Lot nad własnym ziemskim losem ( 15 )
Wymarzona siostra i moja wolność.
I nastał czas, gdy zacząłem się dopominać u rodziców o braciszka lub siostrzyczkę.
I stało się.
W 1947 roku przyszła na świat dziewczynka, której nadano imię Zosia. Z prawdziwą dumą i satysfakcją woziłem ją w wózku pod naszym domem, wieczorami czasami opowiadałem bajki.
To ona stała się oczkiem w głowie rodziców, dzięki czemu zresztą ja poczułem więcej luzu. Nie, żebym wałęsał się wieczorami po ulicach miasta. Ale miałem więcej czasu na lektury i dyskusje z kolegami. Z wolna narastały we mnie zainteresowania literackie i dziennikarskie.
