Powrót do Japonii. Przekroczyłyśmy granicę intymności.

SAM_9282.JPG

W domu profesora. Japońska sypialnia z motywami chrześcijańskimi. Jest krzyż i różaniec..A na podłodze maty tatami ze słomy ryżowej…

 

 

 

Z kuchni wyszła do nas poznana już wcześniej żona Stefana, ładnie się uśmiechała, przywitała się z nami, po czym dyskretnie zniknęła w jakimś pomieszczeniu.

A Stefan zaprosił nas do zwiedzania. O salonie napisałam, że był duży i otwierał się od holu,   z rozległymi  kanapami i fotelami. Wszystko tak, jak bywa  w naszych domach.

     Ale Stefan z namaszczeniem i tajemniczą miną z zaprosił nas do zamkniętego sąsiedniego pomieszczenia. Otworzył przesuwane drzwi  zbudowane z  siatki cieniutkich drewnianych poprzeczek wypełnionych pergaminem i wtedy nagle  znalazłyśmy się w innym świecie.

Gospodarz oznajmił, że jest to uch typowa japońska sypialnia. Pomieszczenie od razu wywołało w nas  jakiś szacunek i powagę . Poczułyśmy się intruzami, obco.  Weszłyśmy nieomal na palcach, zniżając głos a potem tylko milczałyśmy.  Pachniało inaczej niż w całym domu, czymś świeżym , przypominającym zapach polskich pól. Pokój był pusty. Na podłodze leżały maty, zwane tatami. To one pachniały bo tradycyjnie były wykonane ze słomy ryżowej. Nie wiem, czy to polsko-japońskie małżeństwo sypiało w tym pomieszczeniu i na tych matach. Nie pytałyśmy. Ale mniemam, że dla Polaka mogły być niewygodne, bo  legowisko było cieniutkie i płaskie. Może jednak mieli zwykłe łoże małżeńskie w jakimś pomieszczeniu na piętrze. Tego nie wiem i nie pytałyśmy, bo niby po co?

W tymże pomieszczeniu na przeciwległej do wejścia ścianie znajdowała się niewielka wnęka z półkami na których coś tam stało. Obok wisiał jakby obraz czy plakat z japońskimi zawijasami.

Stefan objaśnił, że jak w każdej  typowej  japońskiej sypialni znajduje się ołtarzyk – shinto, który  jego żona zmieniła na chrześcijański. Bo jak już pisałam, ona zrezygnowała ze swojej tradycyjnej religii( jej matka jest nadal wyznawcą  shinto) nagle doznając nawiedzenia ducha świętego i jest wierną praktykującą katoliczką.

Jak czytam w necie, ołtarzyk domowy shinto znajduje się w każdym japońskim domu, nazywa się kamidan, co oznacza półkę bogów lub senzodana tj półka przodków. Tam układa się talizmany, przyniesione z pielgrzymki do chramu ale też przedmioty należące do przodków, tabliczki z ich imionami a także ofiary dla bóstw: ryż, wodę, sól czy ryby. Przed ołtarzykiem shinto odprawia się tradycyjne modły, które miałyśmy okazję obserwować i już opisałam. Ale dla przypomnienia: przed ołtarzykiem należy stanąć, ukłonić się, kilka razy klasnąć w dłonie i wygłosić życzenie czy podziękowanie. Można nie używać żadnych słów a modlitwę tylko pomyśleć.

Na to, co było ołtarzyku w domu Stefana nie zwróciłam uwagi. Jednak na ścianie wisiał krzyż. Nie jestem pewna czy urocza Jego żona klękała przed ołtarzykiem gdy odprawiała modły, czy tradycyjnie się kłaniała .Wszak w Japonii  tolerowane jest łączenie wszystkich religii co nas, tępionych przez wyznawców i władze kościoła mogło tylko zadziwiać i zachwycać….