My w 1968 roku. Zdjęcie wykonane przez mojego Tatę- Wacława Łukaszewicza.
Jak już pisałam wcześniej od 1968 roku na mojej medycznej ścieżce pojawił się mężczyzna. I od tej pory stale Go tam spotykałam
. Dzielił ze mną wszystkie, no nieomal wszystkie, trudy medycznego zawodu.
Ten mężczyzna to Mirek Konopielko który został moim mężem 1 czerwca 1968 roku, czyli wtedy, gdy byłam w połowie studiów medycznych.
Data ta była znamienna, bo oznaczała równocześnie Dzień Dziecka. Co nomen omen stało się prorocze, gdyż stworzyliśmy rodzinkę z czwórką dzieci.
Mirek dzielnie znosił moje wieczne uzupełnianie edukacji, nieobecności w domu w czasie gdy pełniłam dyżury i w ogóle tolerował to, że chcę pracować zawodowo i to z wielkim zaangażowaniem sił.
Był tylko jeden warunek dla trwania w tej tolerancji, niepisany zresztą i nie omawiany nigdy. Musiałam funkcjonować w domu , gdy już w nim byłam, tak- by wszystko grało. Mirek nie znosił obecności obcych ludzi w domu, więc nie zgadzał się na osoby, które mogłyby pomóc w pracach domowych. Nie lubił stołowania się poza domem i w tym temacie też nie ulegał moim wielokrotnym sugestiom.
A wobec tego po powrocie z pracy stawałam się samodzielną gospodynią domową na pełnym etacie. Wszyscy się domyślają, co oznacza termin samodzielna
.

