Śladami mojego Taty. Jania …

Zresztą miejscowi ludzie byli życzliwi przybyszom. Pomagali jak umieli, podrzucali jakieś resztki jedzenia, uczyli jak zdobywać żywność. Jednak nie wszyscy.

Któregoś dnia kilkunastoletnia Janka krzątała się koło domu, ale coś ją podkusiło, by pobiec w step  w poszukiwaniu  dzikiego czosnku. Roślina ta ratowała ich przed szkorbutem i innymi awitaminozami.

I właśnie tam ujrzała kilku Kazachów na koniach.

Otoczyli dziewczynę.

A była zjawiskowej urody. Zachowała ją do bardzo późnej starości. Jasna szczupła twarz , wielkie błękitne oczy i długi płowy warkocz. Była wysoka i smukła. Piersi już rysowały się pod bluzką . I miała bardzo długie nogi , jak łania….

A może to czyjaś opowieść , historia innej polskiej dziewczyny zgwałconej przez Kazachów.

Czy dziewczyny, które przeżywały swoje najpiękniejsze lata na stepach w prymitywie, głodzie i lęku mogły potem żyć normalnie. Okazało się , że mogły.

Jania była pogodna i ciepła.

Tylko na starość zapadła w swój świat Alzheimera. Los jej darował postać choroby łagodną. Jest spokojna. Ma obok siebie kochającego męża i dzieci.