Śladami mojego Taty . W tiepłuszkach…

 

Omdlewającą ciotkę z wyraźnie już zaznaczonym ciężarnym brzuchem wyprowadzono z domu popychając kolbami , obok biegła 12 letnia Jania. Zdążyła zabrać kilka sztuk odzieży, kawałek słoniny i bochenek chleba.

Po napełnieniu wszystkich wagonów pociąg powoli ruszył. Ludzie stłoczeni pod ścianami wypatrywali przez szczeliny w ścianie  szukając świeżego powietrza. Zaduch bowiem był przeogromny. Potrzeby fizjologiczne załatwiano przy obecności współwywożonych , w warunkach uwłaczających godności ludzkiej.

Nie wiem, czy wystarczyło łez by opłakiwać sytuację.