List do Jacka. O pierwszej australijskiej świętej.

 

KomuniaŚwiętychiArchaniołów,AlbrechtDurer.jpg

XIV wieczny obraz Durera. Komunia świętych

 

 

 

Kochany Jacku!

Dzisiaj chciałam z Tobą pogadać o świętych.

Pewnie jesteś zdziwiony, że taki przyszedł temat, ale sam go wywołałeś ostatnim listem, który zamieściłam w poprzednim wpisie.  Wspomniałeś w nim o beatyfikacji Mary MacKillop ( późniejszej świętej, pierwszej w Australii!)  i wizycie Jana Pawła II na australijskiej ziemi. Byłeś aktywnym świadkiem tych wydarzeń, filmowałeś je dla telewizji polskiej (TVP). Kiedyś Twoja nieżyjąca już Matka o tym nam opowiadała z dumą i nam serca rosły.

Przy okazji opisywania tego Wydarzenia  odsłoniłeś tajniki zdobywania niezwykłych zdjęć. Twoja Matka pokazywała nam kiedyś to Zdjęcie o którym piszesz. Na nim to  JP II błogosławiąc wiernych dotyka obiektywu Twojego aparatu . I nawet jeśli odjąć nasz sentyment, bo wszystkie zdjęcia i filmiki były Twoje,  robiły mocne wrażenie.

      Wiesz, ja dopiero „dojrzewam „ w problematyce naszego kościoła. Do tej pory patrzyłam na coraz bardziej licznych świętych okiem krytycznym. W ogóle jakoś bardziej odpowiadał mi protestantyzm, bez świętych, przepychu, celibatu itp.

Po co nam te pompatyczne ceremonie, kiedy dookoła zwykli ludzie walczą o codzienność. Niedawno  wspominałam o rodzicach przewlekle chorych dzieci opisując życie rodziców Czarka i Michała. Ale może nie o to chodzi naszym purpuratom. Wszak obowiązek opieki nad potomstwem niezależnie od ich stanu fizycznego czy psychicznego to po prostu obowiązek, tylko obowiązek.

A na świętość trzeba sobie, jak widać, specjalnie zasłużyć. Życiem nadzwyczajnym, walecznym, godnym naśladowania a potem już cudami, zsyłanymi  z zaświatów, co ustalono dopiero w 1983 . Ilu mamy świętych tego nikt nie wie, bo we wczesnym chrześcijaństwie nie prowadzono ewidencji. A świętymi zostawali różni ludzie, chociaż zwykle męczennicy za wiarę

     Nie jestem pewna, czy coś wiesz na temat Świętej Mary MacKillop, której beatyfikację filmowałeś. Ja nic nie wiedziałam i dlatego mniemam,  że  moi Przyjaciele też nie . Dlatego  pomyślałam, że warto coś o Niej poczytać i streścić tutaj.

Mary była dzieckiem twardych szkockich  górali, którzy przybyli do Australii i tu założyli rodzinę. Wychowywała się wśród licznego rodzeństwa, w biedzie, gdyż ojciec , niedoszły ksiądz, człek bardzo aktywny społecznie nie dorósł do bycia głową swojej rodziny i po prostu odszedł. Poświęcała się rodzinie, potem została nauczycielką a wreszcie zakonnicą. Zajmowała się dziećmi z najbiedniejszych rodzin. Pasją tą zaraziła wiele australijskich dziewczyn, które podążały jej śladem. Nazywano je „brązowymi kangurkami”. Zakładały sierocińce, zakłady poprawcze, domy starców i hospicja. Siostry nie mieszkały tak jak inne zakonnice w klasztorach, ale w namiotach i chatach w pobliżu szkół, które zakładały i w których uczyły. 

Działalność s. Mary i jej współsióstr nie podobała się części duchowieństwa Kościoła katolickiego. Doszło nawet do tego, że pewien biskup  rozwiązał ich zgromadzenie które nazywano józefinkami  i ekskomunikował jego założycielkę na pięć miesięcy. Potem się zreflektował i ponownie przyjął do kościoła.

Byłam zdziwiona czytając o tym. Nie mogłam zrozumieć co było przyczyną takiej wrogości kleru. Przecież te kobiety czyniły tyle dobra.  

I wiesz Jacku, dopiero  zrozumiałam  czytając inne doniesienia też zawarte w Internecie a których nie podaje wikipedia. Można mieć wprawdzie wątpliwości co do ich prawdy, ale wszystko ułożyło się w jeden ciąg zdarzeń.  Otóż te zakonnice , były pionierkami w walce z pedofilią w Kościele. Dla nas teraz to nie nowość, bo coś w temacie się dzieje, ale przed laty? Temat był skrzętnie zamiatany pod przysłowiowy dywan.  Obecna Święta Mary MacKillop żyła w latach 1842- 1909!  Były to czasy  kiedy to kobietom odmawiano wielu praw, np. nie mogły brać udziału w wyborach. Wtedy też  w Kościele i w całej Australii panowały uprzedzenia i fanatyzm. Katolicy występowali przeciwko protestantom, Anglicy przeciwko Irlandczykom, Europejczycy przeciwko Chińczykom, bogaci przeciw biednym.

I w takiej to sytuacji Ona jako jedna z pierwszych na świecie, a może nawet pierwsza, w dodatku kobieta  odkrywała  mroczne tajemnice kościoła. Podobno działała  bezwzględnie i twardo, nie oszczędzając żadnego z winnych, zadziwiała odwagą i  konsekwencją . Zarzucała niecne czyny winnym chociaż byli najpotężniejsi.  

