Nasza Klasa. Bożena Kolasińska z d. Jodko.

PICT0090.JPG

Bożena Kolasińska z d. Jodko

 

P6120507.JPG

Bożena z prawej i Kostusia, podziwiają wzgórzową panoramę naszego miasta, Gorzowa

 

 

Rozmowa telefoniczna- koledze łamie się głos, przestaje mówić, potem wraca, koleżanka pochlipuje. Płaczemy….bo wczoraj opuściła nas  Bożena Kolasińska. Koleżanka z ławy szkolnej naszej łacińskiej klasy zawarciańskiego LO. Wtedy Bożena Jodko. Dzielna Niezależna Dziewczyna.

I Jej odejściem zakończyła się epoka wspólnych gorzowskich czasów…

     Przed kilku laty przyszła do Niej choroba. Udało się, był czas ponownego zachwytu, zachłyśnięcia się  życiem i urodą świata,  wycieczek i  radości . Ale Zło wróciło. Bezlitosne . Wiedzieliśmy, bo sama nam o tym opowiadała, ze spokojem i pogodzeniem. Mówiła, że wie jak to jest, bo Matka, Siostra, Mąż….

Myśleliśmy o Niej a w duchu modliliśmy się, żeby nie cierpiała. A może liczyliśmy na cud. Przecież ponoć cuda się zdarzają….jednak cud nie nastąpił ….

      A może  przejście do Drugiego Lepszego Świata jest jakiegoś  rodzaju cudem? Nie wiem….

     Dzisiaj jak zwykle co tydzień , postanowiłam do Niej zadzwonić i nagle usłyszałam męski głos  w Jej komórce, zaskoczenie. To Syn, że Mama odeszła o wczoraj o 8 rano . Tak jak chciała w domu wśród swoich zasnęła. Spokojna. Już spokojna…. Syn sam chciał zadzwonić, bo byłam na liście, którą sporządziła. Niezwykłe. Kiedy w modzie są lamenty, użalanie nad sobą , kurczowe czepianie się życia, Ona pomyślała wcześniej kogo zawiadomić.  Niezwykłe…..

 

Dzisiaj jestem z Tobą Bożenko.  Płaczemy. Taki czas, czas opłakiwania.

Ale też czas , kiedy wracasz do nas  taka jak kiedyś.

Są lata 60 ubiegłego wieku. I szumi nam  młodość  zielona i czysta  jak nie zapisana jeszcze karta….

Widzę Ciebie wysoką, szczupłą, chłopięcą , kiedy  wracacie ze szkoły ul Przemysłową. Ty,  czasem trochę na uboczu, zwiewnie się przemieszczasz, bo centralnie kroczy chodnikiem niewysoka Tereska i kilku chłopaków. Wszyscy, cała Wasza mocna zawarciańska grupa,  jesteście rozbawieni, wyluzowani,  bo wreszcie koniec „ naukowej” męki tego dnia.

I wiosna taka jak teraz w Parku Wawrzyniaka kusi zapachami, wabi kwieciem .

Widzę jak Was w swoich ramionach powoli zamyka ten park. Mieszkacie nieopodal.

My, już nie tak skonsolidowani jak Wy, suniemy dalej, przez most na Warcie szerokiej i rzewnej i dalej aż pod wzgórza koszarowe…

Nasze LO przy ul Przemysłowej w Gorzowie Wlkp. nadal istnieje.

Tylko grono kolegów coraz mniejsze. Pierwsza odchodzi Marysia Zielińska, potem Robert Kuryłowicz i Lilka Szatkowska. Może jeszcze inni, o których nie wiemy. Niedawno  Teresa Koryluk Łakoma z domu a dla nas Kostusia ukochana wybiera wolność i ten drugi bezproblemowy i ponoć piękniejszy świat. I w ślad za Nią wczoraj o 8 rano podążyłaś Ty-  Jej najbliższa Przyjaciółka.

Bożenko. Może przeczytasz to, co teraz piszę. Tego Ci nigdy nie powiedziałam , że kiedy się lepiej poznałyśmy,  żałowałam , że nie miałyśmy jakiś bliższych relacji w LO.

Ale los nam pozwolił to nadrobić, Dał nam Internet, Naszą Klasę i możliwość ponownych kontaktów. 

