Śladami Mojego Taty. Staśka Rodziewicz i Tomasz Łukaszewicz mają się ku sobie.

 Jest rok 1894 .

Staśka ma już 2o lat, więc jest panną na wydaniu. Poważny i odpowiedzialny Tomasz Łukaszewicz jest dobrą partią dla dziewczyny, mimo, że pochodzi tylko z  zaściankowej szlachty. Nawet ich herb rodzinny Łuk , jest taki sam jak Rodziewiczów, ale gdzież im do wysoko ustawionej w hierarchii rodziny Rodziewiczów. Rodzina Staśki to dworzanie, ich przodkowie służyli we dworze królewskim. Ale teraz o tym nikt nie myśli, chociaż w duchu Michalina marzyła pewnie o zięciu z jeszcze wyższych sfer. Może nie marzyła, nie wiem. Ale ten temat chyba się przewija w ich domu, bo nawet dużo później moja Mama usłyszała o tej dysproporcji pochodzenia, nawet się mówiło, że Staśka popełniła mezalians. Odnoszę wrażenie, że jednak Rodziewiczowie byli trochę zarozumiali, a Tomasz , który był wrażliwym człowiekiem mógł czasami to dotkliwie odczuwać . W tej opowieści mojej Mamy o moich dziadkach a jej teściach czułam cień goryczy. Może była specjalnie wyczulona na tematy pochodzenia , gdyż sama wywodziła się z prostej  góralskiej rodziny chłopskiej.

Jednak póki co, młodzi byli zakochani w sobie, Tomasz był lubiany przez przyszłych teściów i poważany za sumienność w prowadzeniu wytwórni serów swojego ojca i rozprowadzaniu ich po okolicy bliższej i dalszej. Praca organiczna była doceniania przez społeczeństwo, które po okresie romantycznych wzlotów , nieudanych powstań- kościuszkowskiego, listopadowego i styczniowego musiało się pogodzić z faktem, że Polska pozostała zniewolona i skupiło się na pracy u podstaw.