List od Jacka Łukaszewicza. ” 60 Minut na Godzinę”

ChopperOkładkaAlbumuWywiadZSzaleńcem.jpg

Chopper z netu. Zdjęcie okładki z albumu „Wywiad z szaleńcem”

Kolejny odcinek opowieści bratanka o spotkaniu z najsłynniejszym australijskim gangsterem ale też showmanem i …filantropem Chopperem. 

Mała informacja dla tych, którzy zajrzeli tu po raz pierwszy- syn mojego nieżyjącego już brata- Zenona, Jacek Łukaszewicz, ukończył wydział operatorski i reżyserski w Sydney i mieszka tam stale za wyjątkiem krótkich wypadów do Polski i gdzieś w świat daleki…..

 

“ 60 Minut na Godzinę

 Chopper umarł w zeszłym roku na raka żołądka, czy jelit –  czy coś takiego.

Kilka tygodni przed jego śmiercią byłem w Melbourne i odwiedziłem go u

niego w domu w Collingwood. Wynędzniały był,  rosnące wzdęcie ponad

brzuchem deformowało jego tatuaże. Był w wielkim bólu, ale tak naprawdę to

irytowało go to, że coś tam w sobie nosi, czego nie może zwalczyć.

– gdybym mógł to gówno zabić, to wpakowałbym sobie cały magazynek w

brzuch….

– boli cię….

– to ból dla dzieci…..

Żona Choppa nalała dwie pełne szklanki, zabrała butelkę i wyszła.

Chopper wychylił łyczkiem,  wyjął piersiówkę i zalał nią szklanę, po czym zapalił

skręta.

– lekarz mi powiedział, że nie mogę pić i palić…..bo to szkodzi….pytam

go ile mi czasu zostało?…. zamyślił się i powiedział, że cztery tygodnie

przy chemio i radio terapii, albo trzy tygodnie bez….

Wychylił szklankę, dmuchnął we mnie dymem ze skręta i nalał sobie kolejkę.

Zapaliłem papierosa.

– nie żałujesz naszego filmu?….

– teraz tak, ale wtedy wiesz jak było…za tydzień mam spowiedź w „60

Minutes”…mój ostatni występ przed śmiercią….obejrzyj Jacek….poszczasz

się ze śmiechu….

– postanowiłeś wszystko powiedzieć?….

– wszystko powiedziałem tylko tobie, ty gnojku…nie gniewaj się….im

powiem to, co chcą usłyszeć….napijmy się….

Mark powiedział mi wszystko.

To był skomplikowany projekt.

   Po pierwszym tygodniu Chop mnie zaakceptował, w drugim tygodniu zapomniał o kamerze i całym złomie. W trzecim i czwartym tygodniu opowiedział mi wszystko.

Wszytko znała tylko jego żona.

Wypiliśmy skocza.

– nie gniewam się….znam cię na tyle, że jestem już nieczuły dla

wygody….

– skąd wiedziałeś, że lubię Pink Floyd?….

– twoje zdrowie, uncle chop chop….

– gdybym mógł się ruszyć, to bym ci przypierdolił za tego wujka….

– pamiętasz nasza ruletę?…

– no….spodobałeś mi się, bo miałeś jaja….

-….tak, ale obsrane….

– wiem, poczułem zapach curry, którą zjedliśmy przed rozmową….

– to czemu się zgodziłeś na film?….

– bo ty się zesrałeś bez mrugnięcia oka….a dla mnie to są jaja….

– ….jesteś sadysta….

– nigdy nie zabiłem nikogo, kto by na to nie zasłużył….dobrze wiesz…..

Upiliśmy się jak te mopsy, po czym razem z jego żoną położyliśmy Choppa do

wyra i to był ostatni raz kiedy go widziałem żywego.

Tydzień po jego śmierci wyemitowano specjalne jedno godzinne 60 Minutes.

Oczy Choppa na ekranie spowiadające się z morderstw nigdy nie udowodnionych, wpatrzone we wszystko rozumiejącą królową 60 Minutes, przypomniały mi rosyjską ruletkę.

Zeszczałem się ze śmiechu…..”