Zapatrzenie zapamiętanie…

 

 

ja18lat.jpg

Ja sprzed półwiecza.

 

Tego dnia szczególnie intensywnie rozmyślam o oczach.

Dotykam tego problemu wprawdzie  już  od dawna, ale najpierw powierzchownie i przelotnie ale ostatnio coraz częściej i coraz bardziej zanurzam się w czeluściach swojego prawie minionego  życia.

Tak mi jakoś przyszło w tym czasie michałowickim, emeryckim, dużowolnogodzinowym, poddomkowym .

Wracam więc do dni gorzowskich, poznańskich i tych ostatnich warszawskich.

I układają się wspomnienia , czasem nanizane jak paciorki w łańcuchu wydarzeń . A w nim widzę ludzi wprawdzie  zamkniętych jak w sieci czasu, zatrzymanych w kadrze ale stale żywych w mojej pamięci.

I zadaję sobie pytanie dlaczego tak się stało, że mam ich w oczach, w mózgu , dlaczego tak bardzo zapadli mi w pamięć.

I wiem, że to nie były tylko niezwykłe ich oczy, to była odnaleziona w tych oczach  dusza. Odnaleziona bratnia dusza.

Nic oryginalnego w tym co piszę, bo przecież ktoś już dawno powiedział, że oczy są zwierciadłem duszy…wybaczcie….