Gdy oficjalna część zaręczyn Staśki i Tomasza, moich przyszłych dziadków dobiegła końca, zapanowała luźna atmosfera. Przy naleweczkach i przekąszaniu smakowitych dań obiadowych rozpoczęto omawianie daty, szczegółów ślubu i planów dotyczących zamieszkania.
Łukaszewiczowie proponowali , by młodzi zamieszkali w ich domu, który był obszerny i właściwie pusty, bo inne ich dzieci mieszkały już na swoim. Zapewniali też, że dom jest właściwie dwudzielny, ma osobne dwa wejścia i młodzi mogą zachować tam swoją odrębność
