Motocykl, moja miłość

Tak sobie przeglądam stare wpisy. To już minęło 10 lat od kiedy założyłam ten blog…. jak ten czas leci…. tylko my jesteśmy tacy sami 🙂 prawda ?


niedziela, 15 stycznia 2012 8:52

Bardzo wcześnie  zakochałam się w motocyklu. Miłością pierwszą wierną i niespełnioną. Zdjęcie ze starego rodzinnego albumu. Gorzów Wlkp, ul. Kos. Gdyńskich 106, 1948 roku

Narodziny uczucia

Pierwszy świat to podwórko. Pachnące wiosną czarne błoto. Dwie małe dziewczynki, odwieczne przyjaciółki, na konarach cherlawego bzu. W dole cuchnący śmietnik. Ciekawe w nim śmieci. Wizyty zaprzyjaźnionego szczura. Piękny podwórkowy świat. Dopiero później odkrywany.

Przedtem to zdjęcie. Na gorzowskim podwórku motocykl.

To nie był przypadek, że na siodełku posadzono wyrośnięte niemowlę.To jest dziewczynka. Jedna z tych, co potem na bzie przesiadywały. Jej bezzębny, rozkoszny ale bezgrzeszny uśmiech świadczy o tym, że właśnie wtedy przyszło do niej wielkie zauroczenie. Miłość na całe życie. I chociaż nigdy potem nie jeździła motocyklem, pozostał w jej marzeniach. Razem z wyobrażeniem, że jest symbolem tego, co uwielbia. Nieograniczonej przestrzeni, wolności, radości z przemieszczania się i wiatru na policzkach.

Dojrzałość

Już nie ma tej małej dziewczynki. Ta bardzo dojrzała kobieta stale z dziecięcym zachwytem ogląda motocyklistów. Mimo, że czasami niefrasobliwie niosą śmierć na szosach lub są dawcami narządów. Ta kobieta stale nosi pod powiekami obrazki szalonych ludzi na stalowych rumakach. I wraca do zdjęcia ze starego albumu. I musi się przyznać, że nawet „żużlowe„ artykuły w gorzowskiej MM -ce poruszają struny jej wzruszenia.

I czasem otwiera komputer, czyta  o najstarszych motocyklach. Dziwi się, że czas urodzin tych pojazdów to zaledwie 80 lat przed  tym, kiedy było jej dzieciństwo i kiedy wykonano to podwórkowo – motocyklowe zdjęcie.

Lubi sobie wyobrażać tamte czasy i tamtych ludzi.

Oto historia pierwszych jednośladów w telegraficznym skrócie:

W 1490 r. Leonardo da Vinci zaprojektował  rower, ale jego pomysł nie został  zrealizowany.W 1791 roku w Paryżu hrabia Made de Sirvac połączył  drewnianą ramą dwa koła z wozu konnego. W roku 1869, Francuz Michaux Perraux przyczepił do welocypedu tłokowy silnik parowy.

W roku 1885 Gottlieb Daimler wymyślił silnik napędzany ropą naftową. Chciał sprawdzić działanie silnika i skonstruował proste podwozie. Były to dwa drewniane koła z silnikiem umieszczonym pomiędzy nimi. Całość układała się wzdłuż jednej linii. Taki układ nadal definiuje motocykl. Pojazd miał silnik czterosuwowy z mocy 0,5 kM, ważył 70 kg i osiągał zawrotną prędkość 22 km/godz. Daimler nazwał ten pojazd „Reitwagen mit Petroleum Motor„ ( co w dowolnym tłumaczeniu oznacza wózek do jeżdżenia okrakiem jak na koniu, z silnikiem  na ropę naftową ).

Daimler wykonał jazdę próbną w ogrodzie swojego domu i po pustych ulicach miasta Cannsttat, gdzie mieszkał a następnie odbył pierwszą długodystansową jazdę nieprzerwanie na odcinku aż 3 km! Jazda na drewnianych kołach nie była przyjemna. Konstruktor miał zamiar przekazać go wiejskim listonoszom. Wobec zdecydowanej odmowy, patent wylądował w kącie domu.

Teraz można oglądać ten pojazd w Muzeum firmy Daimler- Benz w miejscowości Stuttgart – Unterturkheim.

W 1894 roku dwaj monachijczycy wprowadzili opatentowaną nazwę „ Motorrad” . To właśnie oznaczało – motocykl.

Zmierzch

Gdy wyłączam komputer,  chcę wracać na gorzowskie podwórko. Tropię dawne  ślady, czuję stare zapachy, widzę barwy. Z trudem sobie wyobrażam, że już nie jestem tym podwórkowym dzieckiem. Przecież mam w sobie takie młode zachwyty i odwieczne zauroczenie. I wierzę, że tam na mnie jeszcze czeka mój motocykl ze zdjęcia. Motocykl, moja miłość…