Łany mimozy polskiej za okienkiem na stryszku. Michałowice

Już jest coraz bardziej senna .
Nawłoć pospolita .
Mniej złotem nasycona, przygaszona, uspokojona i pogodzona z losem.
Bo nieuchronnie nadszedł październik, kolejny w naszym i jej życiu.
Szalała od lipca, ale teraz pora iść spać.
Niechętnie rozmawia, więc nie zmuszam, jeno monologi wygłaszam szeptem i mówię, że chciałabym coś o niej napisać no i wrzucić zdjęcia.
Mimoza przeciągając się, jakby mimochodem się zgadza . Jestem zmęczona, mówi. Uwielbiam cię…ja na to.
Więc teraz pogadam, a Ty odpoczywaj sobie.
Wiem, że wolałabyś swoje popularne nazwy jak :
polska mimoza, złota dziewica, złotnik, urasz albo złota rózga. Jednak nie jestem pewna, czy lubiłaś gdy kiedyś nazywano cię prosiana. Chociaż inne nazwanie takie jak głowienki czerwone jest nawet fajne.
Ale na chrzcie dano ci imię Nawłoć a w dodatku pospolita. No cóż, trudno, musiałaś się pogodzić.
Ale dobrze wiesz, że wcale pospolita nie jesteś, przynajmniej z urody.
Jedynie fakt, że często u nas , na naszym Mazowszu, mieszkasz, może sugerować ową pospolitość w nazwie.
Ale tak naprawdę jesteś cudnej powierzchności, o delikatnym smukłym ciałku wysokim i bardzo długonogim i w dodatku cichutkoszumnym .
Matka Natura zaplata ci malownicze złote dredy , które podziwiam i którymi tak bardzo lubi się bawić zachodni wiatr.
Uwielbiam ciebie , nie pozwalam skosić, gdy jesteś niemowlęciem w powijakach zaledwie i wypatruję końca lipca . Wtedy wybiegasz z koleżankami czy siostrzycami na brunatno zielonkawe płaskie połacie naszej niziny i nagle nieużytki michałowickie pokrywają się złotem.
Wtedy sycę oczy, oglądam pojedyncze nawłociowe dziewczyny a także ich gromady .
I tak jest do września, kiedy to powoli gaśnie ich złoto, przekwitają jak my wszyscy a wreszcie usypiają badylasto….
To tak jak my chyląc się ku zimie życia marniejemy, drobimy kroczkami i „nie dla nas sznur samochodów” jeno izdebka i ogródek. I tak już jest. Bilet w jedną stronę i niebawem koniec „ jazdy”. I już prawie widać jasność u kresu.
Ale ty, polska mimozo, powrócisz do nas wiosną i złotem obsypiesz lato i będzie radość z narodzin. Taka jak w tym roku, a może Bóg da, że będzie nam dana ta radość i w następnym. Kto wie…
Pięknie Matka Natura zaplanowała twój długi letni żywot….
Ale wcale nie jesteś panienką tak słodką i bezbronną. Posiadasz ukryte „pazurki”, bo Natura podrzuciła ci trochę trucizny byś miała siły w młodości swej bronić się przed zgłodniałym zwierzęciem. Biedne bydełko, całkowicie nieświadome zagrożenia, po zjedzeniu twojej zieleniny wysoko gorączkuje i puchnie oraz wydala ogromne ilości moczu, co powoduje ekstremalne odwodnienie organizmu i odejście w niebyt…
Ale gdy dorastasz jesteś łaskawa dla nas a przede wszystkim dla pszczółek. Lubisz ich odwiedziny , cieszysz się, gdy usłyszysz dalekie jeszcze brzęczenie. Widzę jak wtedy przeciągasz się rozkosznie oczekując pszczelich pieszczot. Uwielbiasz to łaskotanie i iskanie po złotych dredach szorstkich łapek owadzich i chętnie służysz swoim pyłkiem, byśmy mieli miodzik przepyszny.
Jednak dawni ludzie , jak to ludzie, wiecznie eksperymentujący, niezrażeni chorobą bydła, musieli spróbować czy im nie zaszkodzisz .
Już Indianie używali twojej kanadyjskiej odmiany jako odtrutki p/ jadowi żmij
Plemiona germańskie traktowały cię jako herbatę, a my dowiedzieliśmy się o twoich właściwościach od wziętych do niewoli Turków i Tatarów.
I warto było, gdyż okazało się, że zebrane w czasie kwitnienia twoje 25 centymetrowe wierzchołki , ususzone w cieniu zawierają duże dawki rutyny i kwercetyny.
Możemy pić herbatkę z twojego suszu gdy boli pęcherz albo nery ( określenie moich pacjentów) co oznaczać może że wprowadziły się tam bakterie a nawet kamień.
Herbatka ta może pomóc, gdy boli paluch a badania potwierdzają, że to dna moczanowa czyli słynna z literatury choroba królów czyli podagra.
Mimozo polska jakże jesteś mocarna, pomimo swej pozornej wiotkości, bo potrafisz zwalczać trucizny które opanowały człowieczy organizm w różnych chorobach, np. reumatycznych, a potem je wydalasz w ekspresowym czasie zwiększając objętość wydalanego moczu nawet o kilkaset procent!
A przy okazji obniżasz zbyt wysokie ciśnienie tętnicze choreńkiego człeka.
Dzięki zawartości garbników i rutyny, która uszczelnia drobne naczyńka krwionośne , potrafisz zatrzymać biegunkę a także wyleczyć wrzody żołądka.
Można herbatką twoją płukać jamę ustną i gardło w przypadku stanów zapalnych , a także przemywać skórę gdy pojawią się na niej trudno gojące się rany czy owrzodzenia.
Stale jesteś dostępna w necie czy aptekach zielarskich jako Solidaginis herba czyli ziele nawłoci …
Można cię też znaleźć na ulotce w mieszankach polecanych w chorobach nerek i dróg moczowych które pewnie dobrze znamy a nazywają się Urogran i Fitolizyna.
Ponoć kąpiel w naparze z twojego ziela, wzmacnia zwiotczałe mięśnie i skórę . Gdy stosuje się takie kąpiele co 3 dzień przez miesiąc, możemy któregoś dnia nie poznać się w lustrze bo nasza skóra stanie się jędrna i zaróżowiona. Fajne, prawda?
Pani Anna Mazerant- Leszkowska w „ Małej księdze ziół” opisuje te wszystkie wymienione twoje zalety, moja ty złota, zaznaczając, że uwielbiasz towarzystwo liści brzozy, brusznicy, bratka czy owoców jałowca i wtedy dopiero pokazujesz co potrafisz w temacie przepędzania chorób z ludzkiego życia
Ależ się rozpisałam na tematy leczniczo kosmetyczne, ale emocje musiały znaleźć tu ujście, bowiem dopiero teraz to wszystko odkryłam czytając różne mądre księgi.
Najbardziej mi wstyd, że jakem nefrolog nie wiedziałam o cudownych twoich własnościach . Biję się w piersi i jednocześnie cieszę, że jeszcze żyję i mogę się uczyć!
Stale się uczyć, doświadczać, to jest super !
Odrywam wreszcie wzrok od komputera i od tej pisaniny i zapraszam na ostatnie tegoroczne jesienne spotkanie z cudną złotowłosodredową długonogą dziewczyną
– ulotną jak pełnia lata
– mimozą polską
Dobranoc piękna i
do zobaczenia
do miłego…..



