Nowa nasza monografia …

Z wielką radością informuję, że docieramy do…. brzegu żmudnych prac redakcyjnych, gdyż z nami pracowało aż kilku Redaktorów z Wydawnictwa- za co jesteśmy bardzo wdzięczni. Też dziękujemy Recenzentom za wnikliwe i mądre uwagi….

Odpoczynek w panoramicznym spojrzeniu higieny psychicznej (Red) Marcinkowski JT,  Rosińska P, Konopielko Z, wyd. Uczelnia Łazarskiego, Warszawa, 2024 – taki to tytuł nosi nasza kolejna monografia- już 7 od czasu lockdownu pandemii Covid- 19, która okazała się dla nas darowanym okresem dla rozwijania tej właśnie działalności.

Oto fragment ze wstępu:

Temat odpoczynku stał się już modny. Omawia się go w mass mediach, proponowany jest w filmikach na YouTubie czy kontrolowany przez różne aplikacje smartfonowe, ale też obecny w licznych stale ukazujących się monografiach czy poradnikach. Człowiek od prawieków poszukiwał chwil wytchnienia, choćby po ciężkiej pracy. W miarę rozwoju cywilizacji pojęcie odpoczynku staje się jednak tak rozległe jak bezmiar oceanu i nieustannie na horyzoncie pojawiają się nowe zjawiska, często zaskakujące. Jeszcze niedawno nie było problemu nadmiaru informacji, często sprzecznych czy wręcz fake newsów docierających zewsząd.

Człowiek ze spokojem słuchał radia, czytał gazety, gawędził przy kawie z przyjaciółmi lub powtarzał ploteczki rozsiewane przez bacznie obserwujące świat sąsiadki. Obecnie zagubiony w szumie informacyjnym potrzebuje oddalenia, odpoczynku od całego świata, wyłączenia Internetu…

Kiedyś możliwa była ucieczka od nienawistnych spojrzeń czy komentarzy i plotek do swoich spokojnych, ustronnych miejsc, a teraz człowiek pozostaje samotnie i zwykle bezradnie w matni osaczających go hejterów.

Jak ważne są też relacje uczniów/ studentów z nauczycielami, podaje się w jednym z rozdziałów. Młody człowiek, wobec dynamicznego postępu nauki, w ramach edukacji zmuszany jest do przyswajania ogromu wiedzy – co bywa niedopasowane do możliwości każdego, jest przewlekle zmęczony, często też doświadcza złego traktowania, poniżania, o molestowaniu nie wspominając.

Te wszystkie czynniki, a nawet zwykłe nierozumienie potrzeb uczniów czy studentów, nakręcają spiralę przeżywanego przez nich stresu, prowadząc do zaburzeń zdrowia psychicznego czy wypalenia zawodowego w dorosłym życiu.

Problem, zwłaszcza dotyczący młodych medyków, wpływa na ich życie zawodowe, nie tylko na jakość pracy, ale przede wszystkim na relacje z pacjentem. A w tym przypadku zwykłym odpoczynkiem mogłaby być tylko poprawa systemu nauczania i przerwanie błędnego koła przemocy.

Odpoczynek współcześnie rozumie się jako ucieczkę od przewlekłego stresu, który przynosi pęd cywilizacyjny, ratunek przed wystąpieniem zaburzeń zdrowia psychicznego, ale też lek w sytuacjach, gdy człowiek, czując się jak maleńki trybik w złym otaczającym go świecie, staje się bezradny…

Odpoczynek to bardzo rozległy temat, różnorodność form, czasem wręcz wymuszany proponowanym stylem życia zunifikowanym dla wszystkich – modą (…)

Gorzów, moje miasto. Jurek Szalbierz.

Taki dzień.

Trzeci dzień nowego 2013 roku.

Seweryn Krajewski rzewny w radio.

Samotność.

Niebo z twarzą poszarzałą, zapłakana ziemia.

Komputer.

Otwarty.

Czas powrotów.

Tylko daleka przeszłość jaśnieje.

Zakochanie we wspomnieniach.

Zakochanie w pamięci.

 

Znajduję wpis w portalu MM Gorzów już dawno zamieszczony przeze mnie pod nikiem  Łuka.

To spotkanie z  chłopakiem  z młodości, Jurkiem .

Wzruszenie.

Fala wszechogarniająca.

