Jeden Taki Dzień ( 2 )
Do czasu przyjazdu naszych dzieci pogoda była nieszczególna, mgły rankiem wstawały wielkie i znad Kotliny Żywieckiej wpełzały na zbocza gór, coraz wyżej i wyżej. Śledziłam to zjawisko z niepokojem, bo prognozowało dni z chmurnym niebem a nawet deszczowe opady.
Tego pamiętnego dnia, 28 września, jak zwykle wstałam wcześnie i zwyczajowo wylazłam przed domek, by się przywitać z górami i obejrzeć czy wstaje słońce. Tutaj wschody słońca bywają przecudne, krwiste a łuna na niebie poprzedzająca pojawienie się ognistej kuli potężnieje aż do bólu oczu. Widoki takie możemy obserwować dopiero po wyjściu na zewnątrz, na niewielki taras naszej małej chałupki. Bowiem jej okienka są zlokalizowane tak, że umożliwiają jedynie widok północny i południowy.
Chwilę później już kroczyłam ulicą=drogą Południową dalej wpatrując się w ogromny, szeroki, iście alpejski krajobraz.
I czułam się jak królowa tego pejzażu. Tutejsze widoki nie przytłaczają nie przynoszą uczucia że jesteś małą drobinką zupełnie zdominowaną przez przyrodę. Tak się czuję w Tatrach przygnieciona ogromem i potęgą gór. Tutaj Bóg był łaskaw dla nas, robaczków pełzających po tej ziemi i ofiarował wielką przestrzeń, gdzieś daleko ozdobioną szczytami gór i pasmami łagodnymi, pokrytymi leśną pierzyną….
I właśnie wtedy ujrzałam wielkie mgły w całej okazałości – Boże jak ja uwielbiam te widoki i ten wielki teatr przyrody rozgrywający się przede mną.
Widok to iście niezwykły, czuje się królewską łaskawość gór gdy te czasem nieco uchylają swoje mgliste szaty, pokazują fragmenty swojej urody a potem przekornie znowu wdziewają szare okrycie. Czasami widok to iście filuterny, gdy szatki strzępiaste a czasem poważnie zasępiony…
I teraz też góry początkowo szczelnie spowite mgłami powoli jak w filmie o bardzo zwolnionym tempie zdejmowały peleryny utkane z mgieł i wyłaniały się w całym swoim majestacie. Tego dnia mgły spływały bezszelestnie w dół , ku kotlinie i wkrótce Skrzyczne, wododajne Skalite, znacznie niższy Niesłychany Groń i Palenica a potem już Babia Góra, Pilsko, Romanka widoczne na dalekim wschodniopołudniowym horyzoncie stanęły nagie w płonącej czerwienią i rudością jesiennej bukowej bieliźnie. Tkwiła nieruchomo w wielkim zachwycie…
Widziałam też, już od dziecka wiedziałam, bo Rodzice mi to pokazali, że owo spływanie mgły z gór poprzedza nadejście pięknej pogody . I tak się stało….





