https://dziennikzachodni.pl/slazacy-w-wehrmachcie-zdrajcy-czy-ofiary-zdjecia/ga/648435/zd/1138323
Ta część opowieści Hirka przybyła do mnie drogą mailową wcześniej – przed wczorajszym wpisem – i była wynikiem naszej polskiej 1- listopadowej zadumy – o czym mówił przez telefon i co zresztą wyczułam w Jego głosie…
… .ale też była wynikiem zaniepokojenia sytuacją w Polsce i na świecie…
… .trzy opowieści Hirka ( jutro podam ostatnią z tego cyklu ) – układają się w swoiste Triduum – oczywiście nie Paschalne, ale Jego własne ……
Poniższy tekst wrzucił ponownie wczoraj do naszej Grupy w Messengerze z tym niedzielnym wstępem :
Dzisiejsza niedziela – ostatnia przed adwentem, jest nazwana „Totensontag“ – „Niedziela Wieczności“.
Ten dzień, zawsze niedziela, jest poświęcona pamięci o zmarłych.
Chociaż ta niedziela byłaby podobna do 01.11. – „Wszystkich świętych“ u nas w Polsce, nie jest jednak tak uroczyście obchodzona jak u nas. Raczej w rodzinnym gronie, w zadumie i po cichu.
Od paru dni zastanawiałem się. jakby też ten dzień uczcić.
Poniżej moje refleksje:
Nie tylko w Polsce są Polacy.
I w trudnych chwilach można na siebie liczyć…..
Poniżej historia z Zagłębiu Rurhy – odpowiednik naszego Śląska – gdzie wiele Polaków w latach 1870-1905 znajdowała pracę.
Wielu wróciło, jak mój dziadek, jeszcze więcej zostało…..
Rok 1963 – gimnazjum – lekcja historii – temat – początek 2-giej wojny światowej.
Może Mariola * pamięta tą lekcję?
Napad Niemców na Polskę. I pani profesor opowiada i opowiada…
Między innymi mówi, że Niemcy technicznie byli parokrotnie lepiej wyposażeni jak Polska.
Ale, opowiada dalej, na szczęścia dla nas byli źle wyszkoleni.
Wiele bomb padało w pola. ….
Rok 1976 – Wanne-Eickel.
Mała miejscowość, gdzie większość ludności miała polskie pochodzenie i wielu z nich mówili czystą polszczyzną, pomimo że od urodzenia nie byli w Polsce.
Duże spotkanie rodzinne.
Tam przysiadł się do nas pan Skrzypczak. I opowiadał różne historie.
Między innymi, że został powołany do Wojska Wehrmachtu w 1936 roku i w 1939 musiał brać udział w nalotach na Polskę.**
Był pilotem.
On mówił, że to był dla niego, ale też dla innych pilotów z polską krwią, niesamowity wewnętrzny konflikt.
On mówił – tam na dole jest być może jego rodzina, jego kuzyni, kuzynki.
Rozkazu nie mógł odmówić.
A więc postanowili bomby w pola zrzucać….
On potwierdził to, co mówiła pani historyczka i wcześniej potwierdziła pani historyczka to co on mówił.
………………
Niesamowita historia, odpisałam .
Aż dreszcz …..
Tak. Myśmy ryczeli jak bobry…..
*Mariolka tj. . Maria J. Nowakowska autorka tutejszego pamiętnika – koleżanka Hirka z gimnazjum jak sama pisała i ze studiów na Akademii Medycznej w Poznaniu – przyp. Z.K.
** Dzięki Hirkowi i Jego opowieściom poznanym jakby „ z pierwszej ręki”- od świadków tych historii – zainteresowałam się ponownie tym tematem. Poniżej kilka informacji, a reszta – o przejmującej treści w podanych linkach….
Do armii III Rzeszy wcielono około 375 000 Polaków. Stanowili oni ok. 2% ogólnej liczby żołnierzy Werhmachtu.
Na wszystkich frontach II wojny światowej : zginęło 225 400 z nich ( ok. 60,11 % ) a 89 600 w trakcie działań wojennych lub dezercji dostało się do niewoli alianckiej a następnie zostało wcielonych do Polskich Sił Zbrojnych na Zachodzie.
Pomorscy dezerterzy i poborowi uchylający się od służby w Wehrmachcie, zasilili ponadto licznie oddziały partyzanckie Armii Krajowej i Tajnej Organizacji Wojskowej „ Gryf Pomorski „ w Borach Tucholskich. Nawet na Kresach Wschodnich spotykano partyzantów wywodzących się z dezerterów Wehrmachtu.
https://pl.wikipedia.org/wiki/Polacy_w_Wehrmachcie
http://www.wehrmacht-polacy.pl/wcielenia_1940.html
https://www.wydawnictwoliterackie.pl/ksiazka/2875/Polacy-w-Wehrmachcie—Ryszard-Kaczmarek
http://magazynkaszuby.pl/2017/09/kaszubi-wojna-wehrmacht-stutthof/
https://dziennikbaltycki.pl/pomorzanie-i-inni-polacy-w-mundurach-wehrmachtu/ar/320342
https://dziennikzachodni.pl/slazacy-w-wehrmachcie-zdrajcy-czy-ofiary-zdjecia/ga/648435/zd/1138323