Jeszcze chwila w miarę przytomna na szukanie w necie.

Znajduję ślady.

 

W notatkach Biblioteki gorzowskiej napisano:

Urodził się 24.02.1947 r. w Gorzowie Wlkp. Zmarł 16.12.1997 r. Pochowany na gorzowskim cmentarzu w Zaułku Zasłużonych, ma tablicę pamiątkową w Alei Gwiazd na Starym Rynku.  
Absolwent Studium Nauczycielskiego w Gorzowie (kierunek: biologia). Członek Gorzowskiego Towarzystwa Fotograficznego od listopada 1974 r. W 1977 r. przyjęty do Związku Polskich Artystów Fotografików, gdzie pełnił funkcję kierownika lubuskiej delegatury.  
   Po śmierci Waldemara Kućki w 1981 r. przejął funkcję przewodniczącego Komisji Artystycznej GTF.  
Pracował zawodowo jako reporter najpierw w redakcji „Celulozy” w Ko­strzynie, a od 1981 r. „Ziemi Gorzowskiej”.  
Miał dziewięć wystaw indywidualnych, pięć po­kazów autorskich, brał udział w 24 wystawach zbiorowych w kraju i zagranicą. W 1991 r. laureat nagrody im. Waldemara Kućki przyznanej przez wojewodę gorzowskiego.  
Jego zdjęcia publikowane były w albumie Polska (wyd. Arkady, 1980) oraz w pismach Teatr, Interpress, Neuer Tag, Gazeta Lubuska.  
Prace Jerzego Szalbierza znajdują się w zbiorach GTF, Galerii BWA w Miejskim Ośrodku Sztuki, w Muzeum Narodowym we Wrocławiu oraz Bibliotece Narodowej w Warszawie. Większość negatywów Jerzego Szalbierza zaginęła. Artysta nie przywiązywał do nich wagi.       Pozostały tylko te, które ocalił i przekazał do BWA jego kolega – Maciej Perliński.  

A tak pisze o nim  jego przyjaciel,  Jerzy Gąsiorek :

 

Jurek robił wiele rzeczy: uczył w szkole biologii, łowił ryby, grał na gitarze, głównie jednak fotografował. W tej wielości zajęć był nieco roztargniony, mijały mu pomysły i zapały. Jedynie do fotografii miał cierpliwość. Tu był profesjonalistą. Chciał być zawodowcem: zdawał na wydział operatorski Wyższej Szkoły Filmowej. Kiedy mu się nie powiodło, za namową Waldka Kućki zapisał się do GTF, a wkrótce wystartował do ZPAF. Został przyjęty bez problemów, mając w dorobku szereg wystaw i nagród. Na wielu pracach byłem modelem Jurka. Prześcigaliśmy się w pomysłach. Zabieraliśmy do samochodu kilka dziwnych przedmiotów, wyjeżdżaliśmy w plener i aranżowaliśmy scenkę zupełnie niekiedy surrealistyczną. Ale w tych scenach zawsze było jakieś przesłanie. Potem następowało najważniejsze: wywoływanie i obróbka filmu…..

 

Jerzy Szalbierz, mój Jurek.

Takiego już nie znałam.

Tak dawno to było.

Ile wody upłynęło w naszej leniwej i bujnej Warcie.

I tylko wzgórza gorzowskie pochylają się nad nami

Jak zwykle milczą i słuchają

A on , niespokojny poszukujący duch

Poszedł dalej, aż do krańca naszego czasu…w  daleki tajemny inny świat.

 

 

Jurek  zmarł 16.XII. 1997 roku.

Miał zaledwie 50 lat

Albo aż 50 lat

Bo może czas tak bardzo nasączony aktywnością

Liczy się podwójnie

 

Odszedł , ale dopóki o Nim pamiętamy, jest wśród nas, żywy i radosny.

 

Wracam do mojego miasta rodzinnego, do Gorzowa.

I jest ciepło promiennie jasno.

Niebo się uśmiecha.

Bo właśnie  spotykam naszą  młodość i kolegę z ławy szkolnej, wiecznego chłopaka z gitarą –  Jurka.

Jak Go nie kochać mówi moje serce….

 

 

 

cdn.

 

 

 

 

Zdjęcia ze zdjęć zamieszczonych w monografii o gorzowskim Klubie Jazzowym Pod Filarami.