Śladami mojego Taty. Michalina na plebanii. Krzyżyk żałobny.

 

„Pożegnanie powstańca” Artur Grottger, 1863

 

 

Pewnego dnia Bolek , po uprzednim ustaleniu tego z  księdzem Eustachym , zaprosił Michalinę na plebanię.

Nie wyrażała sprzeciwu,  szła za głosem serca. Widocznie już wtedy  prowadziło ją  stare rzymskie powiedzenie : gdzie ty Kajus tam ja Kaja…..Zawahała się przed domem , ale potem śmiało przekroczyła  próg.

Ksiądz wyszedł na spotkanie, jak zwykle szeroko otworzył ramiona i kordialnie powitał. Oparła się o ramię chłopaka , który ją wprowadził do salonu.

Były tam  stare fotele, kredens i  ogromny stół  z mnóstwem otwartych ksiąg i  map . Pachniało starym kurzem i jesiennymi jabłkami.  Od razu poczuła się dobrze, tak jak w swoim rodzinnym domu.

Gdy zdjęła kubraczek,   Bolek zobaczył czarny żelazny krzyżyk na jej szyi. Zabłysło czarne oczko na  skrzyżowaniu ramion krzyża. Wiedział , że Michalina jest Polką , patriotką z dziada pradziada, ale teraz miał jeszcze jeden dowód. Michalina nosiła żałobną powstańczą biżuterię. Widząc, że zerka na ten krzyżyk, powiedziała, że jest to pamiątka rodzinna otrzymana od matki . …Rozczulił się.

Zasiedli wokół stołu, na którym już wcześniej ustawiono wielki  samowar. W pięknych porcelanowych filiżankach, które Bolek zabrał ze swojego domu rodzinnego, herbata miała specjalny niepowtarzalny smak. Do herbaty podano konfitury z malin  które przyniosły zapach dawnego  ogrodu Rodziewiczów.

Rozmawiano o rodzicach Bolka. Dziewczyna chciała obejrzeć zdjęcia, niestety zachowało się kilka starych pożółkłych fotografii. I wtedy Bolek wskazał na obraz, który wisiał na niezbyt dobrze oświetlonej ścianie. To była kopia obrazu Grottgera , namalowanego w 1863 roku. Tę kopię przyniósł kilka lat temu  niezawodny ksiądz Eustachy. Dotarła do tego kresowego miasteczka nieznanymi szlakami i przypominała Bolkowi jego rodziców. Właśnie taki obrazek zapamiętał z dzieciństwa- piękną matkę, która żegna się  ojca w chwili, gdy on odchodzi do Powstania Styczniowego. To był ich ostatni wspólny moment przed rozstaniem na zawsze. Jeszcze wtedy o tym nie wiedzieli i nadzieja na wyzwolenie ojczyzny rozświetlała im twarze. Bolek bardzo lubił ten obraz Grottgera i powoli utożsamiał przedstawione tam postaci z własnymi rodzicami. Michalina długo oglądała obie sylwetki i ulegając iluzji , nawet znajdowała ich  podobieństwo z ukochanym . …

 

Zdjęcie własne