Najmłodsze, bardzo oczekiwane, bo po czterech córkach urodzone dziecko Michaliny i Bolka Rodziewiczów- Edward nie było rozpieszczane. Wymagano od niego więcej niż od dziewczyn, uczono samodzielności i trenowano siłę woli.
I wyrósł na młodzieńca o męskiej urodzie, był uparty i niezależny jak jego matka.
Rodzice nie zauważyli, że wieczorami wymyka się z domu, a może wierzyli w wizyty u kolegi. Ciekawe, że nawet nikt z sąsiadów nie doniósł rodzicom, że młody człowiek spotyka się urodziwą panną. Może młodzi tak umiejętnie się maskowali, nie wiadomo.
Aż któregoś dnia wszystko się wydało, pewnie w końcu zorientowała się któraś z sióstr.
Nie byłoby w tym nic złego, wszak w tym wieku idzie się za głosem serca.
Ale Edward pokochał Rosjankę. Dla rodziny to była hańba. Ile wylano łez z tego powodu, ile przeprowadzono rozmów, błagań. Ale chłopak był nieugięty. Postanowił się ożenić i jego decyzja była nieodwołalna.
Nawet zwykle łagodny i tolerancyjny ojciec- Bolek uniósł się i w kolejnej rozmowie oświadczył, że wypiera się syna.
Z ogromną konsekwencją zerwali z nim kontakty i nie dopuszczali do rozmów na jego temat.
Jak bardzo bolały serca gdy odchodził . Matka wypłakała oczy . Któregoś dnia córki zauważyły łzy ojca. Nad do tej pory radosnym domem zawisł cień tych decyzji.
Wypędzony i wyklęty syn nigdy nie wrócił do rodzinnego domu i ślad po nim zaginał.
Może rodzice wiedzieli, gdzie się podziewa, ale w rodzinie nie przetrwała żadna informacja na ten temat.
Może gdzieś tam, w swoim świecie jednak był szczęśliwy, może nie…..nie wiemy
