
Nasza droga, ciemny las wokół ale jasne niebo- takie skojarzenie z życiem….
a tak w ogóle to przyroda a szczególnie las jest lekiem na całe zło tego świata… przynajmniej dla mnie…zapraszam….
Jeszcze nie „Stukamy w kalendarz” !
Kochani! Jak zwykle będzie „ strzępiasto”- bo tak określam moje pisanie pełne wątków pobocznych- ale na pewno darujecie mi- to nie ja, a moje palce wystukują to wszystko na klawiaturze a impulsy płyną z głowy i serca !!!!
To fajne powiedzenie zawarte w tytule , pogodne, chyba zapomniane przypomina się dziś, kiedy Stary a jakże niedawno jeszcze Młody Rok odchodzi w siną dal, a bieży kolejny….2018….a my jeszcze odwracamy kartki kalendarza i nie „ stukamy w swój kalendarz”…chciałabym jednak stworzyć parafrazę tego określenia, na bardziej radosne…Kochani dopóki żyjemy siła jest w nas….a potem…., kiedy „ stukniemy w ziemski kalendarz… No cóż potem, zapraszam na Kasjopeję gdzie zamierzam się ulokować i gościć Was tam, moi Mili….piękny to gwiazdozbiór wyraźnie widoczny na niebie- choć gdy powiedziałam o tym Profciowi, który u nas gościł w pierwszy i drugi Dzień Świąt- od razu zareagował- ależ tam jest wielka temperatura!- ot, prawdziwy fizyk i naukowiec!!!- odparłam- w tym stanie ducha nawet wielkie temperatury nam nie zaszkodzą…..
I tu miało być o kalendarzu juliańskim, gregoriańskim etc. A nagle wdarł się …Stanisław Lem….bo gdy poszukałam w necie info nt. tego powiedzenie : Stuknąć w kalendarz- w jakimś tam portalu pojawił się Lem, i cytat z jego Cyberiady ( którą właśnie pożyczyłam z biblioteki, ale leży odłogiem, bo zajmuję się czymś innym – też pisaniem ale na tematy jak z odległej galaktyki)…..
Otóż Lem w tejże Cyberiadzie napisał : Stuknęła mi sześćdziesiątka, siódmy krzyżyk się zbliżał i nadzieje sławy doczesnej nikły. S. Lem, Cyberiada.
Od razu „złapałam haczyk „ i postanowiłam pogrzebać w Jego życiorysie i sprawdzić czy faktycznie był to już jego zmierzch życia ( jak mnie znacie, by znaleźć w sobie siłę wiary w „ świetlaną przyszłość” moich lat 80 , które zaczęły się 28 września 2017 roku…..
Stanisław Lem ur.1921 we Lwowie , zm. w 2006 w Krakowie. Żył więc 85 lat !!! Słuszny to wiek, choć mógłby dociągnąć przynajmniej do 100 ! Ale tak się nie stało i dobry Bóg zabrał go do siebie by śledził gwiazdy z odwrotnej strony. Ciekawe o czym tam teraz pisze J
Nie był to człowiek jedynie zapatrzony w kosmos i fantazje, ale też rozważał jak się mogą porozumiewać istoty inteligentne i próbował określić miejsce człowieka we Wszechświecie. To nie wszystkie Jego zainteresowania, jakby się zdawało, ale też żywo interesowało go to co przyziemne- ziemski człowiek – snuł więc refleksje naukowo- filozoficzne na temat współczesnego społeczeństwa, krytykował różne systemy polityczne, na żadnym nie zostawiając przysłowiowej „ suchej nitki”, filozofował.
Jego książki w dość odległym okresie należały do najczęściej czytywanych w świecie nieanglojęzycznym . Przetłumaczono je na ponad 40 języków , osiągając łączny nakład ponad 30 milionów egzemplarzy co lokuje go na czele wszystkich innych pisarzy polskich. Krytycy porównują jego wpływ na literaturę światową do wpływu np. Wellsa czy Stapledona.
Jego nazwiskiem nazwano planetoidę oraz pierwszego polskiego satelitę naukowego.
Faktycznie po ukończeniu owych 60 lat pisał mniej powieści beletrystycznych , ale był stale aktywny, co można prześledzić w jego biografii zawartej w Wikipedii. Ważne jest to, że nie usiadł w fotelu i rozmyślał o przeszłości….dla mnie fajne….każdy wiek ma swoje prawa, zajęcia…
Ale nieco śmieszne jest to, co znalazłam w Wikipedii, że był znawcą i wielbicielem oraz aktywnym degustatorem chałwy i marcepanu. Pomimo stwierdzonej cukrzycy, konsumował te słodycze bez umiaru, ponadto pijał likiery a także gin o którym to trunku wyrażał się z sympatią korespondując z Mrożkiem, palił także papierosy, ale wyłącznie mentolowe.
Wielbił poezję Leśmiana, fragmenty Trylogii Sienkiewicza, lubił muzykę poważną szczególnie Beethovena oraz jazz ( duety Luisa Armstronga z Ellą Fitzgerald) ale też piosenki z Kabaretu Starszych Panów i niektóre Beatelsów. Lubił filmy rozrywkowe szczególnie King Konga, serie z Jamesem Bondem, Gwiezdne Wojny…filmy Luisa Bunuela….
Był poliglotą- znał łacinę, niemiecki, francuski, angielski, ukraiński i rosyjski.
Kochał narty i Zakopane. W tym mieście zatrzymywał się w Astorii, gdzie powstało jego wiele książek. Był też pasjonatem motoryzacji- lubił ostrą jazdę, wyprzedzanie i ściganie się spod świateł, a do garażu wjeżdżał z impetem . Sam naprawiał swoje samochody.
Był człowiekiem pogodnym, dowcipnym i czarującym – co zaskakiwało wielu, którzy do tej pory, zanim spotkali się z nim osobiście, a znali tylko jego twórczość- zaskakiwało. Często żartował z otaczającej rzeczywistości , był szalenie gościnny i zabawiał rozmową a czasem nawet szaloną dyskusją. Bywało, że wpadał w irytację, szczególnie w sytuacjach z urzędnikami….
Dlaczego piszę o Lemie ? ot, tak sobie…po prostu fajnie jest poznawać nie tylko pisarza, ale człowieka….optymistyczne dla mnie….radość życia !!!
I tego Wam, Kochani życzę !!!
Nie tylko na Nowy Rok- nie tylko Zdrowia, Szczęścia , Pieniędzy może, ale Radości Życia, z tego, że żyjemy i jest to piękne….bo Życie jest Piękne, prawda?

Nawet gdy jest bardzo ponuro- zawsze gdzieś światełko, jasność przynajmniej…..


