
Dzisiaj o 3 nad ranem przybył do naszego a właściwie domu naszych dzieci nowy psi obywatel.
Całkiem niedawno okazało się, że ulubiony rodzinny piesek, a raczej suczka o imieniu Fortaleza, zwana popularnie Lezą ( od nazwy brazylijskiego miasta Fortaleza, gdzie miały miejsce ważne wydarzenia rodzinne, które pewnie kiedyś już opisałam) , właśnie po raz pierwszy zostanie mamą.
Tatusiem najprawdopodobniej jest wieloletni wielbiciel Lezy, przystojny i miły mieszkaniec Jastarni, dumnie reprezentujący kilka ras ( chociaż z przewagą genów rudawobeżowego jamnika) o imieniu Tofik.
Leza wczoraj jeszcze nas odwiedziła z okazji 14 urodzin Michała, była radosna, jak zwykle skłonna do zabawy, a dzisiaj już jest poważną mamą swojego jedynaka.
Tak więc Michał otrzymał od niej prezent urodzinowy, jak mówi najpiękniejszy. Maleńki pieseczek jest uroczy, rześki i już podbił nasze serca….
Czyż nie mam racji?
Na zdjęciach pieskowych jest Jula, muszę jeszcze sfotografować Michała, bo się może obrazić. Więc na razie go przepraszam, że tak wyszło….
A zapomniałam dodać, że maluch nazywa się Polo …





