Na medycznej ścieżce. Wreszcie neuroinfekcje.

Ten dość uciążliwy spokój na szczęście nie trwał długo. Rwałam się do prawdziwej pracy, a tutaj niewiele się działo. Ponadto już miałam rozpocząć dyżury i ważne było poznanie innych oddziałów.

Wreszcie po miesiącu dowiedziałam się, że następnego dnia mam się zgłosić  do Oddziału Neuroinfekcji.

Mieścił się na pierwszym piętrze i od razu mnie zafascynował.

Urocza pani dr Monika Czachorowska o matczynym cieple, prowadziła oddział mocną ręką. Zresztą nie dało się inaczej.

Tutaj wszystko musiało grać, gdyż dzieci były bardzo chore, ich stan zmieniał się szybko i należało działać skutecznie.

W odróżnieniu od dzieci z żółtaczką, gdzie właściwie choroba miała przebieg prawie niezależny od zaleceń lekarzy. Stosowano jedynie odpowiednią dietę i obserwowano. Zalecenia dotyczące spokojnego w tym czasie trybu życia właściwie były nierealne, bo zwykle chorowały kilkulatki i nic nie zdołało wyhamować ich naturalnej żywiołowości, a przeciwnie, nawet w zamknięciu jeszcze bardziej się ożywiały.

Tutaj odnosiłam wrażenie, że bardzo wiele zależy od sprawności zespołu. System pracy był ustalony i niezmienny.

Po porannym obchodzie i wydaniu zleceń, zbieraliśmy się w gabinecie dr Czachorowskiej, która przedstawiała nam nowe dzieci. Starannie czytała wszystkie informacje zebrane przez lekarza Izby Przyjęć, odpytywała i wspólnie ustalaliśmy plan działania.

Śladami mojego Taty. Charakter mego Taty.

 

W pierwszym rzędzie od lewej Jania, córka brata ojca- Witolda, mój Tato i obok jego matkaBabcia Staśka. Nad Babcią żona Witolda.

 

Tato

Wacław był czwartym dzieckiem Stanisławy z domu Rodziewicz i Tomasza Łukaszewicza. Niebawem urodził się jeszcze jeden chłopiec- Antoś. Różnica wieku pomiędzy rodzeństwem nie była duża. I pewnie dlatego Tato nie demonstrował zachowań egoistycznych, nie lubił dominować.

Ale pod pozorami łagodności, uległości i miękkości  ukrywał duże ambicje .

Posiadał cechę , którą mozna najkrócej określić- siła spokoju.

Zresztą pewnie dzięki tym cechom charakteru nie miał wrogów, bo sprawiał wrażenie osoby łatwo poddającej się.

A tak naprawdę , to dziergał własny  życiorys wg swojego scenariusza- spokojnie i konsekwentnie.