Spotkałyśmy się po 43 latach od matury, gdy wreszcie wpadłam do Gorzowa by obejrzeć stare kąty i pooddychać nadwarciańskim powietrzem.

Nie miałam już nikogo z rodziny w moim mieście, więc wybrałam hotel.

Gdy zadzwoniłam do Kostusi, że oto jestem, usłyszałam radosny głos. A my właśnie buszujemy z Bożenką po sklepach, więc niebawem wpadamy. I wpadłyście .

Kostusia była mi bardzo dobrze mi znana ze wspólnych wyczynów koszykarskich  w naszym LO, ale Ty poznawana od początku.

Od razu poczułam bliskość, radość , było gadanie z polegiwaniem  na moim łożu, potem  wspólne oglądanie widoków z okna wysokiego piętra na piękny wzgórzowy zielony  Gorzów i  nagłe  zaproszenie do Ciebie  do domu. Dla mnie  niespodziewane, bo wtedy jeszcze niewiele nas łączyło. Nie zapomnę mego zaskoczenia a potem przemiłego uczucia ciepła gdy to zaproponowałaś. Wzruszyła mnie , coraz rzadziej spotykana w naszym zapędzonym świecie , Twoja  gościnność – spontaniczna, od serca. Zwykłe a właściwie niezwykłe zaproszenie do swojego domu. Otwarcie się na drugą osobę.

Popołudniowe spotkanie u Ciebie. Nowe gorzowskie osiedle, piękne mieszkanie, oglądanie, pokazywanie, Zdjęcia Rodziny, Męża, poczęstunek i nalewka z pigwy własnej roboty i kot.

Atmosfera domowa, przyjazna, od razu ciepła przez duże C.

Tak, nasze relacje stopniowo się rozgrzewały, przecież w ogóle się nie znałyśmy.

Ale przez te minione 8 lat częstych rozmów telefonicznych stałaś mi się bliska, nieomal jak ktoś z rodziny.

Lubiłam słuchać z jakim żarem opowiadałaś o ukochanym wnuku, o podróżach, wrażeniach i planach na przyszłość.

Zawsze wtedy czułam tę magiczną moc naszej wspólnej ławy szkolnej której siła  miała szczęście się ujawnić po tylu latach.

     Gdy przyszło do Ciebie to Zło ostateczne,  zachowywałaś się bohatersko.  

Zawsze potrafiłaś tak  mówić o swojej chorobie, z takim spokojem, że właściwie to Ty podtrzymywałaś na duchu rozmówcę.

Jakby odwrócenie ról.

My słabi i bezradni i Twoja siła .

Skąd ją czerpałaś, tę siłę,  może nam zdradzisz tajemnicę.

Bo będzie  nam ona  potrzebna, przecież czeka nas to, co Ty już przekroczyłaś.

Czeka nas tylko jedna linia.

Po jej jednej stronie Życie doczesne a po drugiej Wielka Niewiadoma.

     Jednak chcemy wierzyć, że ten drugi Świat istnieje, bo to jest jak pewnik że się spotkałyście  Kostusią. Musiałyście się spotkać, bo byłyście chyba nierozłączne. Tyle było  w Was radości że ta wspólna energetyczna radość nie mogła obrócić się w nicość. Dalej istnieje ….

Pewnie teraz  z Kostusią planujecie kolejne wyprawy w przestrzeń bez ograniczeń, jakieś klasowe spotkanie, które zawsze organizowałyście  a może sobie po prostu siedzicie w Parku przy Wawrzyniaka niewidoczne dla śmiertelnych, Wy już Nieśmiertelne….

wiemy, że jesteście gdzieś niedaleko, zda się , że słychać  perlisty śmiech Kostusi i Twój niskobrzmiący, miły sercu…jest dobrze…

 

P6120503.JPG

 

Bożena z Kostusią w pokoju hotelowym, gdzie się zatrzymałam w 2008 roku. Gorzów Wlkp.

 

 

P6140759.JPG

Nasza Klasa. Gorzów, bulwar. 2008

 

P6140768.JPG

Bożena na pierwszym planie po lewej, w tle Kostusia. 2008 r. Gorzów

 

 

PICT0086.JPG