połowy i każdą z połówek obejrzymy  razem z  jej lustrzanym  odbiciem, to otrzymamy dwie różniące się twarze.

Narządy wewnętrzne parzyste mogą się różnić kształtem, wielkością i lokalizacją.

-lewa półkula mózgu  zazwyczaj jest większa niż prawa

-lewe płuco ma mniejszą pojemność i jest zbudowane z mniejszej liczby płatów

-lewa nerka znajduje się wyżej niż prawa. Umowna dopuszczalna różnica długości nerek wynosi 0,5 cm

– u mężczyzn prawe jądro zazwyczaj znajduje się poniżej lewego w worku mosznowym.

Narządy nieparzyste mogą być położone symetrycznie jak ośrodkowy układ nerwowy, zewnętrzne narządy płciowe, pęcherz moczowy.

Asymetrycznie po stronie prawej położona jest wątroba, trzustka, a po lewej -śledziona, żołądek.

W niektórych zespołach wad wrodzonych można zauważyć znaczne  nasilenie asymetrii ciała.

Niektóre wady występują częściej w określonej połowie ciała. Np. przepuklina pachwinowa jest stwierdzana częściej po prawej stronie, a rozszczep wargi i zwiększona liczba palców, częstsze po lewej.

Zdarza się wyraźny patologiczny przerost połowy ciała określany mianem hiperplazji, czy hemihipertrofii.

O zaburzeniach rozwoju określanych jako odwrotne ułożenie trzewi  określane terminem łacińskim – situs viscerum inversus już wspominałam w poprzednich wpisach. Odwrotne ułożenie trzewi może dotyczyć narządów znajdujących się pod i nad przeponą lub tylko po jednej stronie przepony.

Dobrze zapamiętałam  lekcję otrzymaną w czasie zajęć z propedeutyki interny…

Na medycznej ścieżce. Deskowaty brzuch..

 

 

Owrzodzenie żołądka. Zdjęcie z Wikipedii.

 

W czasie zajęć na propedeutyce medycyny pan Profesor omawiał szczegóły badania brzucha, typowe objawy różnych schorzeń także takie, które  ujawniały się przy specjalnym badaniu.  

Któregoś dnia profesor zaprosił nas do sali, gdzie na łóżku leżał bardzo cierpiący pacjent. Nie poruszał się, miał podkurczone nogi. Mówił, że ma silne bóle brzucha, które promieniują do barków i nasilają się przy każdym ruchu. Profesor od razu powiedział nam , że te objawy sugerują zapalenie otrzewnej.

W odróżnieniu od napadu kolki nerkowej, gdy  chory jest niespokojny, zmienia pozycję ciała, nasz pacjent unikał ruchów i by zmniejszyć natężenie bólu, sam intuicyjnie wybierał nieruchomą pozycję, która zmniejszała napięcie mm brzucha.

Pan profesor zapytał chorego, czy zgodzi się, byśmy dotknęli delikatnie jego brzucha. Podziwiałam, że mimo cierpienia, nie protestował. Wiedział, że lada moment znajdzie się na bloku operacyjnym, gdyż lekarz który go przyjmował do szpitala podejrzewał uszkodzenie ściany żołądka( perforację ) wymagające pilnego  zabiegu operacyjnego.  

Najdelikatniej jak potrafiłam, położyłam dłoń na brzuchu chorego. Poczułam niezwykłą twardość powłok brzusznych. To był klasyczny brzuch tzw deskowaty , określany też jako obrona mięśniowa a będący wynikiem odruchowo napiętych mm brzucha. . Informacje na ten temat znajdowaliśmy już wcześniej w podręcznikach interny. Ale to było zupełnie coś innego, wiedza teoretyczna nabrała innego wymiaru. Tutaj był żywy człowiek i jego cierpienie.

Wiedzieliśmy też, że w tym stanie często  dochodzi do porażennej niedrożności jelit co manifestuje się  zatrzymaniem gazów i stolca. Zapytałam o to, a pacjent potwierdził. Przyłożyłam mój zielony fonendoskop do jego powłok i nie usłyszałam prawidłowych szmerów perystaltycznych. W jamie brzusznej chorego panowała zupełna cisza.

Podziękowaliśmy choremu, że umożliwił nam badanie w tak dramatycznej dla niego sytuacji. Chyba nie bardzo kontaktował, był sam ze swoim cierpieniem.

Po chwili do sali weszły pielęgniarki i  powoli wytaczały łóżko z cierpiącym w kierunku bloku.

Szliśmy za nim, jak w nabożnej procesji, cicho , prawie na palcach, życzyliśmy mu powodzenia.

Nie myśleliśmy wtedy, że należało także życzyć powodzenia lekarzom. Nie bardzo zdawaliśmy sobie sprawę, jak bardzo jest zaangażowany chirurg, ile poświęca własnych sił, i właściwie w czasie zabiegu staje się jednym organizmem ze swoim chorym.

Profesor wyraził zgodę na to, byśmy poszli na salę operacyjną . Zabieg przebiegał sprawnie, faktycznie , jak podejrzewano,  była to perforacja żołądka.

Następnego dnia od razu pognaliśmy się  na salę pooperacyjną . Z daleka ujrzeliśmy naszego pacjenta. Mimo cewników wystających mu z nosa, zauważyliśmy , że się do nas uśmiecha. To był niesamowity człowiek, dzielny, przyjazny ludziom, dzięki niemu poznawaliśmy prawdziwą medycynę.

Dziękowaliśmy mu wtedy i do tej pory mu dziękuję.

Nie wiem jak potoczyło się jego życie, może już cieszy się innym światem, ale pozostał na stałe w mojej wdzięcznej pamięci…..