Co miesiąc, w Rakowskim kościele informowano wiernych o planowanych zaślubinach Michaliny i Bolka. . Były to tzw zapowiedzi. Ksiądz , opiekun Bolka , odczytywał je z namaszczeniem nie ukrywając drżenia głosu. Chłopak wychodził z kościoła oszołomiony , radosny i przejęty.
To samo przeżywała Michalina , kiedy słyszała zapowiedzi w kościele w swoim rodzinnym miasteczku. Po mszy, koleżanki otaczały ją kołem i wypytywały o szczegóły planowanego ślubu. Tylko nieliczne były już mężatkami i zapraszały ją do swojego domu, gdzie dzieliły się swoimi doświadczeniami. Michalina wysłuchiwała jednym uchem, gdyż miała swoją , pewnie wyidealizowaną wizję małżeństwa. Tak zwykle bywa, gdy człowiek słyszy o problemach innych ludzi, nie wierzy, że może go to także dotyczyć.
Koleżanki jeszcze niezamężne, nie taiły zazdrości. Większość chciałaby też wyjechać ze swojego miasteczka , poznać inny świat i w dodatku mieć męża takiego, jak Bolek- niezależnego , mądrego i utalentowanego .
Wieczory były długie, w domu Michaliny rozpalano kominek i gdy falujący ogień zamieniał się w zaczarowane postaci, przychodził czas na rozmowy matki z córką. Michalina od okresu dojrzewania zwracała uwagę na atmosferę w domu. Widziała jak jej rodzice odnoszą się do siebie z szacunkiem , ustalają ze sobą plan spraw do załatwienia i czuła , że między nimi istnieje jakaś tajemna iskrząca więź . Teraz się dowiadywała, jakim wysiłkiem budowana jest dobra relacja pomiędzy małżonkami. Niestety, czasami jest potrzebna dyplomacja i kompromis. Wyobrażała sobie, że nie jest łatwa rezygnacja z własnego ego i akceptacja zdania drugiej osoby.
Michalina zdawała sobie sprawę , że posiada pewne cechy najmłodszej córki, czasami bywa uparta , apodyktyczna . Ale po dłuższej chwili, gdy potrafiła się opanować, wyciszyć , widziała, że nie zawsze miała rację. Zwykle po takim zdarzeniu , długo się wstydziła swojej gwałtowności charakteru.
I takich swoich zachowań bała się najbardziej , bo nie była pewna jak przyjmie to Bolek. Przecież naprawdę tak mało się znali, razem spędzili jedynie dwa słodkie wakacyjne miesiące.
Teraz postanowiła o wszystkim opowiedzieć Bolkowi, gdy tylko się spotkają , by uprzedzić o swoich nieciekawych cechach charakteru. Wierzyła, że Bolek to zrozumie i pomoże we wspólnym porozumieniu. Był starszy od niej i wydawał się bardziej dojrzały.
Postanawiała solennie , że zawsze razem będą rozwiązywali swoje problemy, bez kłótni, wymuszania swojej woli z uwzględnieniem zdania współmałżonka .
Nagle sobie uświadomiła , że w myśli nazwała Bolka, mężem. I wtedy poczuła niepokój i lęk przed nadchodzącą wielką zmianą w jej życiu.
Nie trwało to długo, bo mama przerwała milczenie i zaczęła opowiadać o tajemnicach małżeńskiej sypialni. Michalina słuchała i podziwiała matkę za to, że potrafiła o tym mówić zwyczajnie, prosto i ciepło. Ileż przedtem słyszała złych słów od koleżanek, którym ani matka, ani nikt z rodziny nie powiedział o tym, co je czeka po ślubie.
Teraz zrozumiała, dlaczego pomiędzy jej rodzicami było dobrze. Byli po prostu mądrymi ludźmi którzy potrafili się porozumiewać.
Ogień w kominku już dawno wygasł, nazajutrz czekały prace kuchenne, bo za kilka dni miał przyjechać ksiądz Eustachy, Bolek i wielu innych krewnych Michaliny…
zdjęcia własne


