Opowieści mojej Mamy. Marianna w obcym domu.

 

Grzbiet Skalitego- góry obok Godziszki

 

Po ślubie Michał zabiera swoją nową żonę- Mariannę do  Godziszki, do swojej wielkiej chałupy ze sczerniałych bali modrzewiowych gdzie nieufnie patrzą  na nią niechętne dziecięce oczy.

Pewnie długo czują urazę , nie rozumieją , że ich matka już nie wróci . Ale wiedzą i czują jedno – ta obca młoda kobieta   nigdy nie będzie dla ich mamą.

 Marianna bardzo się stara, by dać tym osieroconym dzieciom ciepło. Opiekuje się mężem. Codziennie pierze mu białe płócienne koszule i starannie je prasuje. Bo chłop beskidzkiej ziemi , gdy idzie w pole musi mieć świeżą białą koszulę.

Rozkłada na trawie właśnie wypraną  pościel, by deszcz i wiatr ją jeszcze bardziej wybielił. 

Na pewno cała wieś ją obserwuje ocenia i komentuje , bo tak tam  mają.

Sama się przekonałam, jak dalece ta  ciekawość mieszkańców wsi  przeżyła wszystkie dziejowe kataklizmy i jest pierwotnie aktualna.