Wg oficjalnej rodzinnej wersji przyczyną nikotynowego nałogu mojej przyszłej Babci- Staśki był zwykły ból zęba. Wówczas to usłużna koleżanka przyniosła znakomite lekarstwo, jak twierdziła.
Staśka spróbowała. Najpierw czuła wstręt, ale powoli dochodziła do wniosku, że to lekarstwo jej odpowiada.
Czuła przyjemność zatapiania się w swoim dymnym świecie. Lek ten stale przynosiła koleżanka, by nie zabrakło tej przyjemności.
Obie zamykały się w małym pokoiku, albo wymykały do sadu i tam osiągały wyżyny własnej wartości.
Nikt w rodzinie o tym nie wiedział, nawet się nie domyślali….