Jednym słowem Mary zdrowo namieszała w tym wrzącym tyglu, dostarczając paliwa odsłanianiem upadku moralnego księży.

Gdy zapoznałam się z Jej życiem  polubiłam tę Świętą.  Działaniem wyprzedzała swój czas o wiele wiele lat.  

     Nic dziwnego, że  jeszcze gdy żyła, ludzie widzieli w niej obrończynię swoich praw i uważali, że jest świętą za życia.  

Po jej pogrzebie w 1909 r. ludzie zaczęli tłumnie odwiedzać cmentarz, zabierając do domów ziemię z jej grobu .

Nie było wyjścia , kler zadecydował by ekshumować Jej szczątki . W 1914 r przeniesiono je przed ołtarz Matki Bożej w nowo wybudowanym Memorial Chanel w Mount Street w Sydney.

W 1995 r. beatyfikował ją JPII a po 5 latach kanonizował Benedykt XVI

Ponoć od dawna przybywają tu  pielgrzymki nie tylko z całej Australii, ale też Japończycy, Kanadyjczycy, Amerykanie i Francuzi. Mówią, że  przeczytali o Mary MacKillop w jakiejś notce prasowej i postanowili odnaleźć jej grobowiec.

„Zaskoczeniem może być to, że przy grobie Mary spotykają się nie tylko katolicy. Modlący się tu mężczyzna, słysząc, jak inny przybyły mówi z pewnym zażenowaniem, że jest protestantem, odpowiedział mu:

„To nie ma znaczenia. Ona przyciąga tu każdego…”. Rzeczywiście, Mary „przyciąga” tak wiele ludzi, że podczas niedawnych prac renowacyjnych siostry musiały czasowo zamknąć kaplicę…..”

      I to by było na tyle Jacku. Miło było pogadać z Tobą, czy raczej „pomonologować”  na taki temat. Ciekawe, czy zaglądasz czasem do kościoła, gdzie jest pochowana. Czy w trudnych momentach życia tam się modlisz? Tego nie wiem i pewnie nigdy się nie dowiem, co w Twojej duszy gra…..pozdrawiam najserdeczniej twoja ciociazosia

PS.

A w ogóle kwestia wiary jest dla wielu problematyczna. Albo jest albo jej nie ma. Chociaż- w  ostatniej rozmowie telefonicznej powiedziałeś coś, co daje do myślenia. Powiedziałeś, że istnieje jakaś Siła Wyższa, która decyduje o losach człowieka. Nie zwykły ślepy los, a celowe działanie. Zadziwiłam się, przyznam….ale się z Tobą zgadzam. Tak żyje się łatwiej….

 

Mary_mackillop.jpg

 

Mary MacKillop, pierwsza australijska święta, pionierka walki z pedofilią w Kościele.

List od Jacka. Historia jednego zdjęcia.

I Jacek list napisał „…. wiosna, cieplejszy wieje wiatr, wiosna, znów nam ubyło lat, wiosna, wiosna

wkoło itd….

Te miniaturki, jak Ciocia je nazywa, to rzeczywiście takie Paciorki Jednego

Różańca. Wobec tego coś będę bazgrolił dalej….”

 

IMGP1913.jpeg

Jacek po prawej….

 

 

Jacek Łukaszewicz

Historia jednego zdjęcia

 

” W 1995 roku przyleciał do Sydney nasz Papież na beatyfikację Mary McKillop.

Wielkie wydarzenie.

Kręciłem dokument z pobytu Jana Pawła II dla TVP. Mieliśmy operatora z telewizji,  Wojtka, więc nie martwiłem się o materiały medialne.

Wszyscy akredytowani reporterzy mogli przebywać tylko w miejscach dla dziennikarzy, ogrodzonych  i otoczonych przez panów w garniturach ale bez poczucia humoru.

Więc cały świat oglądał wszystko z jednego punktu widzenia.

A ja z reguły lubię coś innego.

W parku – Domain – była odprawiana Msza przed beatyfikacją. Cały park otoczony był rusztowaniami dla snajperów.

Zmieniłem garnitur na moro, wziąłem kamerę, akredytację bezużyteczną i poszedłem do parku. Jakoś nikt nie zwracał na mnie uwagi. W związku z czym wspiąłem się na wieżę snajperską i miałem ciekawą perspektywę. Po czym po krótkiej rozmowie ze snajperem zszedłem na dół i dalej kręciłem. 

Następnego dnia Beatyfikacja wspomnianej Mary McKillop.

Stoimy wszyscy jak baranki w obozie dla dziennikarzy.

Wychodzą. 

Czapki Kardynałów i na końcu Nasz Papież.

Wojtek stał przy mnie. Powiedziałem, że za chwilę będzie skakał przez barierkę z kamerą. Nie bardzo rozumiał.  Ale skoczył.

Na niego ochrona, wtedy spokojnie przeszedłem przez barierkę i mam zbliżenie Ojca Świętego dotykającego kamerę błogosławiąc Polaków.

I w tym momencie skoczyła na mnie ochrona i zostałem aresztowany.

I znów pomógł mi polski paszport, bo po jakimś tam przesłuchaniu i pouczeniu puścili mnie wolno. No itd.